Barbara Nowacka
Barbara Nowacka odezwała się po oświadczeniu biskupów w sprawie lekcji religii i edukacji zdrowotnej. Fot. flickr.com / Kancelaria Premiera

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wystąpiło ostatnio z apelem o "niezwłoczne przywrócenie właściwego miejsca" lekcjom religii w szkole. Biskupi mieli też sporo do zarzucenia edukacji zdrowotnej. Tymczasem do ich słów odniosła się Barbara Nowacka. Wystarczyło usłyszeć jej pierwsze zdanie, aby wiedzieć, co sądzi o tym podejściu duchownych.

REKLAMA

Przypomnijmy, że to będzie już drugi rok szkolny, w którym lekcje religii będą odbywały się raz w tygodniu (kiedyś były dwie) – przed rozpoczęciem obowiązkowych zajęć edukacyjnych przewidzianych dla uczniów danego dnia albo bezpośrednio po ich zakończeniu. Szkoła może odstąpić od tej zasady i lekcje religii mogą odbywać się "w ciągu dnia" wyłącznie wtedy, gdy uczestniczy w nich cała klasa.

Biskupi rozżaleni takim stanem rzeczy

24 sierpnia członkowie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydali oświadczenie pt. "Młody człowiek zasługuje na więcej". Stwierdzili tam, że "nakaz umieszczania lekcji religii przed lub po innych zajęciach szkolnych, redukcja wymiaru nauczania do jednej godziny tygodniowo, możliwość łączenia klas oraz usunięcie oceny z religii ze średniej ocen prowadzą do ich marginalizacji w polskiej szkole".

Ponadto mieli też kilka zastrzeżeń do edukacji zdrowotnej, która począwszy od IV klasy szkoły podstawowej, pojawi się jako przedmiot obowiązkowy (kwestie zdrowia s***go mają być nieobowiązkowe). Biskupi podkreślili w oświadczeniu, że dostrzegają potrzebę edukacji w kwestii profilaktyki chorób, zdrowia psychicznego i odpowiedzialnych postaw społecznych, ale...

"Nasze obawy dotyczą jednak wizji człowieka, małżeństwa i rodziny, jaka wyłania się z założeń programowych oraz publikowanych podręczników" – stwierdzili. "Wychowanie tak wrażliwej sfery ludzkiego życia (sfery se***nej – przyp. red.) musi szanować prawo rodziców do decydowania o jego kształcie. (...) S***ść powinna być przedstawiana w perspektywie relacji małżeńskich i rodzinnych, ponieważ w tym kontekście służy autentycznemu dobru człowieka. Niepokoi także brak jednoznacznego stanowiska, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny" – czytamy w oświadczeniu.

Nowacka: Biskupi, jak co roku przed 1 września, próbują wywołać awanturę

Stanowisko biskupów skontrowała Barbara Nowacka. W programie "Rozmowa Piaseckiego" na antenie TVN24 swoją wypowiedź zaczęła od dosadnej oceny postawy duchownych. – Biskupi, jak co roku przed 1 września, próbują wywołać awanturę – stwierdziła dobitnie na wstępie i kontynuowała:

Czemu atakują edukację zdrowotną? Zależy im na tym, żeby młodzież nie wiedziała, jak bronić się przed złym dotykiem? Zależy, żeby młodzież nie wiedziała, jak dbać o swoje zdrowie, jak się szczepić? Naprawdę te uderzenia biskupów w edukację zdrowotną pachną Braunem.

Barbara Nowacka

ministra edukacji

Ministra edukacji zaznaczyła przy tym, że tematyka zdrowia s***o jest "przedmiotem nieobowiązkowym". Choć ona sama "trochę żałuje takiej decyzji", to przyznała, że to "pewna cena spokoju społecznego, również dla nauczycieli". Nowacka jest też zdania, że biskupi nie powinni ingerować w podstawy programowe edukacji zdrowotnej, tak jak w przypadku innych przedmiotów: matematyki, fizyki czy biologii.

– Tak jak minister edukacji nie ma prawa ingerować w to, jakie są treści nauczane na lekcjach religii. Więc jeżeli im zależy, to niech zadbają, żeby młodzi ludzie chcieli chodzić na te lekcje religii – wyznała.

Szefowa MEN punktuje biskupów

Szefowa MEN zwróciła następnie uwagę, że "młodzi ludzie uciekają od lekcji religii i ten odpływ widać z roku na rok coraz wyraźniej". – I jaka jest propozycja biskupów? "Nie no, zróbmy obowiązkową religię lub etykę i wtedy na pewno młodzież wróci do kościoła". Może odrobina refleksji? Czemu Polacy w ogóle odsuwają się od Kościoła, czemu społeczeństwo się laicyzuje, jaki to ma związek, chociażby z ingerencją biskupów w politykę, ich udział w działaniach przeciwko kobietom albo pewne rozpasanie kleru, które oglądamy? – kontynuowała punktowanie biskupów Nowacka.

Polityczka jest zdania, że jedna lekcja religii tygodniowo to racjonalne rozwiązanie, które jest bardzo akceptowane społecznie. – Rodzice uważają, że to jest właśnie taki model, jaki powinien być. Większość księży też dostrzega, że to jest znacznie lepszy model niż dwie godziny, gdzie niewiele się działo. A przedmioty nieobowiązkowe? No, dlaczego mają być w środku zajęć? Musimy szanować i wierzących, i niewierzących – podsumowała.