
Ma obecnie 8 lat, imię jak główna bohaterka "Krainy Lodu", a jej ojcem jest Igor Zełenski. Mowa o wnuczce Władimira Putina, o której więcej dowiedzieli się właśnie dziennikarze śledczy. Z analiz wycieku danych Federalnej Służby Granicznej wyszło też na jaw, że Katerina Tichanowa (córka rosyjskiego dyktatora) podróżowała ze swoim dzieckiem po Europie.
O tym, że Władimir Putin stara się ukrywać członków swojej rodziny, którzy zazwyczaj żyją pod innymi nazwiskami, słyszymy nie od dziś. Wiadomo jednak, że prezydent Rosji jest najpewniej ojcem dwóch córek: Marii Woroncowej i Kateriny Tichonowej (nigdy publicznie tego nie potwierdził, ale śledztwa prowadzone przez główne międzynarodowe media oraz sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone i inne rządy zachodnie wskazują na ich tożsamość).
Dotarli do informacji o wnuczce Putina
Druga z nich przez lata miała być związana z szefem monachijskiego baletu o zaskakującym w obecnych okolicznościach nazwisku. Chodzi o rosyjskiego tancerza baletowego i reżysera Igora Zełenskiego (mężczyzna nie jest jednak spokrewniony z przywódcą z Kijowa). Para przed ośmioma laty miała doczekać się dziecka. Ale córka Putina długo kryła swoje potomstwo przed światem. Teraz pojawiło się więcej nowych zaskakujących informacji.
Rosyjska niezależna gazeta "Agentstvo" poinformowała w piątek 25 września, że dziennikarze redakcji śledczej "Proekt" odkryli imię dziecka podczas analizy wyciekłej bazy danych należącej do Federalnej Służby Granicznej Rosji. Wnuczka Putina ma się nazywać Elsa Igoriewna Tichonowa.
Katerina Tichonowa jest znana ze swojej miłości do Hollywood, nic więc dziwnego, że nazwała swoją córkę imieniem głównej bohaterki hollywoodzkiego filmu animowanego "Kraina lodu" – księżniczki Elsy.
Zobacz także
Podróże wnuczki Putina po Europie
Dziennikarze dowiedzieli się, że wnuczka Władimira Putina urodziła się w grudniu 2017 r. Wyjechała poza teren Rosji, mając zaledwie dwa lata. Jak podano, w listopadzie 2019 Elsa razem z rodzicami znalazła się na pokładzie biznesowego odrzutowca niemieckiej linii Air Hamburg (obecnie VistaJet), którym całą rodziną polecieli do Monachium (to właśnie tam wtedy pracował ojciec dziewczynki – Zełenski).
Jak ustalono, z rodziną podróżowały też co najmniej "cztery nianie, dwoje nauczycieli języków obcych, asystentka Tichonowej oraz funkcjonariusze Federalnej Służby Ochrony (FSO)".
Minęły niepełne dwa lata, a wnuczka Putina z rodzicami ruszyła do Chorwacji prywatnym odrzutowcem Bombardier Global 5000. Tym razem bez niań i nauczycieli, ale na pokładzie znalazł się Kiriłł Dmitrijew, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich i bliski współpracownik prezydenta Rosji.
Dziennikarze przekazali, że za każdym razem dziecko figurowało w dokumentach jako Elsa Igoriewna Tichonowa. Wygląda więc na to, że dziewczynka otrzymała zmyślone nazwisko po swojej matce, ale pozostawiono też patronimik od ojca.
Dodajmy, że informacje o wnuczce Putina to tylko część większego śledztwa dziennikarzy "Proekt". Mają oni opublikować większy materiał zatytułowany "Towarzysze podróży", w którym zbadali, w jaki sposób wysocy rangą rosyjscy urzędnicy i członkowie elity kraju podróżowali – z kim latali i na pokładach jakich samolotów.




