Policja, wypadek
Śledczy dysponują nowym dowodem w sprawie tragicznego wypadku w Krakowie, a władze miasta zapowiadają pewne zmiany po przeprowadzeniu wizji lokalnej. Fot. Unsplash.com / Max Fleischmann

W sobotę Hubert B. potrącił spacerującą rodzinę w Krakowie, w wyniku czego oboje rodziców straciło życie, a ich 8-miesięczne dziecko trafiło do szpitala w ciężkim stanie. Teraz prokuratura ma nowy dowód w tej sprawie, a władze miasta zapowiadają zmiany na ulicy na której doszło do tragedii.

REKLAMA

Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku w Krakowie doszło w minioną sobotę, 22 sierpnia, na ulicy Solnej. Kierujący Volkswagenem 26-letni Hubert B. wjechał, najprawdopodobniej z dużą prędkością, w spacerującą po chodniku rodzinę. Niestety, w wyniku poniesionych obrażeń nie udało się uratować życia dwójki rodziców. Oboje byli w wieku 32 lat. Ich 8-miesięczne dziecko trafiło z kolei do szpitala w ciężkim stanie.

Nagrania z monitoringu. Śledczy mają nowy dowód

Jak poinformowała we wtorek 25 sierpnia Wirtualna Polska, Prokuratura Okręgowa w Krakowie dysponuje już nowym dowodem w sprawie. Chodzi o nagrania z monitoringu, które dokładnie ukazują okoliczności całego zdarzenia.

– Mogę to potwierdzić. Dysponujemy już nagraniem z monitoringu, na którym widać okoliczności wypadku. To bardzo ważny dowód, ale z przyczyn oczywistych nie będziemy tego materiału pokazywać publicznie. Na razie prokuratura wstrzyma się też z opisem tego, jak długie jest to nagranie – przekazał w rozmowie z portalem prok. Tomasz Waszczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Informacje te potwierdził WP również mł. asp. Rafał Wawrzuta z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. – Mamy te nagrania i są one w dyspozycji prokuratury. To są nagrania z monitoringu miejskiego oraz z kamer zainstalowanych na budynkach sąsiadujących z miejscem tragedii, być może tych nagrań wkrótce będzie jeszcze więcej, ale o szczegółach nie mogę na razie mówić – przekazał.

Oficjalne komunikaty organów ścigania nie są na ten moment zbyt szczegółowe, jednak z nieoficjalnych ustaleń WP wynika, że zabezpieczone materiały wideo są jasnym dowodem na to, iż 26-letni Hubert B. "już kilka minut przed wypadkiem jechał bardzo brawurowo".

Wizja lokalna i zmiany w krakowskiej infrastrukturze

Również we wtorek pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik poinformował o wynikach wizji lokalnej z udziałem policji, która odbyła się w rejonie miejsca wypadku, czyli w okolicach ulic Nadwiślańskiej, Solnej i Zabłocie. Czynności wykazały, że w tym miejscu nie stwierdza się zaniedbań infrastrukturalnych ze strony miasta, a możliwości wprowadzenia dodatkowych zmian są mocno ograniczone. Mimo to, zaplanowano zamontowanie w tym rejonie progu zwalniającego.

– Trochę z pola widzenia ucieka nam sprawca, a koncentrujemy się na odcinku drogi. Dzisiejsza wizja lokalna z udziałem m.in. policji potwierdza, że oznakowania tam są prawidłowe – wskazywał na briefingu Stanisław Kracik. Jak jednak informowaliśmy już wcześniej w naTemat, mieszkańcy Krakowa od lat zgłaszają, że na drodze, gdzie doszło do tragedii, jest niebezpiecznie i wielu kierowców ma za nic obowiązujące tam przepisy.

Zarzuty dla kierowcy i decyzja o areszcie

W poniedziałek 24 sierpnia 26-letni Hubert B., kierowca Volkswagena, który potrącił rodzinę, został doprowadzony przed prokuraturę. Usłyszał tam zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Za ten czyn grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Zapadła już także decyzja sądu w tej sprawie i Hubert B. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

– Dzisiaj Hubert B. usłyszał zarzut tego, że w dniu 22 sierpnia umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadząc pojazd Volkswagen w ten sposób, że nie zastosował się do znaku ograniczenia prędkości do 30 km na godz. W wyniku tego utracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik, którym poruszały się trzy osoby i nieumyślnie spowodował wypadek w ruchu drogowym, w którym dwie osoby dorosłe zmarły, a dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą jego życiu – wskazywał prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

26-latek nie przyznał się jednak do zarzucanego mu czynu. – Przesłuchiwany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, wyjaśniając, iż przyczyną tego, iż nie opanował pojazdu, była nierówna nawierzchnia drogi, stracił panowanie nad tym samochodem, chciał wyprowadzić ten samochód z poślizgu, co mu się nie udało, samochód się obrócił i uderzył w pieszych. Podał również, iż nie poruszał się z nadmierną prędkością – relacjonował prokurator.

Jak jednak wstępnie ustalił biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków, pojazd poruszał się z prędkością około 70 kilometrów na godzinę. – Jeżeli jest ograniczenie do 30 kilometrów, a samochód jedzie 70, to każdy, kto ma prawo jazdy, ma świadomość tego, że porusza się z dużo, dużo większą prędkością niż obowiązująca na danym odcinku drogi – zaznaczał Mariusz Boroń.