Donald Trump
Trump o rozejmie energetycznym między Rosją a Ukrainą. Fot. shutterstock

W niedzielę 11 października na swojej platformie społecznościowej Truth Donald Trump opublikował nowy wpis. Ogłosił w nim "energetyczne zawieszenie broni" między Rosją a Ukrainą. Jak dodał, wchodzi ono w życie w trybie natychmiastowym.

REKLAMA

"Ze skutkiem natychmiastowym w wojnie między Rosją a Ukrainą wchodzi w życie energetyczne zawieszenie broni. Obie strony się na to zgodziły. Nie złamcie tego!" – napisał Donald Trump. Nie podał jednak więcej informacji.

Trump ogłasza rozejm, a Zełenski dowiaduje się o tym z mediów

Słowa Wołodymyra Zełenskiego podają jednak w wątpliwość realność tego "rozejmu". Prezydent Ukrainy w rozmowie z serwisem Axios powiedział, że dowiedział się o rzekomej umowie z mediów. – To była dla mnie nowość. Ale jeśli Rosjanie zgodzą się na energetyczne zawieszenie broni, Ukraina również się zgodzi – dodał.

Warto przy tym zaznaczyć, że niedawno podobne deklaracje o intencji deeskalacji w żaden sposób nie powstrzymały kolejnych ataków rakietowych na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Wszystko wskazuje więc na to, że ogłoszenie Trumpa to na razie jedynie polityczny nacisk i element jego własnej strategii medialnej (związanej z krytykowaną w USA umową na import rosyjskiego diesla), a nie realnie podpisany i wdrożony układ.

Trump będzie kupował diesel od Rosji. Zełenski: prezenty dla Putina nie przyniosą pokoju

Warto też dodać, że ogłoszenie Trumpa nastąpiło tuż po jego głośnym sporze z Wołodymyrem Zełenskim. Po tym, jak amerykański prezydent zdecydował, że będzie kupował miliony ton diesla prosto z Rosji, Zełenski nazwał go "słabym". Przyznał, że takie "prezenty dla Putina nie przyniosą pokoju ani żadnego pożytku cywilizowanemu światu".

Trump nie czekał długo z odpowiedzią. Odwrócił kota ogonem i rzucił oskarżenia wobec Ukraińców: – Powiedzieliśmy mu: możecie robić z Rosją, co chcecie. Nie atakujcie rafinerii, ponieważ to stwarza problem dla całego świata. A on chce przysparzać problemów światu – stwierdził prezydent USA przed Białym Domem i zaznaczył, że "nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta". Jego zdaniem ukraiński przywódca "mógł wiele razy zakończyć wojnę, ale woli tego nie robić".

Zełenski zarzuty i oderwane od rzeczywistości oskarżenia odparł. "Ukraina jest gotowa podjąć symetryczne kroki deeskalacyjne, a amerykańska ekipa zna nasze stanowisko. Nasze ataki na rosyjskie rafinerie naftowe i inne instalacje naftowe to odpowiedź na wieloletnią kampanię terroru Rosji przeciwko ukraińskiemu sektorowi energetycznemu. Ukraina nie podpali rosyjskich rafinerii naftowych, jeśli Rosja nie będzie niszczyć naszej infrastruktury energetycznej. To właśnie taki rodzaj umowy proponujemy Ameryce, i wierzymy, że Stany Zjednoczone mają wystarczającą siłę, by osiągnąć taki kompromis" – wskazał we wpisie na platformie X.

Niedługo później pojawiła się też deklaracja ze strony Zełenskiego. Prezydent w rozmowie z ABC News powiedział, że jeżeli Władimir Putin zgodzi się na 60 dni rozejmu, to Kijów zorganizuje wybory.