Nie nadawał się do pracy przez tatuaże? Sprawdzamy, komu tatuaż przeszkadza w pracy

Nie nadawał się do pracy przez tatuaże? Sprawdzamy, komu tatuaż przeszkadza w pracy. Na zdjęciu nowohucki aktywista Maciej Twaróg.
Nie nadawał się do pracy przez tatuaże? Sprawdzamy, komu tatuaż przeszkadza w pracy. Na zdjęciu nowohucki aktywista Maciej Twaróg. Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Czy lekarz z kotwicą na ramieniu gorzej leczy? A może ksiądz z wytatuowanym przedramieniem gorzej zadba o nasze miejsce w niebie? Wydaje się, że nie. Przypadek nowohuckiego aktywisty Macieja Twaroga pokazuje jednak, że tatuaże mogą przeszkadzać nawet pracownikom instytucji kultury.

Nowohucki aktywista Maciej Twaróg zamieścił na Facebooku list "merytorycznych pracowników" Muzeum Historycznego Krakowa, na który trafił przypadkowo w swoim miejscu pracy. Wynika z niego, że koledzy domagali się usunięcia aktywisty ze stanowiska, a jedną z wymienionych przyczyn były tatuaże Macieja Twaroga. Życzliwi, choć anonimowy pracownicy instytucji kultury donieśli dyrektorowi placówki, że działacz nie ma wystarczających kompetencji do wykonywania swojej pracy i znaleźliby się lepsi od niego.

Anonim "merytorycznych" pracowników najwięcej miejsca poświęca właśnie tatuażom Maciej Twaroga. Ich zdaniem, osoba na kierowniczym stanowisku, która na dodatek prowadzi zajęcia z dziećmi, nie powinna być wytatuowana. Sam nowohucki aktywista dotarł do listu około rok po jego powstaniu, podczas porządkowania dokumentów.

List wymierzony w Twaroga nie miał wpływu na jego zwolnienie z pracy. W lipcu tego roku sam odszedł z Muzeum Historycznego Krakowa, gdyż nie chciał dłużej pracować w takiej atmosferze. – Dziwi mnie, że sprawę tatuaży Twaroga podniesiono w anonimowym liście – mówi krakowski prawnik Wojciech Bergier. – Umówmy się, jak ktoś pracuje w kulturze czy rozrywce, to tatuaże powinny być akcpetowalne, nawet przez konserwatywne krakowskie środowisko. Tatuaże mają się nijak do jego pracy – uważa prawnik.

Prawo do tatuażu

Ludziom kultury i artystom czasem po prostu wolno więcej. Tym bardziej nikogo nie powinien dziwić powszechny dziś tatuaż. Istnieje jednak wiele zawodów, w których smok wytatuowany na łydce, czy też urokliwa kotwica na piersi z pewnością nie będzie mile widziana.


Wojciech Bergier nie widzi problemu w tym, aby jakakolwiek osoba działająca w kulturze miała tatuaże. Przyznaje jednak, że w jego zawodzie, tatuaże są niemalże niedopuszczalne. – Nie znam ani jednego adwokata, który miałby tatuaż w widocznym miejscu – mówi bez wahania. Bergier wyjaśnia, że palestra jest środowiskiem bardzo konserwatywnym, które nie dopuszcza możliwości posiadania jakichkolwiek ozdób, kolczyków czy malunków na ciele. – To niepisana, ale jednak reguła – dodaje bloger naTemat.

Pojawia się pytanie, dlaczego? Czy prawnik, który jest pasjonatem tatuażu będzie gorzej wypełniał powierzone mu zadania? – W sensie merytorycznym tatuaż niczego nie zmienia. Uruchamia on jednak pewne stereotypy, a co za tym idzie domysły co do przeszłości takiego adwokata. Znam prawników z Los Angeles, Nowego Jorku czy z Krakowa i żaden z nich nie ma tatuażu. To zbyt duża ekstrawagancja – wyjaśnia prawnik Wojciech Bergier.

Duszpasterz z motywem maryjnym?
W niektórych środowiskach, motywy religijne stanowią najpopularniejsze źródło inspiracji do ozdabiania swojego ciała. Ich znaczenie jest tym głębsze, że nie są one jedynie ozdobą, ale wręcz manifestem swoich wierzeń i przekonań. Ale czy na takie tatuaże mogliby pozwolić sobie Ci, którzy żyją najbliżej Boga? – Nie ma żadnych regulacji na ten temat – mówi jezuita Krzysztof Mądel.

Zdaniem księdza Krzysztofa Mądela, nie oznacza to, że księża mają otwartą drogę do robienia sobie tatuaży. – Mogę sobie wyobrazić, że ktoś się nawrócił z bardzo rozrywkowego życia i ma tatuaże. Natomiast zwyczajowe prawo jest takie, że ksiądz jest osobą poukładaną, a zrobienie sobie tatuażu byłoby potraktowane jako dziwactwo i delikatnie mówiąc, świadczyłoby o "nieuporządkowaniu" – mówi rozmówca naTemat.

Ks. Mądel przyznaje jednak, że również w Kościele dochodzi do zmian mentalnych. – Dziś przechodzą pewne zachowania, które jeszcze kilka lat temu nie miałyby miejsca. Być może za jakiś czas pojawią się również tatuaże – mówi bloger naTemat.

Tatuaży jak na lekarstwo
Czy lekarz może mieć tatuaż? Może i niejeden go ma. To, co jeszcze kilka lat temu byłoby nie do wyobrażenia, dziś staje się coraz bardziej akceptowalne. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Hamankiewicz. – Nie ulega wątpliwości, że wygląd w każdej sytuacji jest bardzo ważny, szczególnie przy pierwszym wrażeniu. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że młodsze pokolenie – także lekarzy – nieco swobodniej podchodzi do kwestii sformalizowanych zasad wizerunku pracownika – mówi Hamankiewicz.

Czy oznacza to, że młodzi lekarze mogą sobie pozwolić na wizerunkową ekstrawagancję w postaci tatuażu? – Warto zwrócić uwagę, by profesjonalne przygotowanie merytoryczne szło w parze z profesjonalnym wizerunkiem.
Wygląd lekarza i wszelkie niewerbalne oraz werbalne formy relacji wpływają na komfort psychiczny pacjenta, co jest niezwykle istotne w procesie leczenia – mówi prezes NRL.

Maciej Hamankiewicz
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Gabinet lekarski nie wydaje się być odpowiednim miejscem do nadmiernego eksponowania swojej indywidualności. Poprzez wizerunek dopasowany do okoliczności i miejsca pracy jakim jest przychodnia czy szpital lekarz sygnalizuje pacjentowi, że znajduje się w przestrzeni, w której panują inne niż w sferze prywatnej zasady, określony tryb działań czy formy wypowiedzi.


Wąż w banku
Czy ktoś z nas wziąłby kredyt hipoteczny u bankowca z wężem lub czerwonym sercem wytatuowanym w wyeksponowanym miejscu? Raczej nie, bo w placówkach bankowych raczej nie spotka się nikogo, kto posiadałby tatuaż w widocznym miejscu. – Wąż pełzający po nadgarstku z pewnością nie mieści się w naszej "Księdze Standardów" – tłumaczy Magdalena Macko, Dyrektor Departamentu Jakości Banku Millennium.

W odróżnieniu od prawników czy księży, bankowcy często mają specjalne regulacje odnośnie estetycznego wyglądu pracowników. – W Banku Millennium wygląd pracowników sieci sprzedaży regulują standardy spisane w specjalnym dokumencie. Podstawowa zasada standardów Obsługi Klienta mówi, że pracownik naszego banku powinien wyglądać schludnie, czysto i elegancko. W myśl tej zasady osoby pracujące w Banku Millennium mogą mieć tatuaże, ale dyskretne, nierzucające się w oczy, niewidoczne dla klienta – mówi w rozmowie z naTemat Magdalena Macko.

Nietrafiony tatuaż
– Spotyka się żołnierzy z tatuażami – mówi płk Tomasz Szulejko, rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Twierdzi, że istnieją jednak względy medyczne, które nie sprzyjają temu, aby żołnierz miał tatuaż. – Jest to związane z sytuacjami, kiedy dana osoba musi oddać krew – wyjaśnia Szulejko.

Jeszcze kilka lat temu żołnierze nie mogli posiadać tatuaży. Dziś przepisy się zliberalizowały i również mundurowym pozwala się na więcej. Ale jak pokazuje głośny przypadek pewnego żołnierza, wojskowe zasady bywają w niektórych kwestiach nieugięte.

Jeden z najzdolniejszych polskich snajperów był jednocześnie miłośnikiem tatuaży. Z uwagi na swoje wrodzone zdolności miał wyjechać na misję do Afganistanu. Przed wyjazdem musiał się stawić przed komisją lekarską. Ta uznała jednak, że nie jest on zdolny do pełnienia służby poza granicami kraju. Przyczyna? "Bardzo liczne, rozległe, szpecące tatuaże obejmujące praktycznie poza twarzą znaczną powierzchnię ciała". – Tatuaże mogą bardzo skomplikować wojskowy życiorys – komentuje płk Tomasz Szulejko.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...