![[url=http://shutr.bz/1eGEszC]Targi[/url] motoryzacyjne we Frankfurcie to jedno z największych show moto w tym roku.](https://m.natemat.pl/772f2917a80dd986b8efe90df45221e8,1500,0,0,0.jpg)
Gdyby spojrzeć na kalendarz i porównać obecną kondycję europejskiej motoryzacji to swoimi wynikami przypina ona rok 1995. Teraz, jak i 18 lat temu, branża motoryzacyjna wpadła w dołek, a czasy najlepszych zysków dziś wydają się nieosiągalne.
REKLAMA
Takie wnioski płyną od ludzi z branży, dziennikarzy motoryzacyjnych, jak i samych producentów w trakcie trwania największych targów motoryzacyjnych na Starym Kontynencie, które odbywają się w niemieckim Frankfurcie. Targi, które są nadzieją dla wielu firm, które liczą, że nowe modele znajdą swoich nabywców, a dzięki temu branża złapie oddech.
Dwa światy
Gdyby popatrzeć na daty, to jak na tacy widać, że krach w branży rozpoczął się wraz z nadejściem kryzysu. Amerykański bank Lehman Brotherts, który stał się ikoną początku kryzysu ogłosił upadłość we wrześniu 2008 roku, a jego wyraźne i zauważalne problemy rozpoczęły się już rok wcześniej.
Sprzedaż aut w 2012 roku w Europie wyraźnie spadła. W 2012 roku Europejczycy kupili 12 mln nowych aut osiągając poziom z 1995 roku. Przed kryzysem sprzedaż oscylowała w okolicy 15 - 16 mln. Niestety na Starym Kontynencie wciąż nie widać światełka w tunelu – według wstępnych wyliczeń pierwsza połowa 2013 roku jest o około 6,5 proc. gorsza w ilości rejestracji nowych aut w porównaniu z tym samym okresem w roku 2012.
W USA w tym roku na drogi może wyjechać już około 16 mln nowych aut. To wyraźny powrót to czasów sprzed kryzysu.
Dla branży to istny ból głowy. Za oceanem branża zwiększa zatrudnienie żeby zdążyć z produkcją, w Chinach rośnie sprzedaż, a Europa boryka się z problemem sprzedaży samochodów już 6 rok z rzędu.
"W przemyśle samochodowym mamy dwa światy. Z jednej strony Europę, gdzie jest katastrofa, z drugiej zaś resztę świata, gdzie sytuacja jest o niebo lepsza" - powiedział niemiecki ekspert Ferdinand Dudenhoeffer dla amerykańskiego portalu ydr.com.
Kilka dni temu swoje „trzy grosze” do debaty o kondycji motoryzacji dorzucił Martin Winterkorn. Zdaniem szefa największego niemieckiego koncernu motoryzacyjnego w Europie trzeba zamknąć 10 fabryk aut, by poprawić sytuację w branży.
Jedna z nich została już zamknięta w Niemczech. Nasz zachodni sąsiad uważany był dotąd za bastion europejskiej motoryzacji, to Niemcy były jedynym krajem w Europie, gdzie po 1945 roku nie zamknięto żadnej fabryki. W tym roku planowane jest zamknięcie fabryki Opla w Bochum.