
Serialowa "Lalka" okazała się hitem Netfliksa. Wielu oburza, że nie jest jednak bliska książkowemu oryginałowi Bolesława Prusa. Osoby te nie wiedzą chyba, że za produkcją stoi reżyser Paweł Maślona, który wcześniej nakręcił już film, którym odważnie podszedł do pewnej ważnej postaci historycznej.
Maślona, którego serial "Lalka" dziś rozgrzewa Polaków, zasłynął w 2023 roku filmem "Kos", który opowiadał o Tadeuszu Kościuszce. Całość była mieszanką kina historycznego, westernu i filmu akcji spod znaku Quentina Tarantino.
"Kos" przenosi nas do jednego z najbardziej dramatycznych momentów w polskiej historii. Jest wiosna 1794 roku, do kraju wraca generał Tadeusz "Kos" Kościuszko (Jacek Braciak), który – to spoiler tylko dla tych, którzy przysypiali na lekcjach historii – chce stanąć na czele powstania narodowego wymierzonego w Rosjan. Jego wiernym towarzyszem jest były niewolnik, Domingo (Jason Mitchell). Problem w tym, że obu ściga rosyjski rotmistrz, Dunin (Robert Więckiewicz), który chce powstrzymać Kosa przed zorganizowaniem powstania.
"Kos" Pawła Maślony, czyli Kościuszko w świecie "Django"
Już sam pomysł na scenariusz przywołuje skojarzenia z kinem awanturniczym, bliższym westernom czy "Django" Tarantino. Tak o narodowym superbohaterze nikt jeszcze nie w Polsce opowiadał!
I może właśnie przez to recenzentom film aż tak się spodobał. Michał Walkiewicz z Filmwebu opisywał fabułę: "zaczyna się jak 'Braterstwo wilków', potem leci 'Dungeons & Dragons', a potem tragifarsa przy świeczce i kartach", "Cóż, no jest to odlot" – zachwycał się. W swojej recenzji wskazywał jednak na to, że całość wyszła tylko dlatego, że za kamerą stał Maślona, bez którego "wyszedłby z tego albo piramidalny kicz, albo kolejny film o tym, że z zaklętego kręgu nie ma ucieczki". Jego zdaniem reżyser "dzięki finezji w operowaniu gatunkowymi znakami i poczuciu humoru, w które nie trzeba wierzyć na słowo, potrafi uchwycić paradoksalną naturę kościuszkowskiego mitu".
Zdaniem Tomasza Raczka "Kos" to "'Nienawistna ósemka' Tarantino w polskiej wersji historycznej", z "piętnem zapożyczenia i wtórności", ale całość wykonano "sprawnie". Z kolei Jakub Popielecki z Filmwebu wskazał na "świetne role i świetne spiętrzanie komplikacji". Naczelny portalu Łukasz Muszyński uważał "Kosa" za "dobre kino bez dodawania 'jak na Polskę'". Jak dodał, "miło widzieć Roberta Więckiewicza, który znów ma frajdę z grania".
Z kolei Filip Grzębski z portalu Historykon wskazywał na to, że "Kos" to "przede wszystkim historia wyrazistych charakterów" i "przepięknie przejmujący dramat" z "odległym echem innego dramatu z polskiej sceny sprzed paru lat: 'Bożego ciała'".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Warto przypomnieć, że "Kos" był nagradzany, np. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie uznano go za najlepszy film roku. Obraz wyróżniono też za m.in. "najlepszą drugoplanową rolę męską" (Robert Więckiewicz), najlepszą charakteryzację (Aneta Brzozowska) czy najlepszy montaż (Piotr Kmiecik).
Został także wyróżniony na gali Polskich Nagród Filmowych Orły, m.in w kategoriach "Najlepsza drugoplanowa rola kobieca" (Agnieszka Grochowska), "Najlepsza reżyseria" (Maślona), "Najlepszy scenariusz" (Michał A. Zieliński) czy "Najlepsze kostiumy" (Dorota Roqueplo). Gildia Scenarzystów Polskich nagrodziła Zielińskiego za jego scenariusz. W czasie ToruńCAMERIMAGE w kategorii najlepszy operator nagrodzony został Piotr Sobociński Jr.
Skąd bierze się fenomen Maślony?
Już w "Kosie" – dostępnym na platformach SkyShowtime i TVP VOD – Maślona pokazał, że nie boi się robić kina kostiumowego nowego typu: tego bardziej odważnego, prowokacyjnego, posmodernistycznego, bawiącego się historią i puszczającego oko do uważnego widza. Jego twórczość to też śmiała zabawa popkulturą, dużo humoru i groteski.
Wszystko to dziś oglądamy w "Lalce", o której Zuzanna Tomaszewicz z naTemat pisała: "Dobrze, że ktoś ośmielił się nakręcić 'Lalkę' niezgodnie z kluczem maturalnym. Jej podręcznikowych wersji mamy aż nadto, a tak doczekaliśmy się Wokulskiego i Łęckiej, którzy są sobie bliżsi, niż by się wszystkim wydawało. W całym tym szaleństwie widzimy ludzi".
Polskie kino przeżywa dziś zresztą dobrą passę – w zestawieniu 7 najlepszych filmów 2026 roku do tej pory aż dwa tytuły są rodzime. Coraz śmielej sięgamy też po klasykę, która zawładnie jesienią 2026 – zwiastun nadchodzącego filmu "Lalka" wygląda pięknie, choć jedna rzecz może budzić obawy. Do tego polskie seriale zalewają Netflixa, co jeszcze kilka lat temu brzmiałoby nierealnie.




