Gary Oldman i Jack Lowden w serialu Kulawe koniec
Hary Oldman ma swojego ulubieńca do roli Jamesa Bonda Fot. Kadr z "Kulawych koni"

Kto zostanie nowym Jamesem Bondem? Oficjalnej odpowiedzi wciąż nie ma, ale Gary Oldman może wiedzieć więcej, niż dotychczas sądziliśmy. Gwiazdor "Kulawych koni" zdradził, że jego zdaniem decyzja dotycząca obsady nowego agenta 007 już zapadła. Co więcej, Oldman otwarcie trzyma kciuki za swojego kolegę z planu, który jest jednym z faworytów.

REKLAMA

Wybór następcy Daniela Craiga od miesięcy (a właściwie od lat) rozpala wyobraźnię fanów Jamesa Bonda. Na udostępnianej przez amerykańskie media shortliście mieli znaleźć się: Jack Barton ("Heartstopper"), Jack Lowden ("Kulawe konie"), Callum Turner ("Władcy przestworzy"), Paul Mescal ("Hamnet"), Harris Dickinson ("Bracia ze stali) oraz jedyny Australijczyk w stawce Jacob Elordi ("Frankenstein"). Według Screen Rant w grze wciąż jest również Jack O'Connell ("Grzesznicy").

Faworytem ma być najmniej znany z tego grona (a w Polsce praktycznie nieznany) Barton. Amazon MGM Studios na razie niczego jednak nie potwierdza i niczemu nie zaprzecza. Wiadomo jedynie, że nowy James Bond ma być znacznie młodszy. Nowego miłośnika martini wstrząśniętego, nie mieszanego szuka Nina Gold, jedna z czołowych dyrektorek castingu w Hollywood, a jego nazwisko podobno poznamy pod koniec roku. Niestety raczej na pewno nie będzie to Patrick Gibson, czyli nowy Bond z gry 007 First Light, którego pokochali gamerzy.

Dalsza część artykułu poniżej.

Czy rozpoznasz film o Jamesie Bondzie po kadrze? 

logo
Quiz

1 / 12 Jak nazywa się ten film o agencie 007?

Fot. materiał prasowy

Nowy James Bond? Gary Oldman ma swojego faworyta, ale może być nieco nieobiektywny...

Nieoczekiwanie głos w sprawie zabrał Gary Oldman, laureat Oscara i jeden z najlepszych brytyjskich aktorów, który rozkochał w sobie milenialsów rola Syriusza Blacka w filmach "Harry Potter". Za kogo trzyma kciuki? Zaskoczenia raczej nie ma – za Jacka Lowdena, u którego boku od 2022 roku występuje w świetnym serialu szpiegowskim "Kulawe konie".

– Krążyły plotki, że [Lowden – red.] znalazł się na krótkiej liście. Wkrótce się dowiemy, prawda? Bo oni już go wybrali. Podjęli decyzję, ale jeszcze jej nie ogłosili. Trzymam więc kciuki za Jacka – powiedział Oldman w rozmowie z kanadyjskim "The Morning Show".

Jeśli słowa aktora okażą się prawdziwe, oznaczałoby to, że Amazon MGM Studios ma już wybranego następcę Daniela Craiga, a oficjalne ogłoszenie jest tylko kwestią czasu. Na razie nie wiadomo jednak, czy Oldman rzeczywiście ma wiarygodne informacje z branży, czy jedynie zakłada, że wybór padł na jego serialowego kolegę, który faktycznie jest jednym z faworytów.

Jack Lowden i Gary Oldman w "Kulawych koniach" Fot. materiały prasowe

36-letni Lowden zdobył szczególną popularność dzięki roli agenta MI5 River Cartwrighta w "Kulawych koniach", w których Gary Oldman gra najbardziej odpychającego szpiega w telewizji, Jacksona Lamba. O szkockim aktorze pierwszy raz zrobiło się głośno za sprawą "Dunkierki" Christophera Nolana oraz miniserialu "Wojna i pokój" BBC. W nowej ekranizacji "Dumy i uprzedzenia" zagra drugą, po Elizabeth Benett, najważniejszą postać, czyli słynnego pana Darcy'ego.

Jack Lowden byłby naprawdę dobrym Bondem

Lowden mógłby stworzyć naprawdę niezłego Bonda, zwłaszcza że to bardzo dobry aktor. "Tropienie, zakładanie podsłuchu i rzucanie się w pościg za przestępcami nie są mu obce. U boku Gary'ego Oldmana (...) Lowden radzi sobie naprawdę dobrze. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że to jedno z najbardziej niedocenionych nazwisk młodego pokolenia aktorów w Wielkiej Brytanii" – pisała w naTemat Zuzanna Tomaszewicz.

Na korzyść jego angażu przemawia również fakt, że nie jest tak znanym aktorem jak Elordi, Mescal czy Turner. A przypomnijmy, że według Debbie McWilliams, która przez cztery dekady zajmowała się castingiem do filmów o 007 i odpowiadała za wybór Timothy'ego Daltona, Pierce'a Brosnana oraz Daniela Craiga, Bond powinien pozostać postacią owianą tajemnicą.

– O szpiegu powinniśmy wiedzieć jak najmniej. Nie interesuje mnie, gdzie robi zakupy, kim są jego rodzice ani gdzie mieszka. Nigdy nie powinniśmy oglądać go w domu. Istotą tej postaci jest to, że ma licencję na zabijanie i widz musi bez cienia wątpliwości uwierzyć, że byłby do tego zdolny. Jeśli tego zabraknie, traci się wiarygodność całej postaci – stwierdziła w "The Independent". Prawdopdobnie optowałaby więc za najmniej znanym nazwiskiem w stawce, czyli Bartonem.

Dalsza część artykułu poniżej.

Ciekawostka: żoną Lowdena jest znakomita aktorka Saoirse Ronan. Czterokrotnie nominowana do Oscara Irlandka niedawno zdradziła, że bardzo poważnie myśli o występie w nowym filmie jako... przeciwniczka agenta 007, co wielu fanów Bonda odebrało jako potwierdzenie, że jej mąż faktycznie ma szansę na wcielenie się w protegowanego M.

– Chcę pójść w mroczną stronę. Powiedziałam, że chcę być czarnym charakterem w Bondzie i mówię całkowicie serio. Myślę, że byłoby to naprawdę interesujące, gdyby pojawiła się młoda kobieca antagonistka. Zwłaszcza dla dziewcząt i kobiet, żeby zobaczyły kogoś, kto może po prostu uwolnić całą tę skumulowaną złość i skierować ją gdzieś indziej. Jest w tym coś interesującego pod względem dramaturgicznym. Bardzo chciałabym robić więcej takich rzeczy – mówiła aktorka w rozmowie z "Empire".

Przypomnijmy, że za nowy film o Jamesie Bondzie odpowiada znakomity reżyser Denis Villeneuve, twórca "Diuny", "Blade Runnera 2049" i "Nowego początku", a scenariusz pisze Steven Knight, "ojciec" "Peaky Blinders". Produkcja powstaje już pod pełną kontrolą Amazon MGM Studios. Studio przejęło kultową franczyzę w lutym 2025 roku, zawierając porozumienie z jej wieloletnimi opiekunami, Barbarą Broccoli i jej bratem Michaelem G. Wilsonem, dziećmi Alberta Broccoli, współtwórcy filmowej serii o Jamesie Bondzie, powstałej na podstawie książek Iana Fleminga.