
Na platformie HBO Max można już oglądać "Crystal Lake", serial, który opowiada o wydarzeniach, które działy się przed fabułą kultowego "Piątku, trzynastego" z 1980 roku. Czy produkcja spełniła pokładane w niej nadzieje?
Fani slasherów czekali na ten serial. "Crystal Lake" miało pokazać dzieciństwo Jasona, jednego z najbardziej przerażających slasherowych morderców w historii kina. Czy jednak produkcja nie zniszczyła jego legendy?
"Crystal Lake", czyli serial o matce Jasona
Najpierw krótki opis fabuły. Na letnim obozie dochodzi do śmiertelnego wypadku, w którym ginie Jason Voorhees. Jego matka, Pam (Linda Cardellini), pogrąża się w rozpaczy. Nie wierzy, że jej synka już nie ma. Nagle zaczynają się jednak dziać dziwne rzeczy: pojawiają się kolejne ofiary. Co dokładnie się dzieje?
Warto przypomnieć, że seria o Jasonie zaczęło się w 1980 roku. Pierwszy film opowiadał właśnie o Pameli, która mściła się za śmierć swojego syna. Dopiero w kolejnych filmach fani dowiedzieli się, że Jason Voorhees żyje, założył niepokojącą maskę i także postanowił zacząć mordować ludzi.
Fenomen "Piątku, trzynastego" wziął się jednak z tego, że nie do końca było wiadomo, kim czy czym jest obecnie Jason. W końcu pierwsza część sugerowała, że nie żyje. Twórcy starali się zaprezentować go nam jako monstrum, napędzane niemal zwierzęcym instynktem i chęcią zabijania. Czy pokazanie nam jego dzieciństwa nie zniszczy tego mitu (pomijając już to, że zrobiły to kolejne części serii)?
Co o "Crystal Lake" mówią krytycy?
Niezależna krytyczka Katarzyna Kebernik w swojej recenzji na FilmWeb wskazuje na to, że twórcy mają szacunek do serii, a sama przemoc nie jest w serialu "przeszarżowana". "'Crystal Lake' ma w sobie coś z pierwszych sezonów 'Fargo': jest jak misternie skonktruowana, pełna intrygujących szczególików i dziwności kronika życia szalonych mieszkańców sennej amerykańskiej prowincji. Natomiast pod względem generowania nostalgii 'Crystal Lake' jest dla lat 70. tym, czym dla ejtisów 'Stranger Things' – ale z kategorią R" – czytamy w jej tekście.
Nikodem Pankowiak z portalu serialowa.pl patrzy na produkcję inaczej. Jego zdaniem "Crystal Lake" "jest serialem, któremu zwyczajnie brakuje argumentów, by przekonać kogokolwiek oprócz największych fanów slasherów". Do tego twórcy na siłę starają się sprawić, byśmy współczuli głównym bohaterom, co na autora recenzji nie zadziałało.
Rafał Christ z Spidersweb.pl ostrzega, że serial jest nieco nierówny, ale dodaje, że "najmocniejszym emocjonalnie wątkiem jest relacja Pameli z Jasonem". Sama opowieść ma też gwarantować nieco frajdy z jej śledzenia.
Zagraniczna recenzentka Meagan Navarro w swojej recenzji napisała, że "serial zasługuje na uznanie za poziom brutalności". Całość ma się kończyć w "zgrabny" sposób, a do "końca sezonu poznajemy odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania". I ona wskazuje na szacunek twórców do franczyzy "Piątku, trzynastego".
Serial jest dostępny na HBO Max. Mimo mieszanych recenzji, zachęcam do jego obejrzenia i wyrobienia sobie własnej opinii. W agregatorze Rotten Tomatoes "Crystal Lake" zdobył odznakę "świeżego pomidora" i ocenę 76 proc.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Dobry moment dla kina grozy
Warto dodać, że "Crystal Lake" wszedł na rynek w okresie, w którym horror radzi sobie wyjątkowo dobrze. Pisaliśmy m.in., że najlepszy horror 2026 zaraz w streamingu, a po nim zatęsknisz za jumpscare'ami. Na tej samej platformie znajdziecie też inny głośny tytuł. Opisywaliśmy go w tekście o tym, że ten film jeszcze niedawno straszył w kinach, a teraz obejrzysz go w domu.
Jeśli po seansie będziecie mieli ochotę na coś z innej półki gatunkowej, polecamy nasze zestawienia: 10 najlepszych horrorów o demonach z piekła rodem oraz gotyckie horrory, które przyprawią cię o gęsią skórkę.




![10 najlepszych horrorów z lat 70. [LISTA]](https://m.natemat.pl/d439aa292ec97d2ac0b184e7dc875040,1500,843,1,0.jpg)