Jeździłem chińskim SUV-em z wyposażeniem premium. Cena w Polsce to prawdziwy szok
Jeździłem chińskim SUV-em z wyposażeniem premium. Cena w Polsce to prawdziwy szok Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Chińskie auta kuszą nas bogatym wyposażeniem za względnie niską cenę. Jeździłem hybrydowym Chery Tiggo 7 i nie będę zdziwiony sukcesem tego modelu. Czy chodzi tu tylko o cenę? Niekoniecznie, ale Chińczycy znowu trafili w czułe punkty.

REKLAMA

Nie oszukujmy się – cena wciąż jest kluczowa przy zakupie samochodu. Nieważne, czy mówimy o całkowitej wartości auta czy miesięcznej racie, bo to też chłodna kalkulacja. Pieniądze mają po prostu znaczenie i Chińczycy już dawno wyczuli, że to może być świetny sposób na europejskiego klienta.

Ceny chińskich marek trochę sprowadziły też na ziemię innych producentów. Chery Tiggo 7 w wersji hybrydowej to świetny przykład, jak sprawić, żeby polski kierowca nie zastanawiał się dwa razy, gdy dostanie cennik do porównania. Ale o kosztach napiszę nieco później.

Chery Tiggo 7 HEV z zewnątrz – przewidywalny design rodzinnego SUV-a

Na razie skupmy się na samym aucie, bo Tiggo 7 HEV to propozycja, która na pierwszy rzut oka nie robi większego wrażenia. Chińczycy nie stworzyli rewolucyjnego projektu, auto wygląda przewidywalnie, jak duży rodzinny SUV wpasowany w nasze uliczne trendy. I tak naprawdę to jego bardzo duży atut. Ten samochód z zewnątrz nie wyróżnia się... kompletnie niczym. Przód pojazdu, wzór świateł czy podświetlany pas z tyłu to jedyne elementy, na które warto zwrócić uwagę. No i może jeszcze 18-calowe felgi.

Wizualnie Tiggo 7 jest trochę jak Toyota Corolla Cross i Hyundai Tucson. Długość wynosi nieco ponad 4,5 metra. Rozstaw osi to prawie 2,7 m. Auto waży dokładnie 1617 kg.

O wiele bardziej niż zewnętrzny design trafił do mnie pomysł na wnętrze Tiggo 7. Mam wrażenie, ze to połączenie wszystkiego, co lubią kierowcy. Centralnym elementem kokpitu jest zakrzywiony, podwójny ekran o łącznej przekątnej 24,6 cala. Zamiast klasycznego zestawu zegarów i osobnego centrum multimedialnego dostajemy rozbudowany cyfrowy panel. Jednocześnie zostały też fizyczne przyciski, a nawet cały zestaw. Świetny pomysł z takim praktycznym rozwiązaniem.

Chery chwali się bardzo szybkim systemem multimedialnym z procesorem Qualcomm 8155. Ta nazwa zapewne nic wam nie mówi, ale w praktyce wychodzi to całkiem skutecznie. W czasie testu ekran ani razu nie zawiesił się i nie zrobił żadnej niespodzianki, kiedy korzystałem z Apple CarPlay. Do tego dostajemy obraz w naprawdę dobrej jakości. Podobnie jest z systemem kamer 540°, które ułatwiają manewrowanie. Mamy panoramiczny widok 360° oraz widok podwozia 180°. 

Najważniejszy wniosek po zajęciu miejsca kierowcy: naprawdę da się poczuć coś w rodzaju... premium. Nie chcę wchodzić w dyskusję, czy to wyższa półka w każdym tego słowa znaczeniu, ale w Tiggo nie brakuje miękkich i dobrze spasowanych elementów. Do tego dwuwarstwowe szyby akustyczne, które poprawiają wyciszenie. Albo fotel kierowcy z pamięcią ustawień i regulacją w 6 kierunkach. Dodajmy, że przednie fotele są podgrzewane i wentylowane.

Bagażnik? 500 l pojemności. Warto zaznaczyć, że płaska podłoga ułatwia pakowanie walizek. Po złożeniu siedzeń przestrzeń wzrasta do 1305 l. Zakupy, dziecięcy wózek czy bagaże na weekendowy wyjazd nie powinny stanowić problemu.

Jeździłem chińskim SUV-em z wyposażeniem premium. Cena w Polsce to prawdziwy szok

Napęd hybrydowy Chery Tiggo 7 HEV i wrażenia z jazdy

Ale żeby nie było za słodko, przejdźmy do samych wrażeń z jazdy. W Tiggo 7 HEV mamy 4-cylindrowy silnik benzynowy 1.5 o mocy 143 KM i maksymalnym momencie obrotowym 215 Nm. Do tego jednostka elektryczna (204 KM i 295 Nm). Moc całego układu to 224 KM i 295 Nm. Sprint do 100 km/h zajmuje 8,7 s. Prędkość maksymalna to 175 km/h. Dodajmy, że w hybrydowym Tiggo 7 dostajemy napęd na przednią oś. Opcja 4x4 nawet za dopłatą byłaby pewnie dodatkowym wabikiem, ale niestety nie jest dostępna.

Jeździłem chińskim SUV-em z wyposażeniem premium. Cena w Polsce to prawdziwy szok

Za współpracę całego układu odpowiada przekładnia DHT, a energię magazynuje akumulator o pojemności 1,83 kWh. To wartość symboliczna, jednak spełnia określone zadanie. Chery Super Hybrid (CSH) dopuszcza możliwość jazdy na samym silniku elektrycznym, silniku spalinowym lub z wykorzystaniem obu jednostek. Wszystkim zarządza elektronika, a kierowca nie musi przełączać trybów ani ładować akumulatora z gniazdka. W przypadku Tiggo 7 HEV nie chodzi o dłuższą jazdę na "czystym" prądzie.

Hybrydowy układ działa płynnie, ale chciałbym włożyć kij mrowisko w zupełnie innej kwestii. Według mnie Chery Tiggo 7 prowadzi się zbyt... miękko i leniwie. Niemal zerowy opór kierownicy, do tego zbyt mało usztywnione zawieszenie – to wszystko składa się na lekkość i wygodę, ale kompletnie nijakie odczucia za kółkiem. Moja opinia jest skrajna, ponieważ nawet w rodzinnych autach, które mają być używane do codziennych zadań szukam cech, które pokazują, że producent próbował wykrzesać z konstrukcji "coś więcej". Tutaj mi tego zabrakło, ale bez wątpienia znajdą się fani komfortu, jaki zapewnia Tiggo 7.

Tym bardziej że auto zachęca, by wyruszyć nim w dłuższą trasę, bo zachowuje się jak dobry długodystansowiec. Zapewnia "kanapowe" odczucia, a do pozytywnie wpasowuje się w klimat drożyzny przy tankowaniu.

Spalanie Chery Tiggo 7 HEV w teście

Uzyskałem naprawdę obiecujące dane pokazujące realne zużycie paliwa. Według producenta średnie spalanie w cyklu WLTP wynosi 5,7 l/100 km. W moim teście miałem nieco więcej (5,8 l), kiedy wyjechałem na drogi krajowe, ale momentami schodziłem poniżej 5,5 l. Przy 120 km/h na ekranie wyświetliła się wartość około 7 l. Przy 140 km/h momentami przekraczała 8 l. Wiadomo, że dużo zależy od stylu jazdy, ale też warunków na drodze i pogody.

Jeździłem chińskim SUV-em z wyposażeniem premium. Cena w Polsce to prawdziwy szok

Wisienką na torcie pozostaje cena. Chery Tiggo 7 HEV oferowane jest w dwóch wersjach wyposażenia – Select oraz Premium. Ta pierwsza odmiana jest tańsza i kosztuje 124 900 zł. Za drugą trzeba zapłacić 134 900 zł. I mógłbym tu postawić kropkę, bo ta oferta wydaje się po prostu atrakcyjna.

Cena Chery Tiggo 7 HEV – największy argument chińskiej hybrydy

Chińczycy nauczyli się jednej ważnej rzeczy: nie wystarczy już sprzedawać taniego samochodu. Trzeba zaoferować coś, co naprawdę skłoni kierowcę do rezygnacji z innej marki. Tiggo 7 ma hybrydowy napęd, bogate wyposażenie i przestronne wnętrze. Sprawia wrażenie premium i nie jest pudełkiem pełnym przykrych niespodzianek. Oczywiście zagadką pozostaje, jak to auto będzie zachowywać się po 100-150 tys. przejechanych kilometrów, ale to egzamin na lata eksploatacji.

Jeździłem chińskim SUV-em z wyposażeniem premium. Cena w Polsce to prawdziwy szok

Cena sprawia, że Chery Tiggo 7 HEV zwyczajnie kusi. Moje marudzenie na wrażenia z jazdy (a bardziej ich brak) nie ma tu znaczenia, bo wiele osób machnie na to ręką i skorzysta z atrakcyjnej oferty. Pozostaje pytanie, co na to rynkowa konkurencja? Mamy na przykład Hyundaia Tucsona Hybrid, ale trzeba za niego zapłacić aktualnie minimum 143 800 zł. Tyle samo kosztuje Toyota Corolla Cross Hybrid. Jest minimalnie drożej, ale nawet taka różnica może być decydująca na korzyść Chery.

Klient rozważający Corollę Cross prawdopodobnie będzie zwracał uwagę na oszczędność hybrydy i renomę producenta. Ktoś zainteresowany Kią Sportage lub Tucsonem też może szukać przestronnego, uniwersalnego samochodu dla rodziny. Nissan Qashqai i Renault Austral także trafiają do odbiorców, którzy oczekują nowoczesnego SUV-a do codziennego użytku. Chery próbuje puścić oczko do każdego z tych klientów jednocześnie.

Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.