
Co najmniej 68 ofiar śmiertelnych, ponad 80 rannych i zgliszcza 2 pociągów dużych prędkości w Hiszpanii. Wśród zabitych w Urdzie jest Fátima Báñez, wieloletnia minister pracy w rządzie Mariano Rajoya. Pod Ministerstwem Transportu w Madrycie doszło do starć z policją. Obywatele pytają, jak w XXI wieku mogło dojść do "niewytłumaczalnego" błędu i dlaczego to już druga kolejowa katastrofa na tej samej trasie w ciągu jednego roku.
Hiszpańska sieć kolei dużych prędkości, przez lata uznawana za dumę narodową i wzór dla całej Europy, po raz kolejny stała się areną narodowej tragedii. W środę rano w miejscowości Urda w prowincji Toledo doszło do zderzenia dwóch pociągów pasażerskich dużej prędkości. Pierwsze komunikaty mówiły, że w katastrofie pociągów dużej prędkości w Hiszpanii zginęło co najmniej 46 osób. Z godziny na godzinę bilans rósł i dziś jest porażający: co najmniej 68 osób nie żyje, a ponad 80 zostało rannych, z czego 15 walczy o życie w szpitalach.
Fátima Báñez wśród ofiar. Była minister pracy w rządzie Rajoya
To najtragiczniejszy wypadek kolejowy we współczesnej historii tego kraju. Wśród ofiar śmiertelnych zidentyfikowano Fátimę Báñez, byłą minister pracy w rządzie Mariano Rajoya. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła hiszpańską sceną publiczną. Báñez była jedną z najbardziej wpływowych postaci hiszpańskiej centroprawicy. W latach 2011–2018 stała na czele Ministerstwa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w obu gabinetach Mariano Rajoya (Partia Ludowa – PP). Objęła stery resortu w szczycie kryzysu strefy euro, gdy liczba bezrobotnych w Hiszpanii przekraczała rekordowe 5 milionów osób. To ona firmowała podpisem bezkompromisową, szeroko dyskutowaną reformę prawa pracy z 2012 roku, która obniżyła odprawy z 45 do 33 dni za każdy przepracowany rok i ułatwiła firmom restrukturyzację z przyczyn ekonomicznych. Wywołało to wówczas strajk generalny zwołany przez największe centrale związkowe, ale ostatecznie doprowadziło do spadku bezrobocia do poziomu 3,1 mln osób pod koniec jej urzędowania. Po odejściu z polityki w 2018 roku, gdy władzę przejął Pedro Sánchez, z powodzeniem poświęciła się działalności biznesowej. Podróż pociągiem do Andaluzji okazała się jej ostatnią.
Anatomia katastrofy w Toledo. "Niewytłumaczalna" zgoda na jazdę mimo sygnału "stój"
Do wypadku doszło przed godziną 9:00 rano na kluczowej magistrali łączącej Madryt z Sewillą. Przebieg zdarzeń zrekonstruowany na podstawie wstępnych danych śledczych obnaża awarię procedur. Pociąg prywatnego przewoźnika Iryo, wiozący 147 pasażerów, zwolnił i zatrzymał się na torze z powodu problemów technicznych. Na odcinku o długości 63 kilometrów doszło do awarii zintegrowanego systemu sterowania ruchem i sygnalizacji kolejowej – mechanizmu, który w normalnych warunkach automatycznie wyhamowuje pociągi w przypadku wykrycia przeszkody na torze. W efekcie na trasie utknęło sześć różnych składów. Kontrolę nad ruchem przejął w trybie awaryjnym centralny ośrodek dyspozytorski na madryckim dworcu Atocha. Jadący z tyłu szybki pociąg AVE państwowego przewoźnika Renfe, na którego pokładzie znajdowało się 397 pasażerów, otrzymał od dyżurnego ruchu zgodę na kontynuowanie jazdy mimo sygnału "stój" na semaforze.
Skład AVE z pełną prędkością wbił się w tył stojącego pociągu Iryo. Siła uderzenia zmiażdżyła końcowe wagony, wykoleiła oba pociągi, a dwa wagony pasażerskie runęły z kilkumetrowego nasypu kolejowego. Minister transportu Óscar Puente na zwołanej w trybie pilnym konferencji prasowej nie ukrywał wstrząsu, przyznając wprost, że przyczyną katastrofy był najprawdopodobniej błąd ludzki: "Zezwolenie pociągowi Renfe na jazdę po awarii systemu IT, w sytuacji gdy na torze przed nim znajdował się inny skład, było z punktu widzenia elementarnych procedur bezpieczeństwa po prostu niewytłumaczalne" – oświadczył minister.
Druga tragedia na linii Madryt–Sewilla. Adamuz i pytania o fundusze unijne
To, co wywołało powszechną wściekłość Hiszpanów, to fakt, że dramat w Urdzie to już druga katastrofa kolejowa na linii Madryt–Sewilla w 2026 roku. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, 18 stycznia 2026 roku, w gminie Adamuz w pobliżu Kordoby doszło do niemal podobnego koszmaru. Wtedy wykoleiły się trzy ostatnie wagony pociągu dużych prędkości Iryo jadącego z Malagi do Madrytu. Wykolejony skład wypadł na sąsiedni tor i staranował nadjeżdżający z przeciwka pociąg Renfe Alvia relacji Madryt–Huelva. W katastrofie w Adamuz zginęło 46 osób, a ponad 120 zostało rannych. Gdy w styczniu rozegrała się katastrofa kolejowa w Hiszpanii, minister mówił o dziwnym wypadku, bo trasę oddano do użytku po remoncie zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Śledztwo Guardia Civil wykazało wówczas, że przyczyną było postępujące pęknięcie szyny spowodowane zmęczeniem materiału i brakiem bieżącej konserwacji. Sprawa miała zresztą międzynarodowy epilog – w marcu 2026 roku Prokuratura Europejska (EPPO) wszczęła oficjalne śledztwo mające wyjaśnić, czy doszło do sprzeniewierzenia i korupcyjnego wyprowadzenia funduszy europejskich przeznaczonych na modernizację i utrzymanie infrastruktury na trasie Madryt–Sewilla. Fakt, że po niespełna dziewięciu miesiącach na tym samym korytarzu transportowym dochodzi do kolejnej, jeszcze krwawszej tragedii, stawia państwowego zarządcę infrastruktury (Adif) pod pręgierzem opinii publicznej.
Zamieszki w Madrycie. Gaz łzawiący przed Ministerstwem Transportu
Wiadomość o rozmiarach tragedii w Toledo natychmiast przeniosła się na ulice stolicy. W środę późnym wieczorem przed gmachem Ministerstwa Transportu w Madrycie zgromadził się ponad 1,5-tysięczny tłum. Do demonstracji nawoływały przede wszystkim środowiska prawicowe i skrajnie prawicowe. Hiszpańskie media piszą, że protest zwołały Falanga i inne grupy, oskarżające lewicowy rząd Pedro Sáncheza o skrajną nieudolność, korupcję przy przetargach kolejowych i lekceważenie bezpieczeństwa pasażerów.
Trzecia kadencja socjalistów zaczęła się w listopadzie 2023 roku, gdy w Hiszpanii Pedro Sánchez otrzymał wotum zaufania dla swojego rządu] dzięki kontrowersyjnemu porozumieniu z partiami separatystycznymi. Teraz ten sam gabinet stał się celem gniewu ulicy. W stronę policji i fasady gmachu rządowego poleciały butelki, kamienie, race i barierki ochronne. Tłum wznosił okrzyki żądające dymisji premiera Sáncheza oraz natychmiastowego aresztowania ministra Óscara Puente. Oddziały prewencji hiszpańskiej policji (UIP) przystąpiły do pacyfikacji tłumu, używając pałek i gazu łzawiącego, by rozpędzić demonstrantów w rejonie stacji kolejowej Nuevos Ministerios.
Kryzys zaufania do kolei dużych prędkości. Lekcja nie tylko dla Hiszpanii
Hiszpania pogrążyła się w żałobie narodowej, ale żałobie towarzyszy potężny kryzys zaufania do instytucji państwa. Dwie wielkie katastrofy w odstępie niespełna roku, łącznie ponad 110 ofiar śmiertelnych na jednej trasie i śmierć prominentnej polityk na oczach całego kraju to cios, po którym hiszpańskiemu rządowi trudno będzie przekonać obywateli, że wsiadając do pociągu dużych prędkości, mogą czuć się bezpiecznie. Pytania o bezpieczeństwo na torach wracają także nad Wisłą. We wrześniu wypadek pociągu w Sokolnikach Suchych – IC Koziołek uderzył w ciężarówkę – zakończył się śmiercią pasażerki. Hiszpańskie doświadczenia powinni uważnie przeanalizować wszyscy, którzy projektują i budują kolej dużych prędkości w Polsce. Nawet najnowocześniejsza infrastruktura nie zastąpi rzetelnej konserwacji i żelaznych procedur.
