
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Meksyku ostro zareagowało na wydarzenia w Gdyni, gdzie doszło do bójki między kibicami Ruchu Chorzów i meksykańskimi marynarzami. W wydanym oświadczeniu apeluje do polskich służb dyplomatycznych "o interwencję w celu zapewnienia, że odpowiednie władze określą, kto jest odpowiedzialny za ten godny pożałowania incydent oraz o ukaranie winnych".
"Meksykańscy marynarze odpoczywali na plaży, gdy zostali zaatakowani przez grupę około 300 osób, domniemanych kibiców" – napisało meksykańskie MSZ, tym samym przesądzając, że to Polacy byli w tym przypadku agresorami.
Z oświadczenia dowiadujemy się także, że na dywanik do tamtejszego ministerstwa wezwano ambasador RP w Meksyku Annę Niewiadomską – by "wyrazić zaniepokojenie z powodu tych niefortunnych i poważnych wydarzeń".
"Okręt Cuauhtemoc, na pokładzie którego szkoleni są meksykańscy kadeci marynarki wojennej, pływa po świecie z przesłaniem pokoju oraz przyjaźni i będzie nadal to robić" - zaznaczono w komunikacie.
Stanowisko ministerstwa w skróconej formie opublikowano także na Twitterze:
La @SRE_mx condena la agresión en contra de 57 tripulantes mexicanos del Buque Escuela Cuauhtémoc, en Gdynia, Polonia.
— SRE México (@SRE_mx) August 20, 2013
W Polsce wciąż trwa dyskusja o tym, co tak naprawdę stało się na plaży w Gdyni: kto zaczął, kto kogo sprowokował. Najpierw osądzono kibiców, potem pojawiły się sugestie, że to marynarze pierwsi zaatakowali (taką wersję forsuje rzecznik policji), a w końcu ujawniono nagranie, które wskazywać może jednak na winę Polaków.
Czytaj także:
Źródło: onet.pl
