Młoda osoba gotowi na własną śmierć.
Nawet młodzi Polacy coraz częściej przygotowują się na wypadek śmierci. Nie chcą zostawiać problemów. Fot. Shutterstock

– Jestem młoda, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Wolę być przygotowana. Nie chciałabym sprawiać bliskim kłopotu. Chcę, żeby wiedzieli, gdzie co leży, jakie konta bankowe zamknąć, które profile w mediach społecznościowych usunąć – opowiada Magda. Izabela Jachnicka, edukatorka o śmierci i konsultantka w żałobie uczy o czerwonej teczce na warsztatach. – Początkowo uczestnicy mówią, że to ich nie obchodzi, że umieranie to nie ich bajka. Po zajęciach zmieniają perspektywę. Widzą, że można się przygotować i oszczędzić bliskim stresu, nerwów i bólu głowy.

REKLAMA

Magda ma niewiele ponad trzydzieści lat, kiedy wychodzi z depresji. Świat, który na jakiś czas skurczył się do czarnej, głuchej jamy, znowu cieszy. Leczenie i terapia przynoszą jasność.

Łapie zachłannie kolejne dni. Przeżywa je w pełni.

Ten nowo odzyskany porządek zostaje jednak szybko wystawiony na próbę.

W grudniu 2025 roku umiera jej ciocia. Ktoś bardzo bliski.

– Do dziś porządkujemy po niej sprawy, bo nie sporządziła testamentu ani nie ogarnęła formalności. Długo chorowała, wiedziała, że raczej jest bliżej niż dalej, a mimo to tego nie zrobiła – opowiada Magda.

Jedną z najważniejszych spraw jest odrzucenie spadku. Długi są tak duże, że wartość nieruchomości nie pokrywa zadłużenia.

Takich historii jak ta, jest mnóstwo. Dlaczego tak się dzieje?

– Bo łatwo dzielimy się swoimi sukcesami. Trudniej przyznać się, że kiedyś źle zainwestowaliśmy pieniądze i teraz mamy długi – zauważa Izabela Jachnicka, projektantka i celebrantka pogrzebów humanistycznych, edukatorka o śmierci i konsultantka w żałobie.

Bliscy muszą zmierzyć się z formalnościami, szukać dokumentów i wyjaśniać sprawy, o których wcześniej mogli nie mieć pojęcia.

Ale formalności to nie tylko dokumenty i pieniądze. To także decyzje, które trzeba czasem podejmować wspólnie z innymi bliskimi, choć każdy z nich sam mierzy się ze stratą.

– Z perspektywy 15 lat działalności Fundacji Nagle Sami i towarzyszenia ludziom w żałobie widzimy, że ból, smutek i osłabienie często przeżywa jednocześnie kilka osób, które chcą pożegnać ważnego dla siebie człowieka i pozostają ze sobą w kontakcie. Kumulacja tych emocji może być źródłem dodatkowych napięć. Dochodzi do kłótni, czasem padają słowa, które nie padłyby w innej sytuacji. To znów wymaga sił, których przecież i tak brakuje – mówi Ewa Matyszewska, psycholożka Fundacji Nagle Sami i terapeutka terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Magda nie chce, żeby jej bliscy znaleźli się kiedyś w podobnej sytuacji.

– Jestem młoda, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Wolę być przygotowana. Nie chciałabym sprawiać bliskim kłopotu. Chcę, żeby kiedy odejdę, mieli po prostu łatwo. Żeby wiedzieli, gdzie co leży, jakie konta bankowe zamknąć, które profile w mediach społecznościowych usunąć. Żeby mieli hasło do mojego Gmaila. To podstawowe sprawy, które później trzeba uporządkować.

Czerwona teczka w sejfie

Dlatego kupuje czerwoną teczkę. Inwestuje też w sejf. 

– Są tam dane tak wrażliwe, że nie mogą po prostu leżeć luzem na półce – wyjaśnia Magda.  – Przede wszystkim to informacje o moich kredytach: gdzie je spłacam, jaki jest okres kredytowania, wysokość rat i gdzie są ubezpieczone.

W czerwonej teczce jest też polisa na życie. Magda wskazała w niej mamę jako osobę uposażoną. Zostawiła jej numer polisy i kontakt do agenta ubezpieczeniowego.

– Chcę, żeby wiedziała, gdzie się zgłosić i jak uzyskać pieniądze, które jej się należą – tłumaczy.

Są też hasła. Do Facebooka i innych kont, które po śmierci Magdy trzeba będzie zamknąć.

Izabela Jachnicka, regularnie prowadzi w warszawskich centrach aktywności międzypokoleniowej zajęcia dla seniorów poświęcone tworzeniu czerwonej teczki. To zbiór najważniejszych informacji i spraw, które warto uporządkować na wypadek własnej śmierci.

– Jeszcze na początku uczestnicy często mówią, że to ich nie obchodzi, że umieranie to nie ich bajka. Po zajęciach zmieniają perspektywę. Widzą, że można się przygotować i oszczędzić bliskim stresu, nerwów i bólu głowy – opowiada Jachnicka.

Uczestnicy wychodzą z warsztatów z listą spraw do uporządkowania. Ekspertka dzieli je na trzy obszary. Pierwszy jest materialny: kredyty, numery kont, hasła do poczty elektronicznej i inne ważne informacje. Drugi dotyczy relacji.

– To pytanie o to, co jeszcze mam komuś do powiedzenia, czego nie powiedziałam, komuś coś wybaczyć albo samej poprosić o wybaczenie – wyjaśnia.

Trzeci obszar to sfera duchowa, którą każdy porządkuje według własnego uznania. Dla osób wierzących mogą to być praktyki związane z wyznawaną religią, na przykład pierwsze piątki miesiąca w Kościele katolickim.

Przy tworzeniu teczki Jachnicka korzysta między innymi z materiałów przygotowanych przez Puckie Hospicjum. W internecie można znaleźć również inne narzędzia, które pomagają uporządkować najważniejsze informacje. Są także rozwiązania cyfrowe, takie jak Legacy App, w których można gromadzić ważne dane.

Dostęp do cyfrowego świata może stać się po śmierci bliskiej osoby poważnym problemem.

– Kiedy przygotowuję ceremonię humanistyczną, zdarza się, że rodzina mówi mi, że wszystkie kontakty, także do przyjaciółek babci, były zapisane w jej telefonie. Tyle że telefon zaginął w hospicjum albo nie da się go odblokować, bo jest zabezpieczony hasłem czy odciskiem palca – podaje przykład.

Teczka Magdy wciąż nie jest gotowa. Dojdą do niej kolejne informacje, wskazówki dotyczące pogrzebu, lista osób, które trzeba powiadomić. I list.

Magda nie chce, żeby jej bliscy musieli jeszcze szukać słów, zastanawiać się, co o niej opowiedzieć.

– Nie chcę obarczać bliskich takim zadaniem. Nie chcę, żeby ktoś musiał wychodzić przed ludzi i mówić coś o mnie, jeśli będzie to dla niego zbyt trudne. A może nawet nikt nie będzie chciał tego zrobić?

List nie ma być smutnym rozliczeniem z życiem. Magda chce podziękować tym, którzy przyjdą na jej pogrzeb.

– Przypomnę im, że kiedy czyjeś życie się kończy, ich życie wciąż trwa. Że warto je wykorzystać tak, jak tylko potrafią.

Dobre słowo to za mało

Wiadomość o śmierci bliskiej osoby wywraca codzienność do góry nogami. Człowiek próbuje oswoić stratę, a jednocześnie musi mierzyć się z obowiązkami, które nie znikają wraz z odejściem bliskiego.

– Reakcja tuż po dowiedzeniu się o śmierci, a także rozciągnięty w czasie proces żałoby są niezwykle energochłonne i wyczerpujące fizycznie i psychicznie. Siły, którymi człowiek dysponował, szybko się wyczerpują. Trudniej je też zregenerować, kiedy ciało reaguje bezsennością, brakiem apetytu, ogólnym osłabieniem, a czasem bólem – tłumaczy Ewa Matyszewska, psycholożka Fundacji Nagle Sami i terapeutka terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach.

Tymczasem trzeba zająć się dokumentami, skontaktować z bankiem, uporządkować sprawy finansowe. To wymaga nie tylko energii, ale też skupienia i podejmowania decyzji, a właśnie z tym w żałobie może być trudno.

– Załatwianie spraw formalnych czy finansowych jest trudne nie tylko dlatego, że często wymaga wysiłku fizycznego. Angażuje też procesy poznawcze, takie jak logiczne myślenie, analizowanie, podejmowanie decyzji czy zapamiętywanie. Ich funkcjonowanie również może być czasowo osłabione – wyjaśnia ekspertka.

Dlatego nie warto brać wszystkiego na siebie. Pomoc może oznaczać nie tylko obecność i dobre słowo, lecz także przejęcie konkretnych obowiązków. 

Pomocne jest skorzystanie ze wsparcia innych. I to bardzo konkretnego: w załatwianiu trudnych formalności albo w codziennych sprawach, takich jak ugotowanie obiadu, ogarnięcie mieszkania czy zrobienie zakupów. Chodzi o to, by człowiek w żałobie miał wolniejszą głowę i więcej czasu na to, czym naprawdę musi się zająć.

Ewa Matyszewska

psycholożka Fundacji Nagle Sami i terapeutka terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach.

Ważne jest również, by nie ulegać presji, że wszystko trzeba załatwić natychmiast. Nie każda decyzja musi zapaść od razu, nawet jeśli w trudnym momencie właśnie tak się wydaje.

– Warto rozdzielić bieżące sprawy na te pilne i te, które mogą zaczekać, choćby godzinę czy dzień. Naprawdę bardzo rzadko jest tak, że trzeba coś zrobić natychmiast, a decyzja musi być podjęta już. Zawsze mamy prawo powiedzieć – komuś lub samemu sobie: "Potrzebuję czasu do namysłu", "Potrzebuję to przemyśleć", "Potrzebuję to skonsultować" – podkreśla psycholożka.

Jeśli trudno zapamiętać wszystkie informacje przekazywane w urzędzie czy banku, warto zapisać je w notatniku albo poprosić zaufaną osobę, aby towarzyszyła nam podczas spotkania. Może pomóc uporządkować informacje i dopilnować, by nic istotnego nie umknęło. Osoby w żałobie mogą też skorzystać z bezpłatnego Telefonu Wsparcia Fundacji Nagle Sami pod numerem 800 108 108, czynnym od poniedziałku do piątku w godz. 14–20.

Wymiksowuję z tego świata

O czerwonej teczce wie tylko mama Magdy. Zna kod do sejfu. Ale długo nie chciała do niego zajrzeć. W końcu się udało.

– Przyjęła to spokojnie – opowiada. – Ale nie było też tak, że nagle zaczęłyśmy rozmawiać o śmierci.

Postawa Magdy wciąż jest rzadkością. W wieku trzydziestu czy czterdziestu lat spisywanie haseł, porządkowanie polis i planowanie własnego pogrzebu może wydawać się ponure. Niektórzy uznają to wręcz za zapeszanie.

Czerwona teczka może pomóc również w zmierzeniu się z tym, o czym trudno rozmawiać przy rodzinnym stole.

– Czasem łatwiej napisać o tym w teczce, niż powiedzieć wprost – przekonuje Izabela Jachnicka. – Zdarza się, że ktoś odchodzi, mając więcej niż jedną rodzinę. Tuż przed śmiercią ujawnia prawdę i nagle dorosłe córki z dwóch rodzin poznają się po raz pierwszy. A on mówi: "To teraz się pogódźcie, ja się wymiksowuję z tego świata".

Takie historie sprawiają, że bliscy zostają nie tylko z żalem po stracie, lecz także z pytaniami i emocjami, na które nie było już czasu znaleźć odpowiedzi za życia zmarłego.

Co może pomóc bliskim odnaleźć się w tej sytuacji?

– Jeśli ludzie potrafią po takiej kłótni wspólnie popłakać i zobaczyć siebie nawzajem w bólu, jest szansa, że będą się wspierać, a to trudne doświadczenie może ich nawet zbliżyć. Jeśli jednak w danym systemie łatwiej jest wyrażać złość, gniew czy pretensje, a nie bardzo umiemy być ze sobą w smutku, kłótnie i konflikty mogą eskalować i bardzo ranić. Sprawy urzędowe mogą stać się dla nich areną. Aby tak się nie stało warto zawczasu uczyć się rozmawiać ze sobą na takie, owszem niełatwe, ale dotyczące nas wszystkich, tematy jak śmierć, testament czy pogrzeb – podsumowuje Ewa Matyszewska.

Ciąg dalszy tekstu poniżej

Nie każdy jednak chce na ten temat rozmawiać. Jachnicka zna to z doświadczenia.

– Rodzic próbuje zacząć rozmowę, a dziecko od razu reaguje: "Gdzie się wybierasz? Nigdzie się nie wybierasz, jesteś tu jeszcze potrzebna!". Nie chce tego słuchać. Z drugiej strony dziecko, które podejmuje temat, może zostać posądzone o to, że chce wpędzić rodzica do grobu i już czeka na jego mieszkanie.

Jak przełamać ten impas? Ekspertka poleca The Conversation Project – anglojęzyczną inicjatywę, która pomaga rozmawiać o własnych życzeniach dotyczących końca życia. Szczególnie bliski jest jej przykład rozmowy opartej na wdzięczności.

– "Mamo, pamiętam, jak się mną opiekowałaś, kiedy byłam mała. Ile troski i miłości od ciebie dostałam. Chciałabym móc odwdzięczyć ci się tym samym. Ale żeby to zrobić, muszę wiedzieć, co jest dla ciebie ważne. Dlatego chcę, żebyśmy porozmawiały, bo jesteś dla mnie ważną osobą" – przytacza.

Wydaje nam się, że mamy dużo czasu

Samo sporządzenie notatek i schowanie ich na dno szafy nie wystarczy. Bliscy muszą wiedzieć, że taka teczka istnieje i gdzie jej szukać.

– Jeśli spiszę swoje przemyślenia czy życzenia, ale nikomu o nich nie powiem, odejdą razem ze mną. Podobnie może się stać, jeśli w wyniku wypadku czy udaru stracę możliwość komunikowania się. Dlatego ważne jest, żeby rozmawiać, póki jesteśmy zdrowi i możemy się porozumiewać – podkreśla Jachnicka.

Przygotowanie czerwonej teczki dla bliskich jest dla mnie wyrazem wielkiej miłości i troski. Wiem, że to mnóstwo pracy, dlatego biorę ją na siebie, żeby rodzinie było łatwiej w chwili, kiedy traci kogoś bliskiego. Żeby nie musiała przeszukiwać szuflad i wydzwaniać do banków, szukając dokumentów

Izabela Jachnicka

projektantka i celebrantka pogrzebów humanistycznych, edukatorka o śmierci i konsultantka w żałobie

Choć od trzech lat prowadzi zajęcia poświęcone czerwonej teczce, sama jeszcze jej nie przygotowała. Ma już jednak listę spraw do załatwienia i pomysł, jak wreszcie się za nie zabrać.

– Najlepiej umówić się z kimś na wspólne przygotowywanie teczek. Zrobić herbatę, przygotować coś dobrego do jedzenia, usiąść z przyjaciółką i powiedzieć: "Dobra, zaczynamy". Bo inaczej zawsze odkładamy to na później. Wydaje nam się, że mamy jeszcze dużo czasu, ale nie wiemy, kiedy odejdziemy. Niektórzy zdążą przygotować czerwoną teczkę, inni nie – podsumowuje.