
Brzmi jak imię kurczaka z kreskówki, ale w prawdziwym życiu działa jak obelga. Kukiriniarz to nowa łatka dla młodych, którzy jeżdżą po mieście na szybkich hulajnogach elektrycznych niczym gangi motocyklowe. Zjawisko przybiera na sile i przestaje bawić tak jak na początku.
W sierpniu pisaliśmy o "surroniarzach", czyli nastolatkach pędzących po mieście na elektrycznych crossach marki Surron. Często nielegalnie, więc 5000 zł mandatu dostają najczęściej rodzice. Geneza słowa "kukiriniarz" jest podobne, ale wiąże się z o wiele tańszym, a przez to bardziej popularnym jednośladem.
Kim jest kukiriniarz i skąd wzięła się ta nazwa?
Słowo pochodzi od KuKirin, chińskiej marki hulajnóg elektrycznych. W jej ofercie są modele dużo mocniejsze od typowego miejskiego sprzętu. Np. model G2 Max może się rozpędzić do 55 km/h. Jednak polskie przepisy pozwalają hulajnodze jechać najwyżej 20 km/h i nawet motorower rozpędza się fabrycznie tylko do 45 km/h.
Nikt nie wie, kto pierwszy użył tego określenia. Zaczęło się od kpin z właścicieli hulajnóg tej marki, ale łatka szybko przylgnęła do każdego, kto na podrasowanej maszynie przeciska się między pieszymi, wiezie pasażera albo nagrywa swoje popisy na drodze. W sieci krążą dwie pisownie: "kukiriniarz" i "kukiryniarz". Są głosy, że razem z surroniarzami to obecnie "najbardziej znienawidzona grupa w Polsce".
Dr Karol Jachymek, kulturoznawca i medioznawca z Uniwersytetu SWPS, w rozmowie z PAP opisuje kukiriniarza jako stereotypowego młodego chłopaka, który jeździ szybko, bywa agresywny i łamie przepisy. Hulajnoga jest dla niego po prostu kolejnym gadżetem młodości po BMX-ach, rolkach i deskorolkach, a jeździ nią dziś tak wiele osób, że trudno mówić o jednym stylu czy osobie.
Zobacz także
– Jedno słowo potrafi zbudować całą narrację o zjawisku. Nagle hulajnogarz staje się młodym gniewnym, łobuzem, który zagraża przechodniom – mówi dr Jachymek. – Tacy użytkownicy oczywiście istnieją, ale byłoby dużym uproszczeniem uznać, że wszyscy młodzi jeżdżący na hulajnogach są kukiryniarzami.
Kukiriniarze stał się memem. Czy istnieje gang kukiriniarzy?
Na TikToku znajdziemy tag #kukiriniarz, pod którymi lądują nagrania z kamer samochodowych i telefonów. Zwykle z dzieciakami, które jeżdżą nieprzepisowo lub się wywracają na swoich e-hulajnogach. Dla niektórych nową pasją jest samo oglądanie takiego "kontentu".
Nie brakuje też zwykłego wyśmiewania samego zjawiska. "A gdyby tak rzucić wszystko i zostać kukiriniarzem? Czy kukiriniarze to współcześni greaserzy?" – zastanawiał się w sierpniu jeden z użytkowników X. Greaserami nazywano w latach 50. w USA zbuntowanych chłopaków z motocyklami i włosami ułożonymi na brylantynę (jak w musicalu "Grease").
Z nazwą gang jest jednak problem. Dr Jachymek byłby ostrożny nawet z nazywaniem kukiriniarzy subkulturą na wzór punków czy skejtów, bo nie widzi tu jednolitej grupy z "z własnym systemem wartości, muzyką, ubiorem i stylem życia". Co nie znaczy, że nikt nie próbuje w grupie siać postrachu niczym drillowcy.
O "drogowej bandyterce" pisało TVN Warszawa we wrześniu 2025 r. Warsaw Mob to społeczność nastolatków na elektrycznych hulajnogach i crossach, która skrzykiwała się na Telegramie na nocne przejazdy przez centrum, jeździła na jednym kole i uciekała przed radiowozem. Na takie szykanowanie oburzają się jednak pasjonaci takich maszyn, którzy jeżdżą przepisowo, ale są wrzucani do jednego worka z patologią.
Wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych. Co mówią dane policji?
Nie wiadomo, ilu w Polsce jest kukiriniarzy, bo w bazach policji nie podaje się nazwy hulajnogi. Według danych Komendy Głównej Policji w 2025 r. doszło do 1158 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych, zginęło w nich 11 osób, a 1055 zostało rannych. Od stycznia do lipca 2026 r. wypadków było 828 wobec 702 rok wcześniej, a ofiar śmiertelnych 11 zamiast 5.
Najwięcej wypadków w 2025 r. spowodowali najmłodsi: dzieci w wieku 7-14 lat (243) i nastolatki w wieku 15-17 lat (149). Od marca 2026 r. osoby poniżej 13 lat nie mogą więc jeździć hulajnogą elektryczną po drodze publicznej, a od czerwca do 16. roku życia obowiązuje kask. Starsza młodzież potrzebuje karty rowerowej.
Samo słowo może za to powalczyć o tytuł Młodzieżowego Słowa Roku 2026. PWN uruchomił dziś zgłoszenia do plebiscytu, które potrwają do 25 października, a głosowanie ruszy 3 listopada. Organizatorzy zastrzegają, że zwycięzca nie musi być nowy ani slangowy, więc po zeszłorocznym "szponcić", następcą może zostać właśnie kukiriniarz.





