
Awantura w przychodni w Ełku zakończyła się dla 56-letniej Ukrainki deportacją. Pijana kobieta zaatakowała policjantkę, a Straż Graniczna odwiozła ją na granicę po paru dniach.
Do zdarzenia doszło 1 października w jednej z ełckich przychodni (woj. warmińsko-mazurskie). Aspirant Agata Kulikowska de Nałęcz, oficer prasowy tamtejszej komendy, przekazała tvn24.pl, że policjantów wezwano do nietrzeźwej kobiety.
Awantura w przychodni w Ełku i atak na policjantkę
W komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Ełku czytamy, że kobieta krzyczała, przeklinała, zaczepiała innych ludzi i odmawiała wyjścia z budynku. Z relacji Onetu wynika, że o opuszczenie placówki prosił ją też personel, ale bez skutku.
Po przyjeździe funkcjonariuszy nic się nie uspokoiło. 56-latka była pobudzona i nie wykonywała poleceń policjantów. "Swoją agresję skierowała na policjantkę: wyzywała ją, groziła jej i próbowała kopać" – napisali policjanci. Na szczęście skończyło się inaczej niż w Pobiedziskach, gdzie mężczyzna zaatakował policjantkę nożem.
Kobietę zatrzymano. Gdy wytrzeźwiała, usłyszała trzy zarzuty, czyli znieważenie funkcjonariusza, naruszenie jego nietykalności cielesnej oraz kierowanie gróźb. Na tym się nie skończyło. Policjanci wystąpili też z wnioskiem o wydalenie cudzoziemki z kraju.
Za co można deportować cudzoziemca i czy Ukraińcy mają inaczej?
W języku potocznym mówimy o deportacji, a w urzędowym o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu lub o wydaleniu. Decyzje w takich sprawach wydają komendanci jednostek Straży Granicznej, a podstawą jest art. 302 ustawy o cudzoziemcach, który wymienia 16 powodów.
Są wśród nich m.in. brak ważnej wizy, nielegalna praca czy prowadzenie firmy bez uprawnień, ale też zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Komunikaty o Ełku nie mówią, który z tych przepisów zadziałał. Możemy się jednak domyślać.
Zwykle cudzoziemiec dostaje od 15 do 30 dni na wyjazd i może się odwołać, a taki wniosek wstrzymuje wykonanie decyzji. Przepisy dotyczą wszystkich obcokrajowców, a nie jednej narodowości.
Jak informuje Urząd do Spraw Cudzoziemców, od 5 marca 2026 obywatele Ukrainy podlegają im w pełni. Wcześniej Straż Graniczna mogła wobec Ukraińców nie wszczynać takiego postępowania albo je umorzyć. Teraz takiej furtki nie ma, więc Ukrainka z Ełku została potraktowana tak samo jak każdy inny cudzoziemiec w tej sytuacji.
Zobacz także
Zarzuty i wniosek o wydalenie cudzoziemki. Deportacja na Ukrainę w ciągu kilku dni
Wniosek policji uruchomił działania Straży Granicznej. Jak podaje komunikat, czynności funkcjonariuszy SG doprowadziły do wydalenia kobiety z Polski. Serwis tvn24.pl dodaje, że strażnicy graniczni w weekend (3-4 października) odwieźli ją na granicę i przekazali stronie ukraińskiej. Od interwencji w przychodni do przekazania kobiety Ukrainie minęły więc zaledwie dwa, trzy dni.
Podobnie szybko służby działały m.in. wobec Ukraińca, który sparaliżował metro w Warszawie, czy 21-latka, któremu dron nad Belwederem dowiózł decyzję o deportacji. Obywatele Ukrainy są dziś najliczniejszą grupą cudzoziemców w naszym kraju. Stanowią większość, jeśli chodzi o to, ilu obcokrajowców pracuje w Polsce.






