Kadr filmu "Katastrofa w duecie"
Marcin Dorociński znów gra Rosjanina. Co sądzą o tej roli widzowie? Mat. prasowy

Na platformie Apple TV pojawił się nowy film "Katastrofa w duecie". W czasie seansu oglądamy w akcji Ryana Reynoldsa, Kennetha Branagh i Marcina Dorocińskiego, dla którego jest to kolejna zagraniczna produkcja. Produkcja okazała się hitem. Jak jednak wypadł polski aktor i czy przekonał swoją rolą fanów kina? Polscy widzowie wydali werdykt.

REKLAMA

"Katastrofa w duecie", którą polecaliśmy w naszych "polecajkach" na weekend, jest dostępna na Apple TV. Film przenosi nas w czasy Zimnej Wojny. Pilot amerykańskiej marynarki wojennej, porucznik Troy "Assassin" Kelly (Ryan Reynolds, czyli filmowy Deadpool), musi wykonać ściśle tajną misję na terytorium Związku Radzieckiego. Niestety w jej trakcie ląduje awaryjnie.

Odnajduje go Nikołaj Ustinow (nagrodzony Oscarem za "Belfast" Kenneth Branagh, oryginalny Gilderoy Lockhart z "Harry'ego Pottera"), były agent KGB, który ma jednak pewną nietypową dla przedstawicieli jego fachu słabość: kocha amerykańską kulturę. Okazuje się, że między dwoma mężczyznami tworzy się nić porozumienia, która może pomóc Assassinowi przetrwać.

Jak na razie film został bardzo ciepło przyjęty. Na Rotten Tomatoes otrzymał aż 81 procent pozytywnych recenzji od krytyków. Widzowie poparli go w 67 procentach. To bardzo dobry start. Szczególnie cieszyć może nas fakt, że produkcja jest doceniana w tej pierwszej grupie – osób znających się na kinie.

Marcin Dorociński w "Katastrofie w duecie". Polacy ocenili aktora w roli Rosjanina

W filmie "Mayday" pojawia się – w roli agenta KGB Alexandra Volkova – Marcin Dorociński. Aktor grał już też w innych zagranicznych produkcjach, m.in. "Mission: Impossible: Dead Reckoning – Part One" czy serialach "Gambit królowej" i "Wikingowie: Walhalla". Po raz kolejny zagrał tu Rosjanina. Tym razem wyjątkowo wrednego.

Jak jednak nasz rodak wypadł w swojej ostatniej, hollywoodzkiej roli? Polacy ocenili Dorocińskiego na Filmwebie. Jeden z użytkowników Filmwebu twierdzi, że cały film to "przyjemne kino akcji z dobrym tempem i humorem". Rolę Dorocińskiego uważa za "udaną". Kolejny user platformy "wycenił" pracę polskiego aktora na 8 (jednocześnie Reynoldsa na jedynie 7).

Kolejny filmwebowy widz napisał w swoim poście, że w produkcji widzimy "klasycznego Ryana Reynoldsa" i "świetnego Marcina Dorocińskiego". Z kolei Łukasz Jakubiak z bloga Latarnik popkultury wskazuje, że Polak zagrał "twardego, złego do szpiku kości agenta KGB", a całość to "zgrabne 'bromansidło' [od słowa bromance – red.] w krajobrazie zimnej wojny, niestroniące od solidnej akcji i błyskotliwego humoru, ale też refleksji nad tym, jak władza kreuje optykę na skonfliktowane narody".

Fot. Kadr z "Mayday"

Inny fan kina jest zdania, że film to "naprawdę zacna i jednak nawet porządna rozrywka". "Reynolds i jego fryz ani trochę nie pasują do przedstawianych realiów, ale za to jego chemia z Branagh tylko cieszy, a Dorociński to już w ogóle" – ocenia.

"Dorociński top, ale mogło być go więcej", "Mimo sympatii do tego że zagrał tu Polak to Branagh i tak najlepiej wypadł", "Came for the Marcin, stayed for the movie", "Świetny Dorociński i Branagh. Dużo funu", "Dorocinski wchodzi do Hollywood", "Zaskakująco dużo Dorocińskiego" – piszą inni.

Dorociński jako "radziecki terminator"

A co sądzą polscy krytycy? Przyjemne kino akcji z dobrym tempem i humorem. Świetny Branagh, Reynolds tradycyjnie gra wariację samego siebie. Udana rola Marcina Dorocińskiego" – ocenił Łukasz Budnik na Filmwebie.

"Ten film jest za dobry i zbyt widowiskowy, by lądować od razu na streamingu. Kenneth Branagh w trybie Johna Wicka, Ryan Reynolds jako Ryan Reynolds i Marcin Dorociński w roli radzieckiego terminatora we wzorcowym hollywoodzkim bromansie" – ocenił z kolei Łukasz Muszyński z Filmweba.

"Porządny i miejscami naprawdę zabawny akcyjniak. Reynolds robi to co zawsze dobrze robi, a Branagh świetnie za nim nadąża. Do tego Dorociński (który dostał znacznie większą rolę niż u Tomą Cruise'a) i całkiem dobrze (jak na Hollywood) oddane scenograficznie i językowo ZSRR z tamtych czasów. W zalewie drugoligowych filmów wprost na streaming wyróżnia się na plus" – podsumował krytyk Kamil Śmiałkowski.

Warto dodać, że odtwórca roli "złego agenta KGB" wkrótce powróci na ekran, w tym razem w roli Stanisława Wokulskiego. Filmowa adaptacja "Lalki", której zwiastun można już zobaczyć w sieci, trafi do kin 30 września. Samo ogłoszenie, kto zagra Wokulskiego w nowej "Lalce", fani przyjęli z entuzjazmem. To zresztą tylko jeden z tytułów, o których będzie głośno, bo aż sześć ekranizacji klasyki zawładnie jesienią 2026 rynkiem filmowym. Wśród nich starcie aż dwóch "Lalek" – filmowej i netflixowej. W serialu w Wokulskiego wcieli się Tomasz Schuchardt.