
Przecieki Cyberleeka nie zatrzymały Rockstar Games. Na platformie Netflixa właśnie zademonstrowano prezentację Grand Theft Auto 6. Po arcydziele, jakim było Red Dead Redemption 2, przyszła pora na powrót do Vice City. Fani czekali na to od ponad dekady. Historia à la Bonnie i Clyde ocieka realizmem, który będzie ostro punktował amerykańskiego ducha.
"Ah sh*t, here we go again" – brzmi kultowy tekst z GTA San Andreas, który pasuje jak ulał do reakcji graczy na wieść o nadchodzącej grze Grand Theft Auto VI od Rockstar, w którą posiadacze konsoli PlayStation 5 i Xbox Series X/S zagrają już 19 listopada tego roku. Od premiery poprzedniej części minęło ponad 10 lat. Od tamtej pory miliony graczy z całego świata żyją w oczekiwaniu na kontynuację, która zabierze ich do ikonicznego Vice City. Fani wcielą się w duet przypominający niesławną parę przestępców, czyli Bonnie i Clyde'a.
Szantaże ze strony Cyberleeka, który twierdzi, że jest w posiadaniu wszystkich plików do szóstej części GTA, nie powstrzymały Rockstar Games przed dalszą promocją. W czwartek (27 sierpnia) na platformie streamingowej Netflix zaprezentowano szczegóły dotyczące gry, w której następcą Michaela, Franklina i Trevora będzie niebezpieczna para zakochanych.
Grand Theft Auto VI: Szersze spojrzenie. Netflix pokazał pierwszy gameplay nowości od Rockstar Games
Jason Duval dorastał wśród cwaniaków i krętaczy, więc półświatkowe sztuczki ma w małym palcu. Teraz pracuje w Keys dla lokalnych przemytników narkotyków. Marzy o wygodnym życiu, ale przestrzeganie prawa nie należy do jego mocnych stron. Lucia Caminos nauczyła się bić, gdy ledwo skończyła raczkować. Rodzina jest dla niej najważniejsza. Dla bliskich zrobi wszystko, nawet jeśli oznacza to zejście do samego piekła – odsiadkę w Więzieniu Stanowym Leonidy. Po wyjściu na wolność dziewczyna nie chce popełniać tych samych błędów.
Akcja gry rozgrywa się w stanie Leonida, gdzie chmary komarów unoszą się nad mętnym bayou, nagłówki lokalnych programów informacyjnych przypominają internetowy mem Florida Man, a wystrzały z broni palnej są tak powszechne jak dźwięki klaksonu na zakorkowanym skrzyżowaniu. Vice City i jego okolice są jak gabinet osobliwości, w którym natrafimy na eksponaty idealnie oddające szalonego ducha południa Stanów Zjednoczonych. Estetyka "Policjantów z Miami" zbita w jedną kupę z południowym gotykiem, Americaną i architekturą Mediterranean Revival – wszystko to oczywiście w uwspółcześnionym wydaniu.
Pierwszy gameplay (uchwycony na PS5) przedstawił sekwencje z udziałem Jasona i Lucii, którzy przyjeżdżają na blokowisko zamieszkiwane przez Afroamerykanów, by odebrać towar od Raymonda, który razem z ekipą "gotuje" dragi. Przed nalotem funkcjonariuszy z oddziału przypominającego DEA (Agencję do Walki z Narkotykami) Jason mógł pogłaskać pieska (istotna opcja dla wielu graczy). Reszta rozgrywki bawi się kontrastem między ponurą rzeczywistością Amerykanów a jej podkręconym do granic możliwości absurdem.
Jak zauważył w wywiadzie z NPR krytyk growy Adam Sessler, twórcy GTA chętnie korzystają ze stereotypów na temat społeczeństwa Stanów Zjednoczonych, stosując przy tym brechtowski wręcz humor, który niszczy pozostałości po zgliszczach amerykańskiego snu. W dobie mediów społecznościowych, dzięki którym mamy błyskawiczny dostęp do informacji ze świata, idea, że USA są państwem marzeń, dawno legła w gruzach.
Biorąc to pod uwagę i mając na względzie materiały pokazane przez Rockstar, żarty GTA VI będą jeszcze bardziej kąśliwe i tym samym bardziej zrozumiałe dla kogoś spoza Ameryki, kto na TikToku widział już niejedno niesamowite nagranie z Florida Manem. Przypomnijmy, że poprzednia część gry wyszła za rządów Baracka Obamy, czyli w czasach ostatnich podrygów american dream. Druga kadencja Donalda Trumpa utwierdza mnie w przekonaniu, że kapitalistyczny miraż całkiem upadł, a to oznaczy, iż nic nie powstrzymuje GTA VI przed pójściem na całość.
Lucia i Jason podejmują się przeróżnych szemranych prac. Od ochraniania kogoś obrzydliwie bogatego, po zwykłą kradzież w biały dzień i transport narkotyków. Mają do czynienia m.in. z influencerami, którzy dla lajków i "tapowania" zaryzykują nawet i życiem, a także z dzianymi "artystami", którzy patrzą na Vice City jak na grę Monopoly.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
GTA VI – zwalnianie pracowników i przecieki
Przypomnijmy, że rok temu wokół GTA 6 narosła typowa dla branży gier afera. W listopadzie ubiegłego roku Bloomberg poinformował, że Rockstar zwolnił ponad 30 pracowników na terenie Kanady i Zjednoczonego Królestwa, którzy próbowali utworzyć związek zawodowy. Firma wydała później oświadczenie, w którym zasugerowała, że zwolnione osoby miały rozprzestrzeniać poufne informacje.
Ostatnio nadchodzące dzieło Rockstar Games – podobnie jak poprzednie tytuły studia – znalazły się na celowników hakerów. Za wyciekiem ma stać tajemnicza grupa o nazwie Cyberleek. Jej członkowie nie tylko opublikowali liczne fragmenty gameplaya, ale również manifest, w którym przedstawili trzy główne postulaty skierowane przede wszystkim do Take-Two i innych wydawców gier AAA. Jeden z nich brzmiał: "Nie sprzedawajcie cyfrowych preorderów".
Cyberleek, którego część graczy ochrzciła mianem współczesnego Jokera, uważa, że gra Rockstara wcale nie jest jeszcze gotowa. Niedawno haker pokazał trwający cztery minuty prolog z GTA VI, w którym sterował Lucią. Jak sam podkreślił, jeśli cokolwiek mu się stanie, system zwany dead man's switch automatycznie opublikuje w sieci grywalne pliki gry, w tym jej epilog. Aby przekonać społeczność o swoich szczerych intencjach (nienastawionych na zysk), leaker spalił tokeny deweloperskie, których wartość oszacowano na ponad 1,5 mln dolarów.
QUIZ: Czy rozpoznasz gry po kadrze?




