ksiadz Marcin Iżycki
Wraca sprawa odwołania dyrektora Caritas Polska ks. Marcina Iżyckiego Fot. YouTube / Caritas

Dwa lata temu, gdy ksiądz Marcin Iżycki został odwołany z funkcji dyrektora Caritas, sprawa była owiana tajemnicą. Teraz wyszły na jaw bulwersujące wątki. Jak podaje Onet, powodem tych decyzji miało być zeznanie innego duchownego, który miał opowiedzieć, że został wykorzystany przez kapłana.

REKLAMA

Ks. Marcin Iżycki stracił stanowisko dyrektora Caritas Polska w czerwcu 2024 roku. Wtedy jednak Episkopat nie chciał zdradzać, jaki był powód zawieszenia go w czynnościach kapłańskich.

Ks. Iżycki stracił posadę w Caritas

"Marcin Iżycki został zawieszony przez przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w pełnieniu funkcji dyrektora Caritas Polska. Wnioskował o to biskup diecezji warszawsko-praskiej, do której ks. Iżycki jest inkardynowany. (...) Dla dobra prowadzonego postępowania powstrzymuje się od komentowania sprawy" – czytaliśmy w komunikacie rzecznika prasowego Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszka Gęsiaka.

Dyrektor Caritas zawieszony, nowe informacje w sprawie – takie nagłówki pojawiały się wtedy wielokrotnie, ale konkretów brakowało. I nie był to pierwszy raz, gdy organizacja znalazła się pod lupą – nieświęty Caritas, o czym zapomina prawica, porównując WOŚP do katolickiej organizacji, to temat, który regularnie powraca. Wracają też pytania o to, skąd Caritas ma pieniądze i na co je wydaje.

Teraz Onet zapoznał się z dokumentami z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. Jak podano, zgłoszenie do prokuratury w sprawie księdza Iżyckiego miał złożyć inny duchowny. Z jego zeznań – jak czytamy – miało wynikać, że był w tamtym okresie znajomym dyrektora Caritas Polska i został przez niego zaproszony do Warszawy. Zatrzymał się w hotelu, gdzie znajdowało się również służbowe mieszkanie ówczesnego szefa tej organizacji.

Zeznania pokrzywdzonego duchownego

Jak podaje Onet, po kolacji, podczas której obaj mieli spożywać alkohol, mężczyzna miał zacząć tracić przytomność. Gdy był jeszcze na wpół świadomy, zapamiętał, że ks. Iżycki miał mieć wobec niego dwuznaczne zamiary. Pokrzywdzony zaznawał, że miał zostać upojony, a następnie wykorzystany se***lnie.

Podobno ksiądz Iżycki następnego dnia miał próbować się z nim skontaktować – przepraszać, a jedna z rozmów została przekazana jako dowód w sprawie. O wszystkim zeznający kapłan miał opowiedzieć też rodzicom. Najbliżsi mieli zaś widzieć zmianę w jego zachowaniu po tych wydarzeniach. Duchowny – jak czytamy – udał się na terapię.

Inną wersję przedstawiała druga strona. Były szef Caritas miał najpierw podczas zeznań twierdzić, że nic nie pamięta, a przy kolejnych rozmowach ze śledczymi wspomnienia miały do niego wrócić. Z doniesień portalu wynika, że duchowny wspominał, iż jego znajomy miał wyjść do łazienki i mieć ze sobą niezidentyfikowaną fiolkę. Dyrektor Caritasu sugerował też, że oskarżyciel mógł mieć do niego żal, iż nie załatwił mu obiecanej posady.

Postępowanie zostało umorzone. Teraz prokuratura ma wrócić do sprawy

Po półtorarocznym śledztwie prokuratura umorzyła postępowanie, uznając, że brak jest jednoznacznych dowodów na popełnienie czynu zabronionego. Ks. Iżyckiemu nie przedstawiono zarzutów.

Decyzję prokuratury zaskarżył pokrzywdzony, w efekcie czego sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. Sąd wskazał na szereg uchybień śledczych: wadliwą ocenę części przesłuchań, pominiecie dokumentacji medycznej dotyczącej stanu zdrowia mężczyzny oraz ignorowanie zeznań osób udzielających duchownemu wsparcia psychiatrycznego i psychologicznego. Nakazał prokuraturze ponowne zbadanie sprawy, uzupełnienie materiału dowodowego i jego powtórną analizę. Decyzja już się uprawomocniła.