
Audi Q7 doczekało się trzeciej generacji i w końcu mogliśmy sprawdzić, jak jeździ nowa odmiana tego kultowego SUV-a. Pierwsze wrażenie? Dużo zmieniło się w stylistyce nadwozia, ale przede wszystkim wnętrza. Na początek w ofercie będzie tylko silnik 3.0 V6 TDI w dwóch wersjach mocy i jako miękka hybryda. Za mną dłuższa trasa w pięknej i niedocenianej Słowenii, która dała mi kilka odpowiedzi na temat nowego Audi Q7.
21 lat minęło od momentu, gdy Audi pokazało model Q7. To był fundament pod całą rodzinę "Q" w ofercie marki z Ingolstadt, a druga generacja z 2014 r. tylko potwierdziła, że ten SUV klasy premium zyskał status kultowego. Pilnie potrzebna była już jednak kuracja odmładzająca.
Nowe Audi Q7 debiutuje z silnikiem 3.0 TDI
Nowe Q7 ma zmieniony design, wszystko poszło w kierunku radykalnej cyfryzacji, ale Niemcy w jednej kwestii pozostali wierni tradycji. W czasach, gdy słyszymy tylko o hybrydach i elektrykach nowe Audi debiutuje z sześciocylindrowym 3.0 TDI. Głos rozsądku? Na pewno wybór klientów, którzy chętnie ustawią się w kolejce po Q7 z dieslem pod maską. Ta decyzja po prostu będzie się opłacać.

O szczegółach za moment, bo zacznę od detali związanych z designem. Gdyby ktoś kazał mi narysować klasycznego, dużego SUV-a premium, prawdopodobnie byłby zbliżony proporcjami do Q7. Nowa generacja zachowała swój charakter, ale jest bardziej muskularna i zadziorna w detalach. Myślę, że dokładnie takiego odświeżenia oczekiwało wielu wiernych fanów tego modelu. Jednocześnie auto będzie kuszące także dla nowych klientów marki.

Masywna, trójwymiarowa osłona Singleframe powędrowała wyżej, co wizualnie podnosi całą przednią część. Grill opcjonalnie może być podświetlany, chociaż według mnie to już przesada – podobnie jak w nowych Mercedesach. Z tyłu w oczy rzuca się pas świetlny łączący klosze lamp, co optycznie poszerza całą sylwetkę. W skrócie... Q7 trzeciej generacji wpisuje się w linię wszystkich nowych Audi.
Reflektory digital Matrix LED i kierunkowskazy na jezdni
Na uwagę zasługują światła. Reflektory digital Matrix LED umożliwiającą projekcję wzorów świetlnych w wysokiej rozdzielczości, co pozwala na adaptacyjny rozkład światła i dodaje nam funkcje wspomagające. Z tyłu mamy światła digital OLED trzeciej generacji.

Genialnym bajerem w nowym Q7 są kierunkowskazy, które wyświetlają się również na podłożu. Efekt widać dopiero po zmroku, ale to prosty i skuteczny dodatek w kwestii bezpieczeństwa, szczególnie dla pieszych i rowerzystów, których będziemy spotykać na drodze.

Wnętrze nowego Q7 jest naprawdę dopracowane. To kluczowe zdanie, bo lubiłem marudzić na wykończenie i materiały (choćby piano black) w innych modelach Audi. Poza skalą do porównania pozostaje raczej Q9, które będzie wyznacznikiem, jak producent z Ingolstadt potrafi spektakularnie i dobrze zaprojektować środek auta. Ale Q7 na pewno nie odstaje i nie pozostawia po sobie niedosytu. Powstało z myślą o wysokim komforcie na długich dystansach i maksymalnej funkcjonalności.

Skóra, drewniane dodatki, spasowanie elementów – to wszystko dostajemy z półki premium. I co ważne, auto będzie dostępne w konfiguracjach pięcio-, sześcio- oraz siedmiomiejscowych. W wersji siedmioosobowej bagażnik ma pojemność 722 l. W opcji pięcioosobowej dostajemy 802 l. Ciekawym dodatkiem może być opcjonalna funkcja otwieranych elektrycznie drzwi.
Nowe Q7 to wielkie ekrany, dotykowa obsługa i bardzo rozbudowana sieć usług online. Swój wyświetlacz ma również pasażer, więc tak naprawdę przez całą szerokość auta mamy poprowadzoną dotykową taflę. Jednym się to podoba, innym nie, ale to kierunek, w którym poszli nie tylko projektanci z Audi. Ja narzekam tylko na obsługę klimatyzacji z poziomu ekranu, bo to rozwiązanie jest mało wygodne i dziwię się, że ten trend wciąż trzyma się mocno u wielu producentów. No ale cóż… swoje zrobiła tu moda z ryku chińskiego.
Świetnym pomysłem były za to dwa magnesy, które są jednocześnie ładowarkami indukcyjnymi. Jeśli macie tylko odpowiedniego smartfona, będziecie mogli z tego korzystać. Ładowarka i pewny uchwyt do urządzenia – dwa w jednym.
Hybrydy plug-in, wersje benzynowe i SQ7 w planach
Wróćmy do silników, bo według mnie to kluczowa sprawa w nowym Q7 zaraz obok zmienionego designu. Wspomniany już silnik 3.0 V6 TDI będzie dostępny w wariantach mocy: 245 oraz 299 KM. Obie propozycje to miękkie hybrydy z elektryczną sprężarką (EPC). W ten sposób poprawiono dynamikę i efektywność jednostki. W standardzie mamy też stały napęd quattro.

Co ważne, nie mówimy tu o zwykłej miękkiej hybrydzie, tylko z kluczowym dopiskiem (MHEV plus). Generator układu napędowego umożliwia krótkie odcinki jazdy częściowo elektrycznej, na przykład podczas manewrowania, parkowania lub jazdy w ruchu miejskim, a także wspiera ruszanie i wyprzedzanie dodatkową mocą do 24 KM oraz momentem obrotowym 370 Nm.

A co z innymi wariantami napędu? Wiemy tyle, że będą. Z czasem mają pojawić się odmiany benzynowe i hybrydy plug-in. Będzie też usportowiona wersja SQ7. Szczerze mówiąc, ten debiut z 3.0 V6 TDI to zagranie na przekór naszym czasom. Jak strzała w czuły punkt, ale jestem pewien, że u wielu kierowców wywoła to… przyjemne ukłucie.
Podczas jazd testowych w Słowenii wsiadłem za kierownicę Q7 ze słabszym dieslem. Dostajemy 500 Nm momentu obrotowego i przyspieszenie w 7,2 s od 0 do 100 km/h. W pewnym sensie poczułem się jak w "starym" Q7, bo zawsze lubiłem masywność tego auta. W aktualnym wydaniu to multimedialny krążownik, ale na pewno nie jest ospały. Silnik elektryczny sprawia, że reakcja na gaz jest niemal błyskawiczna.

Adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne umożliwia płynną zmianę prześwitu w zależności od wybranego trybu jazdy czy prędkości. Na słoweńskich drogach ta opcja bardzo podniosła nam komfort podróżowania. Układ czterech kół skrętnych poprawia manewrowość przy niskich prędkościach. W efekcie dostajemy kolosa, którym na zatłoczonych parkingach będziemy manewrować zadziwiająco łatwo.

Na razie trudno ocenić realne zużycie paliwa, bo w Słowenii jeździliśmy w różnych warunkach na drodze. W zatłoczonym miasteczku spalanie wyniosło około 10 litrów, ale już spokojna jazda w trasie pozwoliła zejść do 7 l.
Cena nowego Audi Q7
Nowe Audi Q7 z silnikiem 3.0 V6 TDI o mocy 245 KM kosztuje w podstawie 393 400 zł. Wersja z mocniejszym dieslem to wydatek minimum 409 800 zł. Na stronie Audi można już konfigurować oba warianty. Producent oferuje różne formy finansowania w ramach Audi Perfect Lease. Jeśli zdecydujemy się na wersję o mocy 245 KM, ustawimy okres finansowania na 36 miesięcy i limit 15 000 km, miesięczna rata wyniesie niecałe 3400 zł.

Bez wątpienia nowe Q7 zachowało charakter uniwersalnego SUV-a z półki premium. Auto przeszło konieczną ewolucję i może nadal skutecznie rozpychać się na rynku między BMW X5, Mercedesem GLE czy Volvo XC90. Jeszcze ciekawiej zrobi się w momencie, gdy Audi dorzuci do oferty więcej obiecanych wersji napędów.
Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.
