
Prof. Andrzej Kochański zasłynął wykładami na temat szkodliwości in vitro. Ostrzegał na nich, że ta procedura zwiększa ryzyko niepełnosprawności intelektualnej. Ostro skrytykował go m.in. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. – "To jest kuriozum, by minister zwracał się do Polskiej Akademii Nauk, która de facto mu nie podlega, z propozycją uporządkowania sprawy jakiegoś nieposłusznego profesora" – mówi naukowiec w wywiadzie.
Nie wiem jakie są źródła informacji ministra Arłukowicza, ale ta reakcja niezwykle mnie zdumiewa. Nie wyobrażam sobie żeby np. w Stanach Zjednoczonych bardzo wysoki urzędnik państwowy ingerował w treści nauczania na uniwersytetach, gdzie na jednych wydziałach uczy się kreacjonizmu, a na innych ewolucjonizmu. CZYTAJ WIĘCEJ
Przyznaje jednak, że bardzo dotknęła go także krytyka ze strony kolegów z instytutu, w którym pracuje. Prof. Kochański podejrzewa, że teraz trudno będzie mu pozyskać pieniądze na badania, które chciałby przeprowadzić. – "Doświadczam ograniczenia wolności głoszenia poglądów w pracy naukowej" – mówi. Skarży się też, że na krótko został usunięty z listy mówców konferencji naukowej. I chociaż na nią wrócił, to ocenia to jako próbę ograniczenia jego wolności naukowej.
Źródło: "Rzeczpospolita"

