
Zakup nowego samochodu prosto z salonu to dla wielu z nas wydatek, przy którym miękną kolana. Tymczasem koreański producent wywraca ten stolik. Oferta Hyundaia dla grup zawodowych to nie są kosmetyczne obniżki na dywaniki czy lakier, a potężne obniżki sięgające jednej czwartej ceny auta.
Zniżki rzędu dwóch, trzech procent to dzisiaj w salonach standard, o który nawet nie trzeba specjalnie walczyć. Ale tu mówimy o zupełnie innej lidze. Najwięcej, bo aż 23 proc., można urwać z ceny miejskiego crossovera, modelu BAYON (wyłączając z tego najbiedniejszą, bazową wersję Modern).
Niewiele gorzej wypada zwinny Hyundai i20. Tutaj rabaty na nowe samochody wynoszą od 21 proc. dla wersji Pure do 22,5 proc. dla pozostałych odmian. To sprawia, że tanie nowe auto do przebijania się przez warszawskie korki i parkowania pod blokiem staje się nagle bardzo realną opcją.
Ale to nie koniec, bo w promocję wpadły też większe gabaryty. Cała rodzina kompaktowego Hyundaia i30 wyjeżdża z salonu z 20-procentowym upustem. Jeśli jednak wolicie usiąść wyżej, warto spojrzeć na SUV-y. Bestsellerowy Hyundai Tucson rabat ma ustalony na poziomie od 17 do 19 proc.
Z kolei potężny, siedmioosobowy Hyundai SANTA FE to zniżka rzędu 20 proc. (wersja hybrydowa HEV) lub 18 proc. (dla wariantu plug-in). Mówiąc krótko: w kieszeni zostają dziesiątki tysięcy złotych.
Kto łapie się na promocję? Zniżki dla nauczycieli, służb mundurowych i...
No dobrze, ale kto tak naprawdę dostaje te przywileje? Lista jest długa. Koreańczycy stworzyli program dla naprawdę szerokiego grona odbiorców. Oprócz oczywistych grup, takich jak lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni czy farmaceuci, z programu skorzystają też weterynarze i fizjoterapeuci. Ogromną grupę docelową stanowią także nauczyciele oraz wykładowcy akademiccy.
Zniżki dla nauczycieli i służb mundurowych to jedno, ale marka poszła jeszcze szerzej. W salonach taniej kupią żołnierze Wojska Polskiego, policjanci, strażacy, a także funkcjonariusze Straży Granicznej, Więziennej czy Miejskiej.
Jesteś prawnikiem? Adwokaci, radcowie prawni, komornicy, sędziowie czy prokuratorzy również są na liście. Ba, producent uwzględnił nawet rolników, górników, taksówkarzy, kurierów, a także duchownych i pracowników instytucji publicznych. Do programu kwalifikują się również dziennikarze.
Minimum biurokracji, czyli jak załatwić formalności w salonie
Zazwyczaj w takich sytuacjach zapala mi się czerwona lampka, bo ogromne upusty w korporacjach oznaczają najczęściej tony papierologii i regulaminy pisane drobnym drukiem.
Tym razem jest jednak zaskakująco prosto. Aby sfinalizować zakup samochodu na preferencyjnych warunkach, wystarczy udowodnić swoją przynależność do danej grupy zawodowej.
Większości z nas wystarczy po prostu legitymacja służbowa albo zwykłe zaświadczenie o zatrudnieniu. Jeśli jesteś medykiem, pokazujesz legitymację lekarską. Jeśli służysz w mundurze, wyciągasz odpowiedni dokument służbowy.
Rolnicy muszą jedynie przedstawić potwierdzenie opłacania składek KRUS lub dokument poświadczający posiadanie minimum jednego hektara ziemi. Całą resztę formalności załatwia się bezpośrednio przy biurku w autoryzowanych salonach w całej Polsce.
Jeśli wykonujecie jeden z wymienionych zawodów i akurat myśleliście o zmianie czterech kółek na coś świeżego, to dawno nie było na rynku tak konkretnej oferty.
