
Co łączy morderstwo w wiktoriańskim Londynie, zbrodnię z czasów II wojny światowej, współczesne śledztwo i dystopijną przyszłość? Odpowiedzi udzielają twórcy serialu "Ciała" Netfliksa. Tyle że ta jest o wiele bardziej pokręcona, niż się spodziewacie. To kryminał, ale zarazem opowieść science fiction. Gwarantuję, że dawno nikt nie opowiedział wam takiej historii!
Są seriale, których pierwsze sceny i opis sugerują po prostu kliszową produkcję, opartą na schematach, które znane są od dekad. W przypadku "Ciał" zostaniecie jednak pozytywnie zaskoczeni. Tu dzieje się naprawdę wiele!
"Ciała" i kolejne zbrodnie. Zakończenie serialu Netflixa przyprawia o zawrót głowy
Punktem wyjścia jest makabryczne odkrycie na jednej z londyńskich ulic: policjanci znajdują nagie ciało martwego mężczyzny. Sama zbrodnia byłaby już wystarczająco tajemnicza, a tu jeszcze widz dowiaduje się, że identyczne zwłoki pojawiają się w tym samym miejscu w 1890, 1941, 2023 i 2053 roku.
W każdej epoce sprawę bada inny detektyw: Alfred Hillinghead (Kyle Soller) działa w realiach konserwatywnego wiktoriańskiego świata, Charles Whiteman (Jacob Fortune-Lloyd) musi rozwiązać zagadkę w wojennym Londynie, Shahara Hasan (Amaka Okafor) prowadzi śledztwo we współczesności, a Iris Maplewood (Shira Haas) żyje w przyszłości, gdy wszyscy funkcjonujemy pod butem autorytarnej władzy.
Brzmi to jak przepis na fabularny chaos, ale sprawna reżyseria i dobrze napisany skrypt ratują całość i sprawiają, że od tego 8-odcinkowego serialu naprawdę trudno się oderwać. Od razu jednak muszę dodać, że "Ciała" to nie fabuła dla osób, które oczekują prostego śledztwa, kilku podejrzanych i rozwiązania podanego na tacy w ostatnich dziesięciu minutach. Właściwie zagadkę rozwiązujemy tutaj jak zawodowcy: musimy spamiętać nazwiska i łączyć ze sobą kropki.
Całość spodobać może się tym widzom, którzy pokochali "Przeznaczenie" z 2014 r. czy "Mr. Nobody" z 2009 r. Choć to nie ten poziom zagmatwania, fani "Dark" też powinni sięgnąć po tę pozycję.
Serial na jedno posiedzenie?
Czy więc warto obejrzeć "Ciała"? Jeżeli szukacie serialu niebanalnego, z zagmatwaną fabułą i szczyptą science fiction to jest to coś dla was. Produkcja Netfliksa proponuje coś więcej niż poszukiwanie mordercy: opowiada też o władzy i manipulacji.
Myślę, że po finale pojawi się wam w głowach jeszcze kilka pytań, które mogą sprawić, że będziecie chcieli wrócić do początku seansu i sprawdzić, co umknęło wam za pierwszym razem. To jednak największa siła tej historii.
Osiem odcinków można potraktować jako propozycję intensywnego seansu na jeden lub dwa wieczory. Trzeba jednak zaakceptować, że serial wymaga skupienia. Nie jest to coś, co można oglądać w tle, sprzątającym przy tym mieszkanie.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Ciała" to więc pomysłowy, mroczny i wciągający kryminał science fiction. Może nie dla każdego, ale fani oryginalnych skryptów i mieszania gatunków filmowych powinni być co najmniej zadowoleni.
A jeśli wolicie klasyczny procedural bez podróży w czasie, zawsze zostaje "Dept. Q" – najlepszy serial kryminalny, jaki widzieliśmy w 2025 roku. Jeśli po finale "Ciał" będziecie chcieli więcej podobnych tytułów, przygotowaliśmy zestawienie sześciu tajemniczych seriali w stylu hitu Netfliksa.




