Katastrofa kolejowa w Hiszpanii
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Pociągami jechało ok. 500 osób Fot. X

W Hiszpanii trwa wielka mobilizacja i narodowe oddawanie krwi. Wszystko po to, aby móc pomóc jak największej liczbie osób, które ucierpiały w niedzielnej katastrofie kolejowej w miejscowości Adamuz. Zdaniem ministra jest to "dziwny wypadek".

REKLAMA

Do tragicznej w skutkach katastrofy kolejowej w Hiszpanii doszło w niedzielę 18 stycznia ok. godziny 19:40. W wąskim trenie z niewiadomych przyczyn wykoleiły się trzy wagony szybkich kolei, a następnie uderzył w nie pociąg jadący z naprzeciwka. Zginęły co najmniej 24 osoby.

Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Wypadek, do którego nie powinno było dojść

Lokalne władze obawiają się, że ostateczna liczba ofiar katastrofy będzie znacznie wyższa. Siła zderzenie była bardzo duża, a tylko do poniedziałkowego poranka do szpitali przewieziono 75 osób. Stan 15 z nich określa się jako ciężki. Ofiary wypadku trafiają do placówek z ranami ciętymi, stłuczeniami, ale i złamaniami, w tym złamaniami otwartymi.

Nieznane są na razie przyczyny tego wypadku. Doszło do niego na trasie, która została oddana do użytku po remoncie zaledwie w maju ubiegłego roku. Nowy był także pociąg, którego wagony się wykoleiły.

"Nie da się spekulować na temat przyczyn wypadku, który jest bardzo dziwny, biorąc pod uwagę, że wydarzył się na prostym odcinku torów odnowionym w maju ubiegłego roku po inwestycji wartej 700 milionów euro, a pociąg był praktycznie nowy" – powiedział hiszpański minister transportu Óscar Puente. Zdziwieni mają być także eksperi. Wg "El Pais" ustalenie przyczyn tej tragedii zajmie ok. miesiąca.

W wykolejone wagony uderzył drugi pociąg. Hiszpanie chcą pomóc ofiarom

Przebieg niedzielnego wypadku był bardzo szybki. W 3 wykolejone wagony jadące na końcu składu uderzył pociąg Alvia. Na skutek silnego zderzenia dwa pierwsze wagony drugiej z maszyn spadły z wysokości czterech metrów.

Służby, które dotarły na miejsce, natychmiast zajęły się pomocą rannym i wydobywaniem ich ze zniszczonych pociągów. Równocześnie jednak kluczową kwestią było zapewnienie sprawnego przejazdu karetek pogotowia. Jak podają ratownicy, do wypadku doszło w bardzo wąskim i trudnym terenie.

W związku z dużą liczbą rannych i poważnymi urazami Hiszpanie zmobilizowali się i ruszyli do placówek medycznych, aby oddawać krew potrzebną dla poszkodowanych w wypadku. Ofiary katastrofy przewożono do szpitali w Kordobie i andaluzyjskim Jaén.