
W dzisiejszym "Dużym Formacie" dodatku do "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł pt. "Ze mną trzeba grzecznie" o poseł PiS Krystynie Pawłowicz. Z jej licznymi wypowiedziami. Zdaniem Pawłowicz, zmanipulowanymi. Zapowiada proces.
REKLAMA
– Większość moich rzekomych wypowiedzi użytych w tekście jest w rzeczywistości zmanipulowanymi, nieobiektywnie oraz złośliwie przetworzonymi i wyrwanymi z kontekstu komentarzami oraz własnymi złośliwymi, wulgarnymi wstawkami autora poczynionymi na podstawie naszej rozmowy i dołączonymi do moich wypowiedzi – czytamy w oświadczeniu Krystyny Pawłowicz.
Pawłowicz zarzuca autorowi tekstu Marcinowi Wójcikowi, że nadał jej w tekście wulgarnego charakteru i ośmieszył, odbierając wiarygodność w oczach wyborców. Poseł PiS w oświadczeniu wytacza przeciwko Wójcikowi ostre działa oskarżając go o naruszenie etyki dziennikarskiej. Dziennikarz "Gazety" miał, zdaniem poseł, ukryć swoje prawdziwe miejsce pracy i podać się za dziennikarza tygodnika katolickiego "Gość Niedzielny". Pisze: "Dziennikarz podał mi również fałszywe informacje co do celu gromadzenia materiałów oraz sfałszował moją wypowiedź dotyczącą m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego".
Największy żal ma za streszczenie "w sposób szydzący i fałszywy" jej wypowiedzi dotyczących starych rodziców. – Powiedziałam mu kilka zdań o swych rodzicach sądząc, ze rozmawiam z uczciwym człowiekiem za jakiego miałam dziennikarza "Gościa Niedzielnego". Fragmenty moich wypowiedzi są przemieszane z ośmieszającymi komentarzami i insynuacjami autora nie mającymi żadnej podstawy w rozmowie – pisze na Facebooku Pawłowicz.
Występuje z wnioskiem do sądu o naruszenie dóbr osobistych. Tym samym będzie domagać się przeprosin na łamach "GW" i na wszystkich portalach, i we wszystkich stacjach, które będą omawiały artykuł.
Cały artykuł w "Dużym Formacie".