Maciej Musiał na tle napisów filmowych
Możemy być dumni z Musiała Fot. Instagram / Maciej Musiał // montaż: naTemat

Maciej Musiał udowadnia, że nie zamierza na zawsze pozostać Tomkiem z "Rodzinki.pl" – coraz śmielej wychodzi poza aktorstwo. Współprodukowana przez niego "Możliwa miłość" Lee Chang-donga, która pierwotnie miała być reinterpretacją "Dekalogu X" Krzysztofa Kieślowskiego, została nagrodzona na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Polacy mogą być dumni, a o sukcesie 31-latka warto mówić.

REKLAMA

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji zakończył się w sobotę. Tegoroczny Złoty Lew trafił do duńskiego filmu "Woman Unknown" w reżyserii May el-Toukhy, a Mathilde Arcel, która zagrała w nim główną rolę, otrzymała Puchar Volpiego dla najlepszej aktorki. Nagrodę dla najlepszego aktora zdobył z kolei John Malkovich za rolę w "Dzikim Koniu Dziewięć" Martina McDonagha, reżysera "Trzech billboardów za Ebbing, Missouri" i "Duchów Inisherin".

Jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznej edycji okazał się sukces "Możliwej miłości" w reżyserii Lee Chang-donga. Film południowokoreańskiego reżysera, twórcy "Płomieni", otrzymał Srebrnego Lwa – Wielką Nagrodę Jury, czyli drugie najważniejsze wyróżnienie w konkursie głównym. Zdobył też dwie mniejsze nagrody: Arca Cinemagiovani i Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI).

Film opowiada historię dwóch małżeństw: niedawno zwolnionego z pracy mężczyznę i pracownicy fabryki oraz dokumentalistki i biznesmena. Ich drogi krzyżują się podczas realizacji filmu dokumentalnego o masowych zwolnieniach, a wspólna praca prowadzi bohaterów do konfrontacji z własnymi doświadczeniami, potrzebami i skrywanymi pragnieniami.

"Możliwa miłość" nagrodzona na Festiwalu w Wenecji. Producentem jest Maciej Musiał

To ważna nagroda również dla polskiego kina, bo jednym z trzech producentów wykonawczych "Możliwej miłości" jest Maciej Musiał. Aktor stoi za międzynarodową inicjatywą inspirowaną słynnym "Dekalogiem" Krzysztofa Kieślowskiego, a producencko zaangażował się w nią również zmarły w maju Krzysztof Piesiewicz, wieloletni współpracownik Kieślowskiego, współscenarzysta "Dekalogu", "Trzech kolorów" i Podwójnego życia Weroniki". Pomysł zakładał zaproszenie uznanych twórców z różnych krajów do stworzenia współczesnych historii nawiązujących do słynnego cyklu.

"Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, pamiętajmy że film jest przede wszystkim sukcesem mistrza Południowo Koreańskiego kina – wielkiego reżysera Lee Chang Donga, jego najbardziej, do tego niesamowitej obsady i ekipy, wspaniałej scenarzystki, PineHouse, Netflixa i Anonymous Content oraz ś.p. Krzysztofa Piesiewicza, jestem wdzięczny że mógłem być częścią tej historii" (pisownia oryginalna – red.) – cieszył się Musiał na Instagramie.

Jako producent pojechał też do Wenecji. "Premiera 'Possible Love' na festiwalu filmowym w Wenecji, spłakalem się potężnie, oddajemy światu w moim odczuciu film wybitny" – pisał wcześniej.

Pragnienie dania "Dekalogowi" drugiego życia narodził się u Musiała jeszcze na studiach. Pisząc esej, doszedł do wniosku, że współczesne kino potrzebuje powrotu do empatii. Jak podkreślił w rozmowie z "GQ Poland", "czułe, humanistyczne kino Kieślowskiego is the new punk". Początkowo wydawało się, że odzyskanie praw jest niemożliwe. Ostatecznie poprzedni właściciel praw nie zapłacił na czas, przez co je stracił. "Umowa pozwalała, żeby w takim wypadku Krzysztof Piesiewicz je odzyskał. Zadzwonił do mnie, a ja je odkupiłem. Wydałem wtedy wszystko, co miałem" – opowiadał aktor.

Film Netfliksa odszedł od "Dekalogu" Kieślowskiego, który wskrzesza Musiał

Pierwszą odsłoną przedsięwzięcia były "Historie równoległe" w reżyseii Asghara Farhadiego ("Rozstanie"), które zadebiutowały na tegorocznym Festiwalu w Cannes – to reinterpretacja "Krótkiego filmu o miłości", przeniesiona do współczesnego Paryża. Kolejną miała "Możliwa miłość" jednak w trakcie prac koncepcja się zmieniła i Lee odszedł od związków z "Dekalogiem X".

Według reżysera, kiedy do projektu dołączył Netflix, "projekt znalazł się w niejednoznacznym stanie". – Chociaż film wywodzi się z tego pomysłu, nie jest adaptacją żadnego odcinka "Dekalogu" i stanowi zupełnie inną historię. Jest jednak związany z jednym z przykazań – tłumaczył. Podkreślał, że oba projekty łączy zainteresowanie ludzkimi relacjami, moralnością i skomplikowanymi wyborami bohaterów. Z recenzji wynika, że nieco czuć ducha Kieślowskiego.

Dalsza część artykułu poniżej.

"W swojej reinterpretacji 'Dekalogu X' Lee Chang-dong, zrobił dokładnie to, czego oczekiwałam wcześniej od Asghara Farhadiego i jego 'Historii równoległych'. W 'Possible Love' czuć ton czarnej komedii, który Kieślowski nadał dziesiątej części swojego cyklu, wyraźnie da się zauważyć tematykę pragnienia awansu społecznego podjętą w latach 80. przez polskiego reżysera, jednak jest to twór całkowicie autonomiczny, osadzony kulturowo, którego historia broni się bez tłumaczenia zawiłego konceptu. Przy kolejnych częściach dekalogowego cyklu – a możemy się ich spodziewać – producent wykonawczy Maciej Musiał i reżyserzy, których zaprosi do projektu pod szyldem spuścizny Krzysztofa Kieślowskiego, powinni podążać podobną drogą" – pisała w swojej recenzji w "Zwierciadle" Ida Marszałek.

Dla Musiała wenecki sukces jest ogromnym zawodowym osiągnięciem. Gwiazdor "Rodzinki.pl", który obecnie gra w "Pionku", kontynuacji "Ślebody", wychodzi poza aktorstwo, rozwija się producencko i udowadnia, że nie boi się ambitnych projektów. Jego międzynarodowy cykl, który najprawdopodobniej będzie kontynuowany (mimo że "Możliwa miłość" odeszła od "Dekalogu") ma szansę popularyzować wśród zagranicznej publiczności dorobek Kieślowskiego, jednego z najważniejszych polskich reżyserów.

Dodajmy, że "Możliwa miłość" będzie miała premierę na Netfliksie 6 listopada 2026 roku. Film jest również południowokoreańskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Kandydatem Polski może zostać m.in. "Ojczyzna" Pawła Pawlikowskiego, twórcy "Idy" i "Zimnej wojny".