
New York Magazine w swoim najnowszym wydaniu opublikował przewodnik po Warszawie. Trudno było się o tym nie dowiedzieć, ponieważ jego internetowa wersja pojawiła się na dziesiątkach fanpage'y warszawskich knajp i innych miejscówek. Jedni się cieszą (może aż za bardzo), inni żałują, bo nie zostali we wspomnianym tekście opisani. Krótko mówiąc, budzi on emocje. Czy słusznie? Pewne jest to, że jak na ranking „z zewnątrz” został on zaskakująco dobrze zrobiony.
REKLAMA
Przede wszystkim zbiór poleceń autorstwa mieszkającej w Warszawie Denise Grollmus, jest bardziej kompetentny od warszawskiej informacji turystycznej, która jak już pisaliśmy, poleca Zapiecek klientom oczekującym dobrej, sezonowej kuchni, chcącym poznać restaurację, gdzie jadają prawdziwi warszawiacy. To raczej zły trop. Dotarły do nas wieści, że po tekście o „trollowaniu informacji turystycznej” postanowiono pracowników doszkolić i zapoznać ich z miejskimi trendami. Jak wyszło? Sprawdziłam tuż przed rozpoczęciem pisania tego felietonu.
"Proszę sobie wybrać"
Niestety, nadal jest źle. Udając zagraniczną turystkę zadzwoniłam na numer infolinii, aby dowiedzieć się, gdzie dobrze zjeść. Nie zostałam na szczęście „zaatakowana” Zapieckiem, jednak moje pytanie o nowe, modne miejsce uzyskało odpowiedź: „wszystkie restauracje na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu są bardzo ciekawe. Kiedy będziesz tamtędy iść, po prostu zobacz, która restauracja przypasuje ci do gustu. Jest ich dużo i bardzo łatwo coś wybrać”. Nie wiem, czy to dobra rada. W rankingu New York Magazine na szczęście kilka konkretnych, modnych miejsc zostało z nazwy wymienionych. Może nie najlepszych i nie „najświeższych”, ale bez wątpienia dobrych.
Niestety, nadal jest źle. Udając zagraniczną turystkę zadzwoniłam na numer infolinii, aby dowiedzieć się, gdzie dobrze zjeść. Nie zostałam na szczęście „zaatakowana” Zapieckiem, jednak moje pytanie o nowe, modne miejsce uzyskało odpowiedź: „wszystkie restauracje na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu są bardzo ciekawe. Kiedy będziesz tamtędy iść, po prostu zobacz, która restauracja przypasuje ci do gustu. Jest ich dużo i bardzo łatwo coś wybrać”. Nie wiem, czy to dobra rada. W rankingu New York Magazine na szczęście kilka konkretnych, modnych miejsc zostało z nazwy wymienionych. Może nie najlepszych i nie „najświeższych”, ale bez wątpienia dobrych.
Celny strzał
Pochwalić należy polecenie czytelnikom Koszyków, SAM i Bufetu Centralnego – miejsc z ciekawym klimatem i dobrym jedzeniem. SAM oferuje faktycznie dobre śniadania, a w delikatesach znajdujących się w jego piwnicach można kupić smakołyki, takie jak świeżo wypiekany chleb i domowe przetwory. Koszyki, nad którymi autorka rozpływa się, pisząc o nich jako idealnej propozycji na lunch, tętnią życiem raczej wieczorami, jednak zjedzenie w nich lunchu jest także całkiem niezłym pomysłem. Niewielkie porcje, przygotowane z produktów, które można znaleźć na targu piętro wyżej, są smaczne i idealnie nadają się, aby zaspokoić mniejszy głód w ciągu dnia.
Pochwalić należy polecenie czytelnikom Koszyków, SAM i Bufetu Centralnego – miejsc z ciekawym klimatem i dobrym jedzeniem. SAM oferuje faktycznie dobre śniadania, a w delikatesach znajdujących się w jego piwnicach można kupić smakołyki, takie jak świeżo wypiekany chleb i domowe przetwory. Koszyki, nad którymi autorka rozpływa się, pisząc o nich jako idealnej propozycji na lunch, tętnią życiem raczej wieczorami, jednak zjedzenie w nich lunchu jest także całkiem niezłym pomysłem. Niewielkie porcje, przygotowane z produktów, które można znaleźć na targu piętro wyżej, są smaczne i idealnie nadają się, aby zaspokoić mniejszy głód w ciągu dnia.
Jednak z drugiej strony, lepiej byłoby zachęcić do wypróbowania którejś z morza atrakcyjnych ofert lunchowych, jakim zalewają nas ostatnio restauratorzy (i chwała im za to). Autorka wynagradza to jednak świetnym planem spędzenia dnia na Saskiej Kępie, o której niezwykłości zapominają nawet warszawiacy i zaproszeniem na eksperymentalnego drinka w Pies czy Suka.
Chybione pomysły
Mimo pochwał i wielkich zachwytów warszawskich restauratorów oraz magazynów lifestylowych, rankingu nie można traktować jako idealnego źródła wiedzy. Jest w nim kilka poważnych błędów, o których chciałabym napisać. Przede wszystkim, jest lekko nieaktualny. Na wieczorną wódkę do Przekąsek Zakąsek nasz nowojorczyk raczej się nie wybierze, bo... już nie istnieją. Poza tym, ubój rytualny nie jest raczej jedną z trzech najważniejszych kwestii, o której rozmawiają w tej chwili warszawiacy. Większość „ludzi z ulicy” raczej o tej sprawie zdążyła zapomnieć.
Mimo pochwał i wielkich zachwytów warszawskich restauratorów oraz magazynów lifestylowych, rankingu nie można traktować jako idealnego źródła wiedzy. Jest w nim kilka poważnych błędów, o których chciałabym napisać. Przede wszystkim, jest lekko nieaktualny. Na wieczorną wódkę do Przekąsek Zakąsek nasz nowojorczyk raczej się nie wybierze, bo... już nie istnieją. Poza tym, ubój rytualny nie jest raczej jedną z trzech najważniejszych kwestii, o której rozmawiają w tej chwili warszawiacy. Większość „ludzi z ulicy” raczej o tej sprawie zdążyła zapomnieć.
W dodatku w rankingu razi brak słowa o scenie klubowej. Faktycznie, ostatnio przeżywa ona pewne turbulencje, ale żeby w ogóle o niej zapomnieć? Owszem, koncerty koncertami, ale gdzie choć zdanie o tym, w którym lokalu można tańczyć i bawić się do białego rana?
Kogo stać?
A przede wszystkim, mimo wielu pożytecznych poleceń, w opublikowanym przez New York Magazine tekście brakuje jednej, bardzo istotnej informacji – gdzie pójść na obiad. Polecone zostało Atelier Amaro, w którym stoliki trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i szanse dla turysty, że przychodząc z ulicy załapie się na molekularne szaleństwa, są bardzo niewielkie.
A przede wszystkim, mimo wielu pożytecznych poleceń, w opublikowanym przez New York Magazine tekście brakuje jednej, bardzo istotnej informacji – gdzie pójść na obiad. Polecone zostało Atelier Amaro, w którym stoliki trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i szanse dla turysty, że przychodząc z ulicy załapie się na molekularne szaleństwa, są bardzo niewielkie.
Poza tym, czy będzie miał aż tyle pieniędzy? Ranking jest stworzony dla osób bogatych, ponieważ nie wspomina o żadnych cenowych okazjach i promocjach, na które warto się załapać – a takich w mieście jest sporo. Autorka proponuje w większości dość drogie miejsca. Mimo to, pokazywanie zagranicznym turystom Warszawy przez inny pryzmat niż Muzeum Powstania, Łazienki Królewskie i obiad w miejscu, które tętniło życiem 10 lat temu, zasługuje na wielką pochwałę. Oby tym podejściem zainspirowały się stołeczne informacje turystyczne.
