Paul Mescal w filmie "Gladiator 2"
Nowe doniesienia Puck sugerują, że Paul Mescal miał być obwiniany przez Ridleya Scotta za klapę "Gladiatora 2" Fot. materiał prasowy. Montaż: naTemat

Ridley Scott nie ma ostatnio dobrej passy w kinie. Jego ostatni film pt. "Gwiazdozbiór psa" został zrównany z ziemią przez wielu krytyków. W adaptacji powieści Peter Heller główna rola początkowo należała do Paula Mescala, ale – jeśli wierzyć zagranicznym doniesieniom – 88-letni filmowiec miał zrezygnować z niego po niepowodzeniu "Gladiatora 2". Domniemany powód tej finansowej klapy jest kuriozalny.

REKLAMA

"Gwiazdozbiór psa" zbiera "zgniłe pomidory" w agregatorze Rotten Tomatoes. Postapokaliptyczny film w reżyserii Ridleya Scotta jest chwalony przez krytyków filmowych za techniczne osiągnięcia, ale negatywnie oceniany za warstwę fabularną i tym samym za występy gwiazdorskiej obsady, której scenariusz nie pozwala osiągnąć pełni możliwości. W adaptacji książki Petera Hellera zagrali Jacob Elordi ("Frankenstein"), Margaret Qualley ("Substancja") i Josh Brolin ("To nie jest kraj dla starych ludzi").

Przed gwiazdorem "Euforii" w roli protagonisty produkcji science fiction obsadzono Paula Mescala ("Normalni ludzie"), który wcielił się w syna Maximusa Decimusa Meridiusa w drugiej części kultowego "Gladiatora". Według ustaleń dziennikarza i branżowego insidera Matta Belloniego reżyser "Gwiazdozbioru psa" miał zrezygnować ze współpracy z irlandzkim aktorem po finansowej klapie wspomnianego sequela. Źródło serwisu Puck podaje, jaki miał być główny powód tej decyzji.

Ridley Scott miał obwiniać Paula Mescala za porażkę "Gladiatora 2". "Za mało męski"

Wcześniejsze medialne doniesienia sugerowały, że Paul Mescal nie mógł pojawić się na planie zdjęciowym "Gwiazdozbioru psa" z powodu napiętego grafiku. Postapokaliptyczny film miał gryźć się z harmonogramem nadchodzącej, czteroczęściowej biografii zespołu The Beatles, którą kręci Sam Mendes ("1917"). Zdaniem Matta Belloniego informacje te są dalekie od prawdy.

Źródła serwisu Puck wskazują, że przypuszczalnym powodem nieobecności Paula Mescala w obsadzie "Gwiazdozbioru psa" było niezadowolenie Ridleya Scotta z jego pracy przy "Gladiatorze 2". Twórca kultowego "Obcego – ósmego pasażera Nostromo" i "Łowcy androidów" miał uznać Irlandczyka za "niewystarczająco męskiego".

Sugerowanie, że "Gladiator 2" nie osiągnął oczekiwanych wyników w kasach biletowych z winy Mescala, jest absurdalne. Kontynuacja filmu z Russellem Crowem z 2020 cierpiała przede wszystkim z powodów, które zależały od jego reżysera i wytwórni. Historia opowiedziana w drugiej odsłonie nie należała do najbardziej wiarygodnych. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że powstała na fali hollywoodzkiej fascynacji sequelami, prequelami, remake'ami i rebootami. Oryginalny "Gladiator" był dziełem kompletnym, którego nie należało ruszać.

Dalsza część artykułu poniżej.

Nawet jeśli uznamy za fakt, że Mescal został źle dobrany do roli Luciusza, wina leży po stronie osób odpowiadających za casting. W "Gladiatorze 2" nie tylko on był problemem. Pedro Pascal, któremu z sukcesem udało się ożywić na małym ekranie Joela Millera z gry The Last of Us, wypadł blado jako fałszywy antagonista filmu, rzymski generał Marek Akacjusz.

Przypomnijmy, że według danych box office "Gladiator 2" zarobił w skali globalnej 462,1 mln dolarów przy budżecie wynoszącym (w zależności od różnych źródeł) od 210 do 310 mln USD. Aby wyjść na zero, produkcje kinowe muszą zainkasować w kasach biletowych około 2,5 raza więcej, niż wynosił ich budżet.