
Od maja 2026 roku PLL LOT zabiorą nas z Polski do Porto. Można by spytać: dlaczego tak późno? Ten kierunek od lat przyciąga przecież turystów z zagranicy. Trasa z Polski do Porto zyskuje jednak na popularności, a na ulicach tego nadmorskiego miasta coraz częściej słychać język polski. Turystyka okazała się dla miasta ratunkiem – ale ma też swoją cenę, o której nie mówi się na pierwszych stronach ofert w biurach podróży.
Choć obecnie Porto kojarzy się nam jako świetny kierunek wakacyjny, nie zawsze tak było. Przed wybuchem turystycznego boomu Porto było znane przede wszystkim jako miasto przemysłowe. Międzynarodowa turystyka właściwie nie istniała. Aż do czasu, gdy w Porto pojawił się… Ryanair.
Około 2005 roku irlandzki przewoźnik zapoczątkował coś, co w historii miasta okazało się przełomowe. Uruchomienie niskobudżetowej siatki połączeń łączącej Porto z Wielką Brytanią, Francją, Hiszpanią i Niemcami to krok, który po Ryanairze powtórzyli kolejni niskobudżetowi przewoźnicy, a w PLL LOT zrobiły to w tym roku. To właśnie rozwój rejsów do Porto sprawił, że miasteczko stało się realną opcją na wakacje dla turystów z zagranicy.
Porto urosło do rangi turystycznej potęgi
Spacerując uliczkami Porto w 2026 roku, które wypełnione są muzykami, artystami i urlopowiczami pijącymi wino na tarasach, trudno wyobrazić sobie, że miasto nie zawsze tak wyglądało. W odpowiedzi na rozwój połączeń lotniczych lokalne władze zaczęły masowo inwestować w rozwój turystyki. To właśnie ona stała się katalizatorem odrodzenia.
Od 2015 roku Porto intensywnie udostępnia nowe obiekty noclegowe, liczba pasażerów przylatujących do Portugalii sięga milionów, a Porto stało się jednym z najszybciej rozwijających się kierunków na mapie Europy. Chociaż można by je zwiedzać przez wiele dni, według mnie najlepiej odwiedzić cztery miejsca, które jak w soczewce skupiają w sobie historię zarówno miasta, jak i całej Portugalii.
4 miejsca, które podsumowują Porto
Kolonialna historia Portugalii
Jednym z pierwszych miejsc, które warto odwiedzić podczas spaceru, jest Torre dos Clérigos, czyli tzw. Wieża Kleryków. Jest to przykład architektury barokowej, która od XVIII wieku służyła jako punkt orientacyjny dla statków wpływających do portu. Spoglądając na kosmopolityczną panoramę wielu współczesnych miast, trudno jest wyobrazić sobie, że w czasach budowy Wieża Kleryków była najwyższym budynkiem Portugalii. To właśnie w czasach jej powstania nastąpił „boom” budowlany. Napływ kruszców i towarów z kolonii pośrednio napędzał rozwój miasta, rozwijając sztukę i budownictwo w całym kraju. Wiele kościołów w tym czasie ozłociło się kamieniami z odległego kontynentu.

Warto bowiem pamiętać, że Portugalia była pierwszym krajem europejskim, który rozpoczął budowę zamorskiego imperium. Portugalczycy intensywnie inwestowali w podróże morskie. W 1415 r. zdobyli przyczółek Ceuta (dzisiaj jest to hiszpańska enklawa w Afryce Płn.), kilka lat później przejęli Maderę i Azory, a w 1446 roku także Wyspy Zielonego Przylądka. Pod koniec XV wieku Portugalia posiadała już kilkanaście miasteczek na trasie do Indii, której pierwotnie poszukiwała, oraz przyczółek w odkrytej przypadkiem w 1500 r. Brazylii.
To właśnie „odkrycie” Brazylii, która była niezwykle urodzajna w trzcinę cukrową, drewno, złoto, a z czasem w sprowadzoną na jej teren kawę, niezwykle wzbogaciło Portugalię i otworzyło mroczny okres historii, w którym Portugalczycy masowo sprowadzali niewolników z Afryki, by wykorzystywać ich do pracy na terenie kolonii.
Portugalczycy katolickim narodem
Kolejnym miejscem, które można zobaczyć podczas spaceru, jest Igreja dos Carmelitas Descalços oraz Igreja do Carmo, a raczej to, co znajduje się dokładnie między nimi. Przechadzając się ulicami Porto, możemy łatwo nie zauważyć Ukrytego Domu, który jest jednym z najwęższych domów na świecie. Wciśnięty jest on dokładnie między gmachy dwóch kościołów, a jego powstanie wynika z tradycji i prawa Kościoła katolickiego, według którego ściany dwóch świątyń nie mogą do siebie przylegać – zawsze musi znajdować się między nimi inny budynek. Plotka głosiła, że dom tak naprawdę miał nie dopuścić do współżycia zamieszkujących budynki mniszek i mnichów.

Przy okazji tego kościoła warto też wspomnieć, że pod względem wiary Portugalczycy nie różnią się w dużym stopniu od Polaków. Katolicyzm jest dominującą religią w Portugalii, a Kościół ukształtował tamtejszą kulturę, tradycję i historię. Obecnie ok. 80 proc. Portugalczyków deklaruje katolicyzm jako swoją religię – chociaż w ostatnich latach zaufanie do Kościoła spada, a młodzi ludzie coraz rzadziej prowadzą życie religijne.
Co zjeść i wypić w Porto?
Podczas zwiedzania Porto nie można zapomnieć o scenie kulinarnej. Do specjałów, które należy spróbować, należą owoce morza, które dominują w portugalskiej kuchni. Porto słynie również z wina, m.in. z Vinho Verde czy Porto, które podczas produkcji wzmacniane jest destylatem winnym, by uczynić z niego mocny trunek.
Unikalnym miejscem na mapie Porto, które pozwoli nam zabrać trochę portugalskich smaków do domu, jest Meia-Dúzia - Portuguese Flavours Experience. W tym niewielkim sklepie możemy spróbować flagowych narodowych smaków – dżemów o smaku wina, pasty z oliwek czy gorzkiej czekolady, a następnie kupić je w specjalnych tubkach zaprojektowanych tak, by można je było łatwo przewozić w samolocie.

Turystyka zbawieniem dla Porto?
Idąc dalej zabytkowymi ulicami, na przykład Rua das Carmelitas, możemy zauważyć wiele odrestaurowanych kamienic. Są one symbolem nowych czasów dla Porto. Często znajdują się one zaraz obok budynków, które od wielu lat nie są użytkowane. To właśnie turystyka sprawiła, że miasto jest w stanie ratować swoje zabytkowe budowle i przekształcać je w piękne przestrzenie, które dzisiaj kipią życiem.

Niestety ma to też swoją ciemną stronę – niewiele osób wie, że centralna część Porto jest praktycznie niezamieszkiwana przez Portugalczyków. Większość kamienic mieści w sobie obecnie Airbnb i hotele, przez co miasto w pewnym sensie pozostaje skansenem wykorzystywanym całodobowo przez przyjezdnych. Turystyka funkcjonuje jak obosieczny miecz. Z jednej strony wydalając mieszkańców na obrzeża, z drugiej ratując wielowiekowe dziedzictwo, które przez wiele lat obracało się w ruinę.
Tekst powstał po wyjeździe prasowym zorganizowanym przez PLL LOT i Visit Porto and North of Portugal.
