![Krzesła dla kasjerek stoją pod [url=http://shutr.bz/1aoaxgz]kasą[/url] - dla niepoznaki](https://m.natemat.pl/425efe212569c2920f0b9f066067581b,1500,0,0,0.jpg)
– Kiedy szef przyniósł nam krzesło, myślałyśmy, że nas podpuszcza, że to jakiś podstęp. Dziewczyny nie chciały siadać, bały się zwolnienia – opowiada Gosia, pracownica jednego z większych centrów handlowych w Warszawie. Ona, podobnie jak tysiące pracowników w Polsce, nie może w pracy usiąść ani na chwilę. Ale nie wynika to ze specyfiki jej fachu, a z "widzi mi się" nadgorliwego szefa. Czy istnieje prawo, które zmusi go do poprawy warunków pracy?
Któregoś dnia, kiedy wreszcie odważyłyśmy się usiąść, spytał, czy krzesło nam odpowiada. Odpowiedziałyśmy, że nie, że nie da się na nim siedzieć. Jego reakcja wprawiła nas w osłupienie: Oto chodzi kochane, o to chodzi.
W podobnej sytuacji był Maciek, student pracujący przy stoisku z e-papierosami. Jest wysoki i postawny, więc sześciogodzinny dyżur na stojąco nie sprawia mu problemów. – Gorzej, gdy zmiana trwa dwanaście godzin. Wtedy nie jest za wesoło – mówi. – Przez kilka miesięcy prosiliśmy szefową, by przywiozła nam fotel. W końcu się udało, ale nie wiem skąd opieszałość? Przecież jest tu trochę miejsca – dodaje.
O problemie sporo mówi się także w internecie. Gorąco jest na stronach, gdzie dyskutują sami pracownicy. Wyszukiwarka odesłała mnie od jednego forum do drugiego.
Pracowałam w centrum handlowym, po 11 godzin dziennie. Krzesełka, czy stołka nie było żadnego. Wielka krzywda by się nikomu nie stała, gdyby pracodawca zapewnił chociaż jeden stołek. Zmęczona ekspedientka przestępująca z nogi na nogę, to chyba nie jest najlepsza reklama sklepu. Do dzisiaj bojkotuję te miejsca, w których ekspedientki nie mają krzesełek.
– Ja pracę w centrum handlowym polecam – pisze prowokacyjnie kolejna internautka. – Jeśli nie masz skłonności do żylaków, nie wychodzą ci żyły, a stopy nie bolą po dwunastu godzinach stania, to możesz tam pracować – czytamy.
Sprawdziliśmy, jak sprawa ma się we wszystkich większych centrach handlowych stolicy. Niemal połowa sklepów, tzw. „wysepek” nie posiada krzeseł. Są to stoiska z biżuterią, e-papierosami, zegarkami, słodyczami, czy bielizną. W większości z nich jest miejsce na dodatkowy mebel, ale krzesełek brak. Przy „wysepkach” najczęściej pracuje się pojedynczo, tym trudniej o przerwę.
*Imiona wszystkich bohaterów zostały zmienione

