
Spór, jaki toczy się między zespołami Macieja Laska i Antoniego Macierewicza, znów się zaostrzył. Tym razem obydwa gremia kłócą się o zdjęcie lewego skrzydła wraku tupolewa, które przewinęło się przez prezentacje prof. Wiesława Biniendy. Zespół Laska twierdzi, że fotografia została sfałszowana i była wykorzystywana przy przedstawianiu hipotezy mówiącej o wybuchu na pokładzie. Macierewicz przekonuje natomiast, że zdjęcie pochodzi z raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego i nie jest sfałszowane. Obydwie strony zawiadomiły już prokuraturę.
W środę zespół Macieja Laska wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że w przedstawianych przez prof. Biniendę prezentacjach znajdowało się sfałszowane zdjęcie lewego skrzydła wraku.
Zespół Macieja Laska
Gazeta.pl
Zespół Laska zwrócił się do prokuratury z wnioskiem o ustalenie danych autora fałszerstwa.
Do stanowiska zespołu Laska szybko odniósł się Antoni Macierewicz, mówiąc portalowi wPolityce.pl, że wskazane zdjęcie nie zostało sfałszowane i pochodzi z "raportu pani Anodiny". Według posła fotografia przedstawia zrekonstruowane skrzydło, które na lotnisku złożył rosyjski MAK. Macierewicz stanowczo podkreślił, że fotografia nie została w żaden sposób zmanipulowana.
Antoni Macierewicz
Dla portalu wPolityce.pl
Słowa Macierewicza nie czekały długo na komentarz. – Poseł Antoni Macierewicz po raz kolejny celowo wprowadza opinię publiczną w błąd. W raporcie MAK nie ma takiego zdjęcia – oświadczył zespół Laska.
Tymczasem stacja TVN24 przekonuje, że zdjęcie pochodzi ze zbiorów rosyjskiego blogera Vlada-Igoreva, który przerobił komputerowo fotografię, by pokazać, że skrzydło nie mogło uderzyć w brzozę.
TVN24
Zdaniem Macierewicza fakt, iż zdjęcie znajduje się na stronie rosyjskiego blogera nie jest istotny, ponieważ jest ono powszechnie wykorzystywane i figuruje na różnych stronach zagranicznych.
Czytaj także:
źródło: TVN24
