
Film "Bitcoin: z Gal Gadot, Caseyem Affleckiem, Pete’em Davidsonem i Islą Fisher jest dopiero w fazie produkcji, ale już teraz wywołuje ogromne emocje. Chodzi o to, że twórcy mają zasugerować, że za pierwszą kryptowalutą świata stoi znany oszust.
"Bitcoin" w reżyserii Douga Limana ma opowiedzieć o genezie Bitcoina. Problem w tym, że wiele wskazuje na to, że scenarzysta w roli twórcy kryptowaluty "obsadził" znanego oszusta.
"Bitcoin" w Hollywood
To będzie pierwszy tak duży film, który opowie o Bitcoinie, kryptowalucie, która miała zmienić świat finansów i uwolnić nas spod władzy banków. Trudno o ciekawszy temat, gdyż do dziś nie jest jasne, kto ją stworzył. A dokładniej: wiemy, że pod jej kodem i projektem podpisał się Satoshi Nakamoto. Tyle że to tylko pseudonim i nie jest jasne, kto się za nim kryje. Do tego tematu jeszcze wrócimy.
Film znajduje się w fazie postprodukcji. Wiadomo, że zagrają w nim m.in. Gal Gadot, Casey Affleck, Pete Davidson i Isla Fisher, a całość wyreżyseruje Doug Liman ("Tożsamość Bourne’a" czy "Pan i Pani Smith"). Gwiazdorska obsada i znany reżyser nie gwarantują jednak sukcesu. Tym bardziej że całość budzi spore emocje z co najmniej dwóch powodów.
To nie on stworzył Bitcoina!
Jak wynika z m.in. informacji podcastera Terence'a Michaela, w "Bitcoinie" pojawi się postać Craiga Wrighta. Dla niewtajemniczonych w to, co od lat dzieje się w świecie kryptowalut: to samozwańczy twórca Bitcoina. Przez lata upierał się, że to on stworzył tę cyfrową walutę, jak i jej sieć płatniczą. Ostatecznie wszystkie jego tezy obalono i udowodniono, że od początku kłamał. Problem w tym, że rzekomo w filmie to on zostanie jednak przedstawiony jako Satoshi Nakamoto.
"Biorąc pod uwagę założenia filmu, fabuła będzie sugerować, że Craig Wright jest Satoshim" – ostrzega Michael w swoim poście na X.
Scenariusz ma koncentrować się na śledztwie, które prowadzi dziennikarka grana przez Gal Gadot. Prawdę o genezie Bitcoina chce poznać inwestor Calvin Ayre, w którego wcielił się Pete Davidson. Sednem ma być udowodnienie, czy Wright to twórca cyfrowej waluty. Słynnego oszusta zagra Casey Affleck.
Zobacz także
Gadot obawiała się AI
Na tym kontrowersje się nie kończą. Wiadomo, że w produkcji ma zostać wykorzystana AI. Aktorzy odtwarzali poszczególne sceny na pustym planie zdjęciowym. Teraz tło do nich jest generowane za pomocą sztucznej inteligencji, co ma pomóc zaoszczędzić aż 230 mln dolarów. Brzmi ciekawie pod kątem ekonomicznym, pytanie, jak odbije się to na jakości. Nie wspominając już o tym, że oczami wyobraźni widzę już materiały na YouTube, na których analizuje się poszczególne wpadki i dziwactwa wygenerowane przez nową technologię.
Sama Gal Gadot w podcaście "Happy Sad Confused" przyznała, że bardzo obawia się skutków wykorzystywania AI w filmach. W efekcie przez pół roku wraz ze swoimi prawnikami "analizowała każdy możliwy scenariusz dotyczący AI". Chodziło o to, że chciała, by twórcy zagwarantowali jej, że sztuczna inteligencja nie będzie wykorzystywana do jakiegokolwiek ingerowania w to, co pokazała na planie zdjęciowym. Sama zapewnia teraz, że "jeśli chodzi o występ, wszystko jest jej".
Sam jednak twierdzę, że AI nie zniszczy kina i wpuści do niego świeżą krew. Branża i tak stopniowo się otwiera: Złote Globy pozwolą na AI w filmach i serialach, choć pod jednym warunkiem. Idziemy już zresztą znacznie dalej – aktorka AI Tilly Norwood zagra w filmie. To już zupełnie inny poziom eksperymentu niż to, co chcą zrobić twórcy "Bitcoina".




