![[url=http://tinyurl.com/qxhplo7]Moda[/url] nie zawsze idzie w parze z etyką.](https://m.natemat.pl/50bf211428a26923d73c2526577e9fcf,1500,0,0,0.jpg)
Jesień. Zbliżają się gnijące liście, parady niepodległości, parady studentów, spadek temperatury i ogólna, stara, dobra polska depresja. Dla fanatyków mody to również nowy, piękny sezon – wrześniowe wydanie Vogue’a i kolekcje, które wreszcie skopiują znane sieciówki. Wchodząc w nowy sezon, obserwując jesienne pokazy, które pojawiły się już latem, postanowiłam przeczytać książkę Magdaleny Płonki pod – dla niektórych – mało znaczącym tytułem „Etyka w modzie”. Na jej podstawie poddałam analizie etykę jesieni i zimy 2013/14.
REKLAMA
Futra lisów, skóry pytonów, czyli piękne krzywdzenie. Hedonizm, nieograniczona chęć gromadzenia dóbr, brak społecznej odpowiedzialności w biznesie, brak umiejętności empatycznego odczuwania i generalna postawa obojętna – od tego wychodzi w swojej książce Magdalena Płonka.
W kontrze do koncernów
W swojej książce autorka modę pojmuje nie tylko tak, jak narzucają to wielkie koncerny. Co więcej, uczy jak ją reinterpretować, stosując zastępniki w postaci sztucznych futer i skór (które wcale nie są gorsze jak pokazuje np. Ralph Lauren). Jak widać, większość współczesnych wielkich marek nadal promuje to, czego promować nie powinno się w ogóle.
W swojej książce autorka modę pojmuje nie tylko tak, jak narzucają to wielkie koncerny. Co więcej, uczy jak ją reinterpretować, stosując zastępniki w postaci sztucznych futer i skór (które wcale nie są gorsze jak pokazuje np. Ralph Lauren). Jak widać, większość współczesnych wielkich marek nadal promuje to, czego promować nie powinno się w ogóle.
Książka „Etyka w modzie” weszła na rynek w marcu 2013. Podzielona jest na dwie części – polskojęzyczną i anglojęzyczną. Została rozesłana na największe uczelnie ekonomiczne i artystyczne na całym świecie. Podzielona jest na 8 rozdziałów z czego 6 dotyczy tematów traktowania ludzi w przemyśle odzieżowym, ekologii, zwierząt, futer i skór egzotycznych.
Lektura tej pozycji powoduje, że na modę zaczynamy patrzeć zupełnie inaczej. Odpowiada na pytania, których nie chcielibyście zadawać. Porusza niewygodny temat, bo dlaczego mielibyśmy patrzeć na metki podczas kupowania, przecież i tak to nic nie zmieni. Magdalena Płonka udowadnia, że jest zupełnie inaczej.
Bangladesz? Nie, dziękuję
Kupując t-shirt wyprodukowany na Filipinach wspieramy 18 godzinny czas pracy oraz wielkie korporacje, które zbijają na tym miliony. Pracownicy zarabiają tym samym living wage, czyli płacę minimalną pozwalającą na przetrwanie. Dodatkowo, robiąc zakupy w niektórych sieciach wspieramy ich fabryki w Bangladeszu. A te nie przestrzegały elementarnych zasad BHP. Najlepszym rozwiązaniem – według Płonki – są zakupy lokalne, od projektantów, których źródła produkcji są nam dobrze znane.
Kupując t-shirt wyprodukowany na Filipinach wspieramy 18 godzinny czas pracy oraz wielkie korporacje, które zbijają na tym miliony. Pracownicy zarabiają tym samym living wage, czyli płacę minimalną pozwalającą na przetrwanie. Dodatkowo, robiąc zakupy w niektórych sieciach wspieramy ich fabryki w Bangladeszu. A te nie przestrzegały elementarnych zasad BHP. Najlepszym rozwiązaniem – według Płonki – są zakupy lokalne, od projektantów, których źródła produkcji są nam dobrze znane.
Płonka pokazuje również jak fatalnym rozwiązaniem dla naszego zdrowia może być ubieranie bawełny nieorganicznej czy kupowanie barwionych futer, które zawierają w sobie mnóstwo rakotwórczej chemii. Czy bawełna ta, a wraz z nią chemia, musi być zapakowana w bibułkę, następnie włożona do pudełka by znaleźć się w plastikowej siatce? Firma Chloe, umieszczając swoje produkty w proekologicznych pudełkach udowadnia, że tak być nie musi.
Raj utracony
Parę dni temu Australia otrzymała miano najlepszego kraju do życia (raport opracowywany przez Economist Intelligence Unit, jednostkę badawczą tygodnika "The Economist"). Na pierwszym miejscu wśród miast uplasowało się Melbourne, parę pozycji później Sydney. Niestety jest to tylko kraj najlepszy do życia dla ludzi, raczej nie dla zwierząt.
Parę dni temu Australia otrzymała miano najlepszego kraju do życia (raport opracowywany przez Economist Intelligence Unit, jednostkę badawczą tygodnika "The Economist"). Na pierwszym miejscu wśród miast uplasowało się Melbourne, parę pozycji później Sydney. Niestety jest to tylko kraj najlepszy do życia dla ludzi, raczej nie dla zwierząt.
Hodowla owiec typu Merynos jest bardzo dochodowym przedsięwzięciem w całej Australii. Ich modyfikacje genetyczne sprawiły, że w okolicach ich odbytów kumuluje się wiele bakterii przez co dochodzi do ich zakażeń. Popularną metodą na pozbycie się problemu jest tzw. Mulesing który polega na wycinaniu fragmentu ciała żywej owcy. Do tego dochodzi wyczerpujący i bardzo często prowadzący do śmierci, transport owiec. Rozwiązaniem byłoby umieszczenie na wełnianych produktach znaku non-mulesed wool. W ten sposób, Australia na pewno stałaby się najlepszym krajem do życia nie tylko dla ludzi, ale i dla zwierząt.
Dalej Płonka szczegółowo zajmuje się problemem chińskich ferm, w których lisy trzymane w klatkach są rzucane o mur i ziemię. Potem dodatkowo uderzane tępym narzędziem w głowę. Jest to niekończąca się katorga, która sprawia, że zwierzęta są zdolne do samookaleczeń, zagryzania młodych, a nawet samobójstw poprzez zagłodzenie.
W bikini śmierć
20% przemysłu futrzarskiego to miliony zwierząt zabijanych dla kaprysu i dla mody. W UE rocznie zabijamy 30 milionów norek, 2 miliony lisów i 100 tysięcy jenotów. Firmami, które wycofały się ze stosowania futer naturalnych w swoich kolekcjach jest Stella McCartney, Tommy Hilfiger, Lacoste, Zara, Gap i Ralph Lauren. Versace, Dior, Gucci, Hermes, Lacroix, Herrera i Fendi nadal sprzedają wyroby ze skóry egzotycznej oraz skór naturalnych. Skala problemu według Płonki rośnie wraz z wzrostem potrzeb konsumpcyjnych klasy nouveau riche.
20% przemysłu futrzarskiego to miliony zwierząt zabijanych dla kaprysu i dla mody. W UE rocznie zabijamy 30 milionów norek, 2 miliony lisów i 100 tysięcy jenotów. Firmami, które wycofały się ze stosowania futer naturalnych w swoich kolekcjach jest Stella McCartney, Tommy Hilfiger, Lacoste, Zara, Gap i Ralph Lauren. Versace, Dior, Gucci, Hermes, Lacroix, Herrera i Fendi nadal sprzedają wyroby ze skóry egzotycznej oraz skór naturalnych. Skala problemu według Płonki rośnie wraz z wzrostem potrzeb konsumpcyjnych klasy nouveau riche.
Trendy na nadchodzącą jesień dają duże pole do popisu zarówno fanatykom futer i skór naturalnych jak i przeciwnikom. Przeciwnicy mają zdecydowanie trudniej (a może i łatwiej, bo wydadzą mniej pieniędzy?). Powinni skupić się przede wszystkim na zapoznaniu się z certyfikatami mody etycznej takimi jak: BCI, Ecolabel, ETI, FairTrade, Fair Labor Association czy GOTS.
Serdecznie polecam Wam książkę Płonki – napisana jest bardzo sprawnie, jest bogato ilustrowana, pięknie wydana, a przede wszystkim zapewniam, że przestaniecie być obojętni na to, co nosicie i na pewno dwa razy zastanowicie się przez zakupem skórzanych botków lub wełnianego sweterka. Gwarantuję.
