Renata Folkman
Sebastian M. skazany. Tak sędzia uzasadniła wyrok Fot. Zrzut ekranu / YouTube / TVP Info

Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim uznał Sebastiana M. za winnego wypadku na autostradzie A1, w którym we wrześniu 2023 roku zginęła rodzina z Myszkowa. Usłyszał najwyższą karę, na jaką pozwalał przepis. Więzienie to jednak nie wszystko, a obrona już zapowiedziała apelację. – Jedynym winnym jest oskarżony – mówiła sędzia, uzasadniając wyrok.

REKLAMA

Wyrok zapadł w środę 21 października, 1131 dni po tragedii. Sędzia Renata Folkman skazała Sebastiana M. na 8 lat więzienia. Przypomnijmy: 16 września 2023 roku jego BMW pędzące – według biegłych – ponad 300 km/h uderzyło w tył Kii, którą wracali znad morza pani Martyna, pan Patryk i ich 5-letni syn Oliwier. Auto stanęło w płomieniach, cała trójka zginęła na miejscu.

Sędzia o Sebastianie M.: Jedynym winnym jest oskarżony

W uzasadnieniu sędzia nie pozostawiła wątpliwości, kto odpowiada za tragedię. Podkreśliła też, że analiza biegłych nie potwierdziła żadnego z twierdzeń oskarżonego, który przekonywał, że jechał ok. 170 km/h i że to Kia zajechała mu drogę.

– Jedynym winnym, a więc i odpowiedzialnym za ten dramat, jest oskarżony Sebastian M. Jedynie oskarżonego obciąża to zdarzenie i tragiczne jego skutki – mówiła sędzia Renata Folkman po odczytaniu wyroku.

– Oskarżony, wykorzystując drogę publiczną, zamiast się udać na dedykowany takim eksperymentom tor Formuły 1, sprawdzał, ile uda się maksymalnie wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów oskarżony zdołał wcześniej skutecznie przeprowadzić, poza tym jednym, jaki został ujawniony, który zakończył się tragedią całej trzyosobowej rodziny – uzasadniała wyrok sędzia.

Wskazała, że M. marginalizuje temat prędkości, jaką rozwinął swoim BMW. Wskazała też, że kierujący Kią nie mógł uniknąć zderzenia i do samego końca nie miał świadomości, że zbliża się niebezpieczeństwo. – Oskarżony swoją jazdą pozbawił życia Patryka, Martynę i Oliwiera, ale też sensu życia ich bliskich – dodała.

Nie tylko 8 lat więzienia dla Sebastiana M.

Oprócz kary więzienia Sebastian M. usłyszał 15 lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych i obowiązek zapłaty 2,5 mln zł zadośćuczynienia rodzinom ofiar (prokuratura wnosiła o 2,2 mln zł). Mężczyzna będzie mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie dopiero po odbyciu trzech czwartych kary, czyli po 6 latach. Na poczet kary zaliczono pobyt w areszcie, w którym Sebastian M. przebywa od sprowadzenia z Dubaju w maju 2025 roku.

Sebastian M. odpowiadał z art. 177 § 2 Kodeksu karnego, czyli za nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku. Górna granica to 8 lat, niezależnie od liczby ofiar. Kodeks pozwala zaostrzyć ją o połowę, czyli do 12 lat, ale tylko w dwóch sytuacjach: gdy sprawca był pijany lub pod wpływem narkotyków albo gdy uciekł z miejsca wypadku. Żadna z nich nie dotyczyła tej sprawy. Sebastian M. był trzeźwy, a po zderzeniu został na autostradzie. Kraj opuścił dopiero później.

Surowsza kwalifikacja, na przykład zabójstwo z zamiarem ewentualnym, wymagałaby wykazania, że kierowca godził się na śmierć innych osób. Prokuratura nie postawiła takiego zarzutu, więc po wypadku na A1 pod Piotrkowem Sebastian M. uniknął oskarżenia o zabójstwo. Pełnomocnik rodzin ofiar mówił wcześniej, że gdyby prawo pozwalało, żądałby 20, a nawet 30 lat.

Obrona Sebastiana M. zapowiada apelację

Wyrok nie jest prawomocny, a obrona Sebastiana M. już zapowiedziała, że się od niego odwoła. Mecenas Katarzyna Hebda przez cały proces domagała się uniewinnienia swojego klienta i podważała opinie biegłych. Sam Sebastian M. w mowie końcowej przyznał jedynie, że przekroczył prędkość, ale winy za wypadek nie wziął na siebie.

– Gdyby to uzasadnienie spłycić do kilku zdań, to musielibyśmy powiedzieć o tym, że wina mojego klienta polega na tym, że zmodyfikował samochód, że przekroczył prędkość, przekraczał ją w przeszłości i tak naprawdę na tym, że wyjechał służbowo po zdarzeniu – powiedziała mecenas adwokatom po wyjściu z sali. – Proszę zauważyć, że sąd nie odniósł się w ani jednym zdaniu do ani jednej z kwestii technicznych podnoszonych przez obronę przez cały proces – dodała.

Na pytanie, czy Sebastian M. żałuje swojego czynu, stwierdziła: – Mój klient wielokrotnie podkreślał, że nie spowodował tego wypadku. Oczywiście żałuje, że w zdarzeniu, w którym brał udział, zginęła trzyosobowa rodzina. O tym też wielokrotnie mówił. Co nie zmienia faktu, że twierdzi, że tego wypadku nie spowodował.

– Sąd wymierzył karę 8 lat pozbawienia wolności, czyli najwyższą karę, którą można było zgodnie z polskim kodeksem wymierzyć za przypisane oskarżonemu przestępstwo. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy wszystko, na co pozwalało prawo, ale to jest wciąż mniej, niż wymagałby rozmiar tej tragedii – tak z kolei wyrok skomentował prokurator Aleksander Duda. Dla niego, jak dodał, najważniejsze jest to, że sąd wskazał, iż ofiary w żadnym stopniu nie przyczyniły się do tej tragedii.

– Co ja mogę powiedzieć? Musieliśmy to jakoś przeżyć, wytrzymać. My się z tym wyrokiem nie pogodzimy, mimo że maksymalny wyrok to jest 8 lat. Nam żadna kara i wyrok nie zwróci naszych dzieci, naszego ukochanego jedynego wnusia. Cóż możemy więcej powiedzieć? O żadnej sprawiedliwości nie ma mowy – powiedziała matka zmarłej pani Martyny po wyjściu z sali.