Prof. Andrzej Kochański krytykował in vitro. Przekonuje, że teraz jego wolność pracy naukowej jest ograniczana.
Prof. Andrzej Kochański krytykował in vitro. Przekonuje, że teraz jego wolność pracy naukowej jest ograniczana. Zrzut ekranu z YouTube.com/Archidiecezja Gnieźnieńska

Prof. Andrzej Kochański zasłynął wykładami na temat szkodliwości in vitro. Ostrzegał na nich, że ta procedura zwiększa ryzyko niepełnosprawności intelektualnej. Ostro skrytykował go m.in. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. – "To jest kuriozum, by minister zwracał się do Polskiej Akademii Nauk, która de facto mu nie podlega, z propozycją uporządkowania sprawy jakiegoś nieposłusznego profesora" – mówi naukowiec w wywiadzie.

REKLAMA
Kilka wykładów, na których prof. Andrzej Kochański mówił o szkodliwości in vitro przyniosły mu rozgłos, chociaż nie do końca oczekiwany. Ekspert Episkopatu Polski mówił m.in. o zwiększonym ryzyku niepełnosprawności intelektualnej u dzieci poczętych pozaustrojowo. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" odpowiada na krytykę, jaka spadła na niego po nagłośnieniu treści wykładów.
prof. Andrzej Kochański
genetyk

Nie wiem jakie są źródła informacji ministra Arłukowicza, ale ta reakcja niezwykle mnie zdumiewa. Nie wyobrażam sobie żeby np. w Stanach Zjednoczonych bardzo wysoki urzędnik państwowy ingerował w treści nauczania na uniwersytetach, gdzie na jednych wydziałach uczy się kreacjonizmu, a na innych ewolucjonizmu. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Rzeczpospolita"

Przyznaje jednak, że bardzo dotknęła go także krytyka ze strony kolegów z instytutu, w którym pracuje. Prof. Kochański podejrzewa, że teraz trudno będzie mu pozyskać pieniądze na badania, które chciałby przeprowadzić. – "Doświadczam ograniczenia wolności głoszenia poglądów w pracy naukowej" – mówi. Skarży się też, że na krótko został usunięty z listy mówców konferencji naukowej. I chociaż na nią wrócił, to ocenia to jako próbę ograniczenia jego wolności naukowej.
W "Bez autoryzacji" słowa prof. Kochańskiego skomentował Leszek Miller, lider SLD. – Pan profesor jest ekspertem Episkopatu i to wyjaśnia wiele. Jeśli on mówi, że dzieciom narodzonym dzięki in vitro grozi upośledzenie, to ten przykład dowodzi, że grozi przede wszystkim dzieciom poczętym po bożemu. To są brednie, bzdury, których nikt nie powinien traktować poważnie. A to, że pan profesor ma tytuł profesora, to tym gorzej dla polskiej nauki – powiedział.

Źródło: "Rzeczpospolita"