Przekrzyczane pytania. W burzliwej dyskusji o Powstaniu Warszawskim znowu nie zbliżyliśmy się do prawdy

Młodzi kibice pod Pomnikiem Małego Powstańca. Czy ten symbol najlepiej uczy ich prawdy o Powstaniu Warszawskim?
Młodzi kibice pod Pomnikiem Małego Powstańca. Czy ten symbol najlepiej uczy ich prawdy o Powstaniu Warszawskim? Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Dlaczego celebrujemy klęskę? Czy na pewno musimy uczyć dzieci, że Polak potrafi być tylko zwycięzcą moralnym? Czemu mit Powstania Warszawskiego w wolnej Polsce budowany jest na komunistycznych kłamstwach, a moda na powstanie utwierdziła wielu w przekonaniu, że było ono wygrane? To wszystko seria ważnych pytań, na które w burzliwej dyskusji o Powstaniu Warszawskim znowu nie znaleźliśmy odpowiedzi.


Dyskusja o Powstaniu Warszawskim, którą wywołaliśmy w naTemat z pewnością była cenną lekcją, z której każdy jej uczestnik wiele wyniósł. Niestety kolejny raz zmarnowaliśmy okazję, by odpowiedzieć na wiele tak ważnych pytań, które od lat muszą rodzić się w każdym, kto twierdzi, że ofiarom powstania należy się szacunek. Bo wbrew temu co twierdziło sporo komentujących, w żadnym słowie mego poprzedniego krótkiego felietonu tego szacunku ofiarom masakry nie odbierałem. Podobnie, jak ogólnonarodowej potrzeby jej wspominania. Intymną, warszawską sprawą powinno być jednak mitologizowanie wydarzeń sprzed 69 lat.


Dlaczego celebrujemy klęskę?
A przy okazji całej tej dyskusji właśnie pytanie o potrzebę mitologizowania Powstania Warszawskiego umknęło chyba najbardziej. Pytanie o to, czy warto robić rekonstrukcje tamtych wydarzeń, z których młodzież uczy się głównie, że Polacy potrafią tylko przegrywać. Z honorem, ale przegrywać. Być zwycięzcami, ale tylko moralnymi. Nie dziwmy się więc potem, że polscy gimnazjaliści marzą, by tylko opuścić ten kraj, gdy ich rówieśnicy zza Odry niezmiennie czują się zwycięzcami naszych czasów. Dziś dopiero pisze nieco na ten temat Tomasz Lis. "Narodom bardziej niż trupy potrzebni są żywi. Państwom bardziej niż stolice zburzone przydają się stolice, które zburzone nie są" - stwierdza wprost naczelny "Newsweeka".

Co z cywilami?
A prof. Norman Davies specjalnie dla nas odpowiada na wątpliwości wielu Polaków dotyczące tego, czy dowództwo Powstania Warszawskiego na pewno należycie zadbało o bezpieczeństwo ludności cywilnej. Armia Krajowa na ulicach okupowanej Warszawy nie była przecież jakąś partyzantką, która na wojnach cywilom przysparza czasem więcej kłopotu niż okupant. Na ulicach stolicy walczyła prawdziwa armia, której obowiązkiem jest przede wszystkim ochronić cywilów Czy ci, którzy wyznaczyli godzinę "W" na pewno wywiązali się z tego obowiązku należycie? Czy naprawdę zasługują na taki sam hołd jak ofiary ich decyzji?


Prof. Davies obalając mity nie odnosi się już niestety do zastanawiających liczb. "200 tys. zabitych, 500 tys. wypędzonych" - przypomina w komentarzach Paweł. A ja jeszcze raz przypomnę, że naziści w związku w Powstaniem Warszawskim stracili zaledwie kilkanaście tysięcy żołnierzy. I garstkę niemieckich cywilów.

Dlaczego powielamy kłamstwa komunistów?
Bez odpowiedzi pozostało też postawione przeze mnie pytanie na temat wciąż obecnej w powszechnej świadomości komunistycznej narracji. Opowieści o dzieciach walczących z karabinem w ręku i czołgach zdobytych prawie gołymi rękoma. Chyba żaden historyk nie kwestionuje nikłego arsenału powstańów. Tymczasem nawet mój znakomity warszawski kolega redakcyjny Antoni Bohdanowicz chcąc uczyć mnie o historii stolicy przekonywał, że powstańcy "utrwalali dewizę gen. Mierosławskiego", że kosami zdobywa się karabiny, a karabinami armaty. Antku, gdyby dziś powiedział to przywódca rebeliantów z Syrii, czy libijskich rewolucjonistów, zapewne pierwszy byś go wyśmiał.

Ale o taką mitologizację chodziło własnie komunistom, gdy na początku lat 80-tych stawiali Pomnik Małego Powstańca. Kłamliwy symbol, który stał się jednym z głównych punktów odniesienia wielu Polaków do tematu powstania. Do dziś większość wycieczek szkolnych słyszy przed nim, że takie dzieci walczyły w Powstaniu Warszawskim. - Gdy dziś widzę w telewizji jakieś afrykańskie małe dziecko z karabinem na szyi, to myślę sobie: cóż za zbrodniarz mu ten karabin założył. A myśmy takiemu dziecku postawili pomnik - mówił aktor Marek Kondrat w wywiadzie sprzed kilku lat.

Władze PRL-u wyjątkowo sprawnie odpowiedziały bowiem na konieczność rozwiązania problemu, którym od lat było dla nich Powstanie Warszawskie. Zamiast pozwolić na dyskusję o biernej roli Sowietów w masakrze stolicy, jednym dali do czczenia kolejny przaśny ołtarzyk, a innym powód, by mieć pełne przekonanie, że AK-owcy naprawdę byli zbrodniarzami skoro wsadzali karabiny w ręce pierwszoklasistów. W to, że w Warszawie walczyły nawet dzieci wierzą dziś miliony Polaków. Zupełnie nie zastanawiając się, że powstańców było kilkadziesiąt tysięcy, a cywilnych mieszkańców stolicy setki tysięcy. A wśród nich jeszcze wielu mężczyzn w sile wieku.

Dlaczego moda na powstanie to moda na wygwizdywanie żołnierzy?
Bez odpowiedzi pozostały także wątpliwości, czy aby na pewno na tych wszystkich zastanawiających podstawach powinniśmy budować z każdym rokiem coraz silniejszą modę na Powstanie Warszawskie. W której prawie nikt nie rozmawia o faktach historycznych, a która doprowadziła do tego, że według 40 proc. warszawskich licealistów powstanie było wygrane. Albo tego, że gdy wieńce na grobach przyjaciół składają ostatni żyjący żołnierze, ludzie młodsi od nich nawet o kilka pokoleń przychodzą ich wygwizdać. Tego naprawdę można mieć serdecznie dość...

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem