
- Jeżeli chodzi o działania policji, to z całą pewnością można wyciągnąć bardzo wiele wniosków (...). Z jednej strony trzeba się cieszyć, że SB już nie ma, ale niestety policja nie potrafiła przejąć tych metod. Tamci byli skuteczni - tym stwierdzeniem zaskoczył dziś prezes PiS.
Takie słowa nie wróżą dobrej przyszłości
Niech Jarosław Kaczyński włączy ten postulat do programu swojej partii i przetestuje go w następnych wyborach. Efekt? Obawiam się, że byłaby to siódma porażka z rzędu
O Madzi na konferencji w sprawie emerytur
Na sprawie zmarłej Madzi kapitał zbijają przede wszystkim media i detektyw Rutkowski. Dzięki tym pierwszym okazję do zabrania słowa miał również Jarosław Kaczyński. Ciekawi to, że wszystko miało miejsce na konferencji o… wieku emerytalnym. Jednak dziennikarze nie puścili prezesa bez komentarza, a ten sytuację wykorzystał i "zapunktował" aż za bardzo:
Czytając różnego rodzaju opracowania IPN, czytałem projekty śledztw przygotowane przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa, głównie w drobnych sprawach. Niestety, ale z jednej strony trzeba się cieszyć, że SB nie ma, ale szkoda, że policja nie potrafiła przejąć tych metod. Tamci byli niestety skuteczni
Ale to już było
Prezes PiS chyba jednak przyzwyczaił już wszystkich do zaskakujących komentarzy. Najbardziej znane są chyba słowa na wiecu poparcia w Stoczni Gdańskiej: "Dobrze pamiętam, kto był kiedyś, po której stronie. My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO".
Skąd to oburzenie?
SB to organ bezpieczeństwa państwa działający w strukturach resortu spraw wewnętrznych. Działał w PRL, w latach 1956-1990. Powołany m.in. do zapewniania porządku publicznego, bezpieczeństwa wewnętrznego, zdobywania informacji i kreowania pozytywnych dla interesu państwa zdarzeń na zewnątrz. Służba bezpieczeństwa brała udział w zwalczaniu opozycji oraz w represjach wobec uczestników demonstracji i strajków. Pod koniec swojego istnienia (w sierpniu 1989) SB zatrudniało 24300 funkcjonariuszy i 90000 tajnych współpracowników.

