
Przelewy robią w Polsce miliony osób i mało kto zakłada, że akurat jego transakcję ktoś przeczyta. Otóż przeczyta... tylko że nie urzędnik, a system, który pracuje bez przerwy. Prawniczka tłumaczy, kiedy zwykła operacja zaczyna wyglądać podejrzanie.
Banki nie sprawdzają transakcji z ciekawości. Obowiązek nakłada na nie ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, a wykonują go algorytmy analizujące kwoty, tytuły i częstotliwość wpłat.
Katarzyna Bielecka na instagramowym profilu prawnicza.para zastrzega przy tym, że każdy bank ma własną politykę i ta sama transakcja w dwóch instytucjach może skończyć się inaczej: w jednej przejdzie, w drugiej uruchomi telefon od pracownika banku.
Jakie przelewy wychwytują algorytmy bankowe?
"Ponad 30 milionów Polaków robiących przelewy, dlaczego bank czy urząd skarbowy miałby zainteresować się właśnie tobą? To nie urzędnik cię szuka, tylko złożone algorytmy banku, które nigdy nie śpią" – mówi Bielecka w rolce na Instagramie.
Prawniczka wymienia zachowania, na które systemy reagują najszybciej. Doładowanie karty, zakup sukienki od spółki z Dubaju, rozbicie dużej kwoty na kilka mniejszych w krótkich odstępach czasu.
To ostatnie działa odwrotnie do zamiaru. "Tym tylko jeszcze wzbudzasz podejrzenia" – zapewnia. Zna też przypadki transakcji zatrzymanych w trakcie rezerwacji noclegu.
Jedna granica jest zapisana wprost w przepisach i pisaliśmy o niej już w naTemat: twój bank od razu zgłosi taki przelew do skarbówki. Mowa o transakcji o równowartości 15 tys. euro (po obecnym kursie około 64,6 tys. zł). Trafia on obowiązkowo do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, czyli urzędu zbierającego zgłoszenia o podejrzanych operacjach. Część banków obniża ten próg do 10 tys. euro (ok. 43,1 tys. zł). Zgłoszenie nie oznacza jeszcze kontroli, ale informacja może stamtąd trafić do skarbówki.
Nagłe wpływy na konto a podejrzenie o pracę na czarno
Częściej system reaguje jednak nie na kwotę, lecz na zmianę nawyków. Jeśli na rachunek zasilany dotąd wyłącznie pensją zaczynają nagle trafiać regularne przelewy od różnych osób, opisane jako "wpłata" albo "zasilenie", w dodatku w obcych walutach, algorytm nie ma tego z czym porównać.
"No bo teraz nie wiadomo, czy te pieniądze pochodzą z pracy na czarno, z darowizny, z jakiejś nieopodatkowanej sprzedaży ciuchów w internecie, czy może nielegalnej działalności gospodarczej" – tłumaczy prawniczka.
Statystyki inspekcji pracy pokazują wprawdzie, że Polacy masowo uciekają z szarej strefy, ale bankowy algorytm nie ocenia statystyk, tylko pojedynczy rachunek. Te same wpływy ogląda skarbówka, tyle że pod kątem podatku od spadków i darowizn.
W naTemat opisaliśmy limity przelewów: 36 120 zł dla najbliższej rodziny, 27 090 zł dla dalszej i 5733 zł dla osób niespokrewnionych. Wpłaty od jednej osoby sumuje się przez pięć lat wstecz, więc dzielenie darowizny na drobne przelewy niczego nie załatwia.
Zobacz także
Blokada konta po przelewie i sposób, żeby jej uniknąć
Blokada boli, bo klient dowiaduje się o niej zwykle przy kasie w sklepie czy na wakacjach. Powód bywa absurdalny. Pisaliśmy o sprawie, w której w tytule przelewu wpisali niewinne słow. Przelew "Blog o komiksach – pierwsza rata" zatrzymał system, który w słowie "komiksach" dopatrzył się rosyjskiej republiki Komi.
Innej klientce zablokowano transakcję po użyciu słowa "pomoc". Prawniczka Judyta Sobolak ostrzegała w tym kontekście przed żartami i ogólnikami. "Czasem jeden nieprzemyślany tytuł oznacza dużo niepotrzebnych wyjaśnień" – mówi.
Wniosek jest prosty: tytuł przelewu ma opisywać transakcję konkretnie i wskazywać odbiorcę, na przykład "Darowizna dla mojego syna Jana Kowalskiego".
Darowizna w rodzinie tylko przelewem. Interpretacja KIS
Przy darowiźnie w rodzinie liczy się jeszcze forma przekazania pieniędzy. Krajowa Informacja Skarbowa uznała we wrześniu 2025 roku, że gotówka wręczona do ręki np. przez ojca dla syna i wpłacona potem przez obdarowanego na własne konto "nie spełnia wymogu dokumentacji przewidzianej w art. 4a" ustawy o podatku od spadków i darowizn.
Syn stracił zwolnienie, choć zgłosił darowiznę na formularzu SD-Z2 w ciągu sześciu miesięcy. Bezpieczna jest tylko jedna droga: przelew z konta darczyńcy prosto na konto obdarowanego. Bielecka uspokaja przy tym, że nie chodzi o wzbudzenie strachu przed każdym przelewem, a o znajomość reguł, do których da się przygotować.






