
Resort Tomasza Siemoniaka nie wypłaci kolejnych pieniędzy rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej. Ponad 80 osób domagało się od ministerstwa odszkodowań. Nie będzie teraz jednak żadnych wypłat. Wnioski ma ocenić sąd.
REKLAMA
Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej domagały się od Ministerstwa Obrony Narodowej odszkodowań w wysokości od 200 tysięcy do nawet 1,5 miliona złotych. Wskazywały na pogorszenie warunków życia i brak ubezpieczenia Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem. Zdaniem MON każdy wniosek musi ocenić sąd. Trzeba bowiem dokładnie sprawdzić stan majątkowy osób wnioskujących i ich pogorszenie sytuacji materialnej.
W rozmowie z RMF FM prezes Prokuratorii Generalnej Piotr Rodkiewicz zgodził się z opinią ministerstwa. – Są różne żądania, różne podstawy roszczeń – powiedział. Inaczej trzeba rozpatrywać roszczenia żony generała, który był jedynym żywicielem rodziny, a inaczej wniosek prawnuczki jednej z ofiar.
Po katastrofie najbliżsi ofiar otrzymali po 250 tys. zł zadośćuczynienia, a teraz po pieniądze zgłosili się dalej spokrewnieni z ofiarami. Właśnie z tego powodu, według MON-u, sąd powinien zająć się sprawą wniosków. Nie do ministerstwa należy ocena tego jak śmierć generała wpłynęła na brak zatrudnienia jego dalekiego kuzyna.
Wszystkie wnioski rozpatrzy teraz sąd. Zgodnie z pierwszym wydanym już wyrokiem w tej sprawie MON musi wypłacić jednej osobie 40 tysięcy złotych. Ze względu na ochronę danych osobowych nie ujawniono o kogo chodzi.