Szpitalowi zabrakło pieniędzy nawet na kroplówki. "To czeka większość szpitali w Polsce"
Szpitalowi zabrakło pieniędzy nawet na kroplówki. "To czeka większość szpitali w Polsce" fot. naTemat

Szpitale powiatowe znalazły się pod ścianą – alarmuje Piotr Parjaszewski, dyrektor szpitala w Mławie. W "Rozmowie naTemat" opowiada o brakach kadrowych, rosnących długach i systemie, który zmusza placówki do zamykania oddziałów. – To nie jest problem tylko Mławy. W ciągu roku lub dwóch dotknie większości szpitali powiatowych – ostrzega.

REKLAMA

Niedawno cała Polska usłyszała o szpitalu, któremu zabrakło pieniędzy nawet na podstawowe środki medyczne. Dla wielu był to szok. Dla Piotra Parjaszewskiego – codzienność, z którą mierzy się od miesięcy jako dyrektor szpitala powiatowego w Mławie.

Parjaszewski przekonuje jednak, że nie jest to historia jednego powiatu, lecz ostrzeżenie dla całego kraju. – To nie jest problem tylko Mławy. Przy obecnym systemie finansowania w ciągu roku lub dwóch podobne problemy dotkną większości szpitali powiatowych – mówi w "Rozmowie naTemat".

"Patrzymy w Excele, a nie widzimy ludzi"

Piotr Parjaszewski mówi, że szpitala nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat finansowych tabelek.

– Ja cały czas prosiłem, żebyśmy zdefiniowali rolę szpitala w naszym powiecie i żebyśmy go nie traktowali jak typowego przedsiębiorcę, który musi się bilansować. W sytuacji, w której patrzymy wyłącznie w Excele, nie dostrzegamy ludzi, którzy tam mieszkają. Dla nich dojazd 30, 40 czy 50 kilometrów naprawdę jest ogromną trudnością, a w sytuacji zagrożenia życia staje się realnym zagrożeniem – mówi dyrektor.

Jego zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie Mławy. To sygnał ostrzegawczy dla całego systemu ochrony zdrowia.

Coraz więcej oddziałów będzie wygaszanych

Według danych przywoływanych w rozmowie ponad 90 proc. szpitali powiatowych zakończyło ubiegły rok ze stratą. Dyrektor nie ma wątpliwości, co może wydarzyć się dalej.

– To nie jest sytuacja, która dotyka tylko Mławy. W mojej ocenie w ciągu najbliższego roku lub dwóch dotknie większości szpitali powiatowych. Przy obecnej wycenie świadczeń liczba takich placówek będzie rosła i doprowadzimy do sytuacji, w której coraz więcej konkretnych oddziałów będzie wygaszanych – ostrzega.

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że scenariusz całkowitego paraliżu nie jest już tylko teoretyczną wizją.

– Oczywiście, że możliwa jest sytuacja, w której nie ma lekarzy do zabezpieczenia dyżurów. Sam spotkałem się z wieloma dyrektorami, którzy mieli z tym problem. My również mieliśmy ogromne trudności z pozyskaniem lekarzy do szpitalnego oddziału ratunkowego – przyznaje.

Lekarze nie są jedynym problemem

W debacie publicznej często pojawiają się zarzuty dotyczące wysokich zarobków lekarzy. Parjaszewski apeluje jednak, by nie sprowadzać całego kryzysu do jednego środowiska.

– Nie chciałbym, żeby problemy finansowania ochrony zdrowia zostały przerzucone wyłącznie na lekarzy. Spotkałem lekarza, profesora, który zgodził się pracować u nas za darmo tylko po to, żeby mogła funkcjonować poradnia chirurgii onkologicznej. Są lekarze z misją. Oczywiście są też tacy, których oczekiwań finansowych nie byliśmy w stanie spełnić, ale nie można odpowiedzialnością za system obarczać jednej grupy zawodowej – podkreśla.

Dyrektor zwraca uwagę, że największym wyzwaniem staje się dziś po prostu brak specjalistów gotowych pracować w mniejszych miejscowościach.

"Wypadały kolejne trupy z szafy"

Parjaszewski objął stanowisko pod koniec 2024 roku. Jak przyznaje, skala problemów okazała się większa, niż przypuszczał.

– Z pozycji urzędu praktycznie każdego tygodnia wypadały kolejne trupy z szafy. To były wielomilionowe zobowiązania wobec NFZ, ZUS-u, kontrahentów. Do tego kredyt zaciągnięty wcześniej, problemy kadrowe i sytuacja, w której na oddziale wewnętrznym zostało dwóch lekarzy. Te problemy po prostu się nawarstwiały – opowiada.

Mimo to nie żałuje, że został w Mławie.

– Poznałem problemy pracowników i pacjentów, których nie widać z Warszawy. To są ludzie, którzy drugi raz martwią się, że szpital zostanie zlikwidowany albo sprywatyzowany. To są pacjenci, którzy nie mogą bez problemu dojechać kilkudziesięciu kilometrów do innego miasta. Dlatego dalej walczę o ten szpital – deklaruje.

Historia Mławy to dziś coś więcej niż lokalny konflikt o pieniądze. To opowieść o tym, jak wygląda polska ochrona zdrowia poza wielkimi miastami. I być może zapowiedź problemów, które wkrótce mogą dotknąć kolejne powiaty w całym kraju.