znicz i nekrolog
Pożegnano zmarłe małżeństwo Fot. Facebook / Okręgowa Izba Radców w Krakowie

W minioną sobotę na ul. Solnej w Krakowie doszło do tragicznego wypadku. Hubert B. wjechał autem w spacerującą po chodniku rodzinę. Ofiarami zostali aplikant radcowski Mateusz oraz jego żona Klaudia. Ich 8-miesięczne dziecko przeżyło. Teraz krakowskie środowisko prawnicze postanowiło pożegnać zmarłe małżeństwo.

REKLAMA

Przypomnijmy, że tragiczny wypadek miał miejsce w sobotę 22 sierpnia na krakowskim Podgórzu. Policja otrzymała oficjalne zgłoszenie o zdarzeniu na ulicy Solnej około godziny 17:40. Samochód osobowy potrącił tam spacerującą na chodniku rodzinę. Niestety, w wyniku poniesionych obrażeń nie udało się uratować życia dwójki rodziców. Oboje byli w wieku 32 lat. Ich 8-miesięczne dziecko trafiło z kolei do szpitala w ciężkim stanie.

Zginęli w Krakowie, ich 8-miesięczne dziecko ciężko ranne. Pożegnanie małżeństwa chwyta za serce

Wiadomo, że mężczyzna, który zginął w wypadku, był prawnikiem i aplikantem radcowskim. Pochodził z Żywiecczyzny. Razem z żoną Klaudią układał sobie życie w Krakowie. Razem studiowali w tym mieście. A niedawno doczekali się synka.

Wiadomość o ich śmierci wywołała ogromny wstrząs w całej Polsce. Poruszeni są też współpracownicy i znajomi z aplikacji zmarłego 32-latka. Dziekan Rady oraz Rada Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie wraz z koleżankami i kolegami ze środowiska radcowskiego opublikowali oficjalne pożegnanie, łącząc się w bólu z rodziną zmarłych.

"Z głębokim żalem i smutkiem żegnamy tragicznie zmarłych Mateusza – aplikanta radcowskiego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie oraz jego żonę Klaudię. Rodzinie i bliskim zmarłych składamy wyrazy najszczerszego współczucia" – czytamy w nekrologu.

"Uroczystości pogrzebowe odbędą się w sobotę 29 sierpnia 2026 roku o godz. 11:00 w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Żywcu przy ul. Komonieckiego 25" – poinformowano.

26-letni Hubert B. z zarzutem. Nie przyznaje się do winy

Przypomnijmy, że w poniedziałek 24 sierpnia 26-letni Hubert B., kierowca Volkswagena, który potrącił rodzinę, został doprowadzony przed prokuraturę. Usłyszał tam zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Za ten czyn grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Jak przekazał na konferencji prasowej prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, mężczyzna "umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i nieumyślnie spowodował wypadek w ruchu drogowym".

Hubert B. usłyszał zarzut tego, że w dniu 22 sierpnia umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadząc pojazd Volkswagen w ten sposób, że nie zastosował się do znaku ograniczenia prędkości do 30 km na godz. W wyniku tego utracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik, którym poruszały się trzy osoby i nieumyślnie spowodował wypadek w ruchu drogowym, w którym dwie osoby dorosłe zmarły, a dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą jego życiu – wskazał Mariusz Boroń.

26-latek nie przyznał się jednak do zarzucanego mu czynu. – Przesłuchiwany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, wyjaśniając, iż przyczyną tego, iż nie opanował pojazdu, była nierówna nawierzchnia drogi, stracił panowanie nad tym samochodem, chciał wyprowadzić ten samochód z poślizgu, co mu się nie udało, samochód się obrócił i uderzył w pieszych. Podał również, iż nie poruszał się z nadmierną prędkością – relacjonował prokurator.

Jak jednak wstępnie ustalił biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków, pojazd poruszał się z prędkością około 70 kilometrów na godzinę. – Jeżeli jest ograniczenie do 30 kilometrów, a samochód jedzie 70, to każdy, kto ma prawo jazdy, ma świadomość tego, że porusza się z dużo, dużo większą prędkością niż obowiązująca na danym odcinku drogi – zaznaczał Mariusz Boroń.