Jarosław Gowin: Donald Tusk toruje Jarosławowi Kaczyńskiemu drogę do premierostwa.
Jarosław Gowin: Donald Tusk toruje Jarosławowi Kaczyńskiemu drogę do premierostwa. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

"Dzisiaj czuję się jak Donald Tusk A.A. 2011. Swój program wyborczy w 100 proc. mógłbym ułożyć z wypowiedzi samego Donalda Tuska. Tylko, że byłyby to wypowiedzi sprzed dwunastu, dziesięciu, siedmiu, pięciu czy nawet trzech lat" – mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Jarosław Gowin.

REKLAMA
Gowin po raz kolejny ostro krytykuje premiera Donalda Tuska, zarzucając mu, że prowadzi Platformę Obywatelską do wyborczej porażki. "Elektorat PO jest rozczarowany partią pod jego przywództwem. Dlatego wyborcy odwracają się od nas. Jeśli w PO nic się nie zmieni, to PiS wróci do władzy" – ostrzega w rozmowie z "Rz".
Były minister sprawiedliwości twierdzi również, że "nerwowe" wypowiedzi Tuska na jego temat świadczą o tym, iż szef partii źle znosi krytykę i konkurencję. "To nie jest cecha godna lidera" – zaznacza.
Dziennikarz pyta go też o plany, na wypadek gdyby nie tylko wygrał wewnętrzne wybory, ale także został premierem. "Pierwszą moją decyzją byłoby wycofanie się z planów likwidacji II filara emerytalnego. Rząd dokonuje skoku na pieniądze Polaków. 270 mld zł, to prywatna własność obywateli. Jeżeli rząd przejmie te pieniądze i zasypie nimi dziurę w ZUS bez reformy systemu emerytalnego, to za kilka lat będzie nas straszyć jeszcze większa dziura budżetowa" – przekonuje w odpowiedzi.
Zdaniem Gowina polityka "ciepłej wody w kranie" skompromitowała się. "Nawet jeśli mój program nie jest przekonujący dla części członków PO, to już jest przekonujący dla znacznej części wyborców, a przede wszystkim tych, którzy odwrócili się od PO. Polacy woleliby mnie na czele PO, zamiast Donalda Tuska" – twierdzi.
Kandydat na szefa PO po raz kolejny domaga się debaty z urzędującym premierem. Jak mówi, należy się ona członkom partii "jak psu zupa": "Szeregowi członkowie PO oczekują mojej debaty z premierem Tuskiem. Przeciwny jest aparat partyjny, który podlega obecnemu szefowi partii".
"Jarosław Gowin, John Godson i Jacek Żalek wyłamali się z partyjnej dyscypliny i wstrzymali się od głosu w sprawie zniesienia progów ostrożnościowych. Jesienią o ich odwołanie będzie wnioskował Andrzej Biernat, wpływowy lider PO w łódzkim. Dlaczego dopiero jesienią? Ci politycy szkodzą partii już teraz, a i tak wiadomo, że Gowin nie wygra wyborów na szefa Platformy. Może lepiej skończyć tę tragikomedię wcześniej" – pisał w naTemat Kamil Sikora.

Źródło: "Rzeczpospolita"