Sandra Borowiecka zaprasza studentów do akcji: "Policz się ze studiami".
Sandra Borowiecka zaprasza studentów do akcji: "Policz się ze studiami".

Od kilku tygodni media coraz głośniej mówią o sytuacji młodych Polaków na rynku pracy. Nazywani są między innymi straconym pokoleniem, pełnym żalu i roszczeń do systemu oraz wymagającym wsparcia rodziców na starcie w zawodowe i prywatne życie. Po tym, jak dwa miesiące temu napisałam i wysłałam do mediów list dotyczący moich odczuć co do sytuacji mojej i innych młodych Polaków i z dołączonym do niego reportażem "Wyzysk Polski", mam poczucie, że udało mi się rozwinąć dyskusję, tyle że z tego co widzę, dyskusja ta nie prowadzi do żadnych zmian. Zamiast tego wzmaga w młodych poczucie marazmu i podziału na tych, którym się udało i na straconych dla świata.

REKLAMA
Przez dwa miesiące pobytu w Londynie miałam możliwość obserwacji sytuacji młodych w Polsce i zestawienia tego z sytuacją młodych w Anglii i innych krajach, gdzie według statystyk dzieje się równie źle, a odsetek bezrobotnych po studiach jest nawet większy niż w Polsce. Po tych dwóch miesiącach, mogę powiedzieć jedno: młodzi Polacy nie są głupi, nie są roszczeniowi i nie mają zawyżonych wymagań co do pracodawców. Mają prawo domagać się równego startu, możliwości realizacji własnych marzeń i planów. Jest jednak jedno "ale" - brakuje im motywacji, by pokazać sobie i innym, że można coś zmienić.
A na tle młodzieży z innych krajów mają naprawdę wiele do pokazania i udowodnienia. Po pierwsze są sprytni. Po drugie w wielu przypadkach potrafią osiągnąć sukces, nawet bez papierka z uczelni. Po trzecie potrafią zrobić wiele, jeśli tylko im się chce. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli wciąż będziemy młodym powtarzać, że do niczego się nie nadają, naprawdę w to uwierzą. Jeśli media będą wciąż biadolić o tym, jak jest źle, zamiast zaprosić do zaprezentowania pomysłów na rozwiązanie problemu samych młodych, nic się nie zmieni. A można zmienić wiele.
Po pierwsze należy zburzyć mit o skuteczności studiów w osiąganiu zawodowych planów. Z zawodówką czy technikum także da się osiągnąć sukces, wszystko bowiem zależy od determinacji i zmotywowania na sukces.
Po drugie należy zacząć pozwalać młodym na czynny udział w dyskusji dotyczącej ich sytuacji.
Po trzecie należy zapewnić im dostęp do narzędzi, które umożliwią im rozwój talentów. Niekoniecznie niosąc za sobą przymus płacenia gigantycznego czesnego za udział w zajęciach, które nie rozwijają ich umiejętności, a które w wielu przypadkach gaszą zapał skuteczniej niż kubeł zimnej wody wylany na głowę.
Po czwarte należy umożliwić im spotkania z ludźmi, którym udało się osiągnąć sukces, tak by mogli odnaleźć pozytywne wzorce do naśladowania. Mnie na przykład wiele dałaby możliwość spotkania i rozmowy z dziennikarzami, którzy piszą i są uznani za doświadczonych i mających pojęcie o zawodzie. Komuś innemu może przydałaby się rozmowa z doświadczonym dyrektorem banku, a jeszcze innemu z fizykiem albo znanym projektantem mody.
logo

Mój przykład sprzed dwóch miesięcy pokazuje, że wysyłając w akcie desperacji manifest, otrzymuje się jedynie zwrot w postaci porządnego kopa na rozpęd w drodze na lotnisko, a nie poradę czy wsparcie w naprawieniu popełnionych błędów. Źle. Bardzo źle, bo jeśli mamy młodych motywować, to chyba nie w taki sposób, by poczuli się nie warci niczego. Zalewanie młodych własną żółcią i frustracją nie przyniesie niczego pozytywnego, nie zmieni ich podejścia do świata - co najwyżej utrzyma ich w przekonaniu że marzenia są dobre, ale to tylko marzenia.
Po pierwsze, rozprawmy się ze stereotypem studiów i magicznych drzwi, które dzięki nim otwierają się przed młodymi - studia są dobre, studia są potrzebne i warto studiować, ale tylko wtedy, gdy wiemy po co odgniatamy tyłek w ławie uczelni i jak chcemy wykorzystać zdobytą wiedzę. Po drugie, niech starsi staną się wzorem i pokażą młodym, jak należy postępować, by zrealizować zawodowe plany i marzenia. Po trzecie przestańmy biadolić i wspólnie zacznijmy działać.
Proponuję krok pierwszy "POLICZ SIĘ ZE STUDIAMI", licząc na pomoc młodych. Rozprawmy się wspólnie ze stereotypem studiów, nie chowając głowy w piasek. Z uśmiechem na ustach pokażmy sobie i innym, że umiemy wyciągać wnioski z tego, co dzieje się w naszym życiu i że potrafimy działać wspólnie, niekoniecznie zalewając się gorzkimi łzami porażki.