
W najbliższych miesiącach w Polsce zadebiutują dwa nowe seriale medyczne. "SOR" i "Znieczulenie" zapowiadają się zgoła inaczej niż szpitalne telenowele, do których przyzwyczaiła nas polska telewizja. W opisach produkcji TVP i Prime Video oraz Netfliksa czuć inspirację "The Pitt". Oby była to prawda i nie skończyło się tylko na zapowiedziach.
"The Pitt" to jeden z najlepszych seriali ostatnich lat i jeden z najważniejszych seriali medycznych w historii. Zachwyca i widzów, i krytyków – za pierwszy sezon zdobył aż pięć nagród Emmy. Za drugi zdążył już zgarnąć pięć technicznych statuetek, a na głównej gali ma szansę na kolejne 12 "telewizyjnych Oscarów".
We współczesnej telewizji nie brakuje dramatów medycznych, ale "The Pitt" poszło inną drogą niż "Chirurdzy", "Dr House" czy "Szpital New Amsterdam". Akcja amerykańskiego hitu HBO rozgrywa się w czasie rzeczywistym podczas jednego, 15-godzinnego dyżuru na przepełnionym SOR-ze w Pittsburghu. Każdy odcinek to jedna godzina walki o życie pacjentów i... własną psychikę. Jest realistycznie, intensywnie i stresująco, a świetną obsadę prowadzi Noah Wyle, który po kultowym "Ostrym dyżurze" wraca do roli lekarza (z problemami).
Praca medyków na oddziale ratunkowym została oczywiście sfabularyzowana, ale nie jest to serial, w którym najważniejsza jest obyczajowa otoczka i romanse. Pierwsze skrzypce grają tutaj medycyna, ratowanie życia i system, który mocno to wszystko utrudnia – "The Pitt" bezlitośnie uderza w kryzys amerykańskiej służby zdrowia. Nie jest to miła produkcja na spokojny wieczór. Brutalne urazy, krew, chaos, naukowy żargon i wyczerpanie lekarzy raczej nie pozwolą ci się zrelaksować. W zamian "The Pitt" daje jednak poczucie obcowania ze znakomitą, wręcz rewolucyjną telewizją.

"The Pitt" podniósł poprzeczkę w dziedzinie seriali medycznych, podobnie jak przed laty zrobił to "Ostry dyżur", i inspiruje kolejne produkcje. Patrząc na zapowiedzi na polskim rynku serialowym, nie sposób nie zauważyć, że inspiracja hitem HBO (który na początku przyszłego roku doczeka się kolejnego sezonu) dotarła również nad Wisłę. Na polskim rynku niebawem pojawią się aż dwie nowe "szpitalne" produkcje, w których czuć ducha "The Pitt" – a przynajmniej tak wynika z pierwszych zapowiedzi.
"SOR" TVP i Prime Video ma pokazać walkę o życie pacjenta
Najbliżej "The Pitt" wydaje się "SOR", nowy serial TVP przygotowany we współpracy z Prime Video. Jak wskazuje sam tytuł, akcja została osadzona na szpitalnym oddziale ratunkowym – a te w Polsce są owiane złą sławą: przeciążone, bez wystarczającej liczby medyków i niedofinansowane.
Telewizja Polska podkreśla, że "SOR" "wpisuje się w dobrze znany i lubiany przez widzów nurt seriali medycznych nadawcy publicznego, dołączając do takich hitów jak 'Na dobre i na złe' czy 'Na sygnale', ale jednocześnie dodaje, że to "nowoczesne spojrzenie na ten gatunek".
"Serial pokaże szpitalny oddział ratunkowy jako miejsce ciągłego ruchu, napięcia i nieprzewidywalności. To przestrzeń, w której za drzwiami gabinetów i sal ratunkowych rozgrywają się nie tylko dramatyczne historie pacjentów, ale także osobiste wybory i konflikty ludzi, którzy każdego dnia walczą o ich życie. Produkcja połączy elementy emocjonującego dramatu, thrillera i historii obyczajowej, pokazując pracę lekarzy z perspektywy miejsca, w którym liczy się każda sekunda" – czytamy w opisie, który mocno pachnie "The Pitt".

Zwłaszcza że TVP podkreśla, że nowy polski serial medyczny "pokaże nie tylko spektakularne akcje ratunkowe, ale również ludzi stojących za medycznymi procedurami – ich zmęczenie, determinację, błędy, nadzieje i relacje". Jednak w przeciwieństwie do amerykańskiego hitu, w którym świadomie nie ma typowych romansów, tutaj – jak na medyczne obyczajówki przystało – sercem historii ma być relacja Piotra Hajduka (Sebastian Dela) i Kasi Zawadzkiej (Sonia Mietielicа).
"Kiedy widzieli się po raz ostatni, byli jeszcze młodymi ludźmi z zupełnie innymi planami na przyszłość. Po latach Piotr wraca już jako lekarz – świadomy swoich błędów i gotowy zawalczyć o to, co kiedyś stracił. Los ponownie stawia go u boku Kasi – kobiety, która była miłością jego życia. Tym razem jednak ich relacja będzie musiała przetrwać w świecie, w którym trudno znaleźć choćby chwilę na rozmowę" – czytamy.
Serial "SOR" ma liczyć 12 odcinków, za reżyserię odpowiadają Sara Bustamante-Drozdek i Sylwia Rosak, a scenariusz – Maciej Sobczyk i Zbigniew Zborowski. Premiera już jesienią tego roku, a odcinki obejrzymy zarówno w TVP2 i TVP VOD, jak i w serwisie streamingowym Prime Video, którego obecność sugeruje większy budżet niż w przypadku tradycyjnych produkcji telewizji publicznej. A to dobry znak.
"Znieczulenie" Netfliksa, czyli lekarz kontra system
Nieco inaczej do tematu podchodzi "Znieczulenie", pierwszy dramat medyczny Netfliksa. Tutaj w centrum historii znalazł się jeden lekarz – doktor Łazarz (Leszek Lichota), wybitny neurochirurg, którego kariera w dużym szpitalu nagle się kończy po śmiałej, ale nieudanej operacji. Zmuszony do opuszczenia prestiżowej kliniki, podejmuje pracę w szpitalu na prowincji, które – jak pokazała chociażby trudna sytuacja szpitala powiatowego w Mławie – mierzą się dziś z szeregiem problemów. Być może znajdzie to odzwierciedlenie również w serialu.
"Poznając zżytą lokalną społeczność i panujące tam, nieznane mu reguły, Łazarz odkrywa, że jego gotowość do łamania zasad, by ratować pacjentów, budzi zarówno podziw, jak i kontrowersje" – czytamy w oficjalnym opisie "Znieczulenia". Łazarzowi ma brakować pokory, co będzie często prowadzić do jego konfliktów z systemem i etyką.

Brzmi nieco inaczej niż w przypadku "The Pitt", ale jedna rzecz wskazuje na to, że "Znieczulenie" może iść w podobnym kierunku – medyczny realizm. Aby jak najlepiej oddać warunki pracy w szpitalu, Netflix współpracował z Nealem Baerem, amerykańskim pediatrą, który współtworzył scenariusz do "Ostrego dyżuru" i był jego producentem. Miał nadzorować zgodność scenariusza z klinicznymi realiami, co dobrze wróży.
W obsadzie "Znieczulenia", oprócz Leszka Lichoty, zobaczymy m.in. Maszę Wągrocką, Aleksandrę Popławską, Karolinę Gruszkę, Dorotę Kolak, Gamou Falla i Krzysztofa Stelmaszyka. Za reżyserię odpowiada Łukasz Ostalski, a scenariusz napisali Dana Łukasińska, Bartosz Janiszewski, Beata Halastra i Marcin Ciastoń. Na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się premiera na Netfliksie, ale mówiono o drugiej połowie 2026 roku.
Dwa nowe seriale medyczne będą polskim "The Pitt"? Trzymam kciuki
Żaden z seriali nie jest kopią amerykańskiego hitu i oba mają własne pomysły na fabułę oraz bohaterów, ale po zapowiedziach wyraźnie widać, że "SOR" i "Znieczulenie" – mimo że, jak wynika z opisów, nie zabraknie w nich również obyczajówki – idą w kierunku większego realizmu i intensywności. Oba mają skupić się na tym, jak wygląda walka o ludzkie życie.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Marzy mi się, aby nie skończyło się jedynie na obietnicach i zapowiedziach, a oba seriale podjęły ryzyko, którego wciąż brakuje w polskich produkcjach medycznych. Intensywność, realizm, pokazanie wprost trudnych polskich realiów, w których funkcjonują lekarze i pacjenci, bezkompromisowość – zarówno "SOR", jak i "Znieczulenie" mają szansę pokazać Polakom, że popularne "Na dobre i na złe", "Na sygnale" czy "Szpital świętej Anny" to przede wszystkim obyczajówki, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością polskich szpitali.
To telenowele, w których najważniejsze są emocje, romanse i problemy bohaterów, a nie pokazywanie stanu polskiej służby zdrowia. Szpital jest w nich przede wszystkim atrakcyjnym tłem dla kolejnych historii. Oczywiście nie ma w tym nic złego – taki typ telewizyjnego serialu obyczajowego również jest potrzebny – ale lepiej nie czerpać z niego prawdziwej wiedzy o tym, jak wyglądają polskie placówki medyczne.
System boryka się z drastycznym brakiem personelu, a lekarze i pielęgniarki często pracują na wielogodzinnych dyżurach, biegając między oddziałami. Rzeczywistość to często chroniczne przemęczenie, walka z czasem, frustracja pacjentów i walka o każdy grosz. Dlatego trzymam kciuki, aby "SOR" i "Znieczulenie" nie zmarnowały tej szansy i pokazały, że w Polsce da się zrobić mocny serial medyczny osadzony w realiach.
A przede wszystkim, żeby były świetnymi produkcjami, które być może zainspirują się "The Pitt", ale nie będą jego kopią, tylko staną na własnych, solidnych nogach.




