Prawica pokochała Hitlera, bo dał jej broń na przeciwników. Szumlewicz: Zaślepieni antykomunizmem oswajają nazizm

Kibole z Krakowa tęsknią za... Adolfem Hitlerem. Nic dziwnego, skoro oswajają go prawicowi publicyści.
Kibole z Krakowa tęsknią za... Adolfem Hitlerem. Nic dziwnego, skoro oswajają go prawicowi publicyści. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Polska prawica co dnia musi dziękować Bogu za Adolfa Hitlera i Holocaust. Nie tylko dlatego ze względu na wciąż wszechobecny po prawej stronie sceny politycznej antysemityzm. Zbrodnie III Rzeszy okazują się bowiem być świetnym odwołaniem w każdej dyskusji z kimś o odmiennych poglądach. - Prawica zupełnie nie rozumie, jak mocno relatywizuje historię i jak potężnych argumentów używa. Kiedyś oznaczało to ostracyzm, dziś oswaja Hitlera - mówi w rozmowie z naTemat Piotr Szumlewicz.


"LiSS z NewSSweeka" - piszą w niedzielę publicyści portalu braci Karnowskich o najnowszej okładce papierowej wersji ich portalu. I stanowczo podkreślają, że w normalnej debacie publicznej nad Wisłą w porównywaniu przeciwnika od zbrodniarzy III Rzeszy nie ma nic zdrożnego. Tomasz Lis w nazistowskim mundurze na okładce tygodnika "wSieci" to nie jedyny przejaw fascynacji polskiej prawicy tym, jak łatwo nazistą można dziś nazwać każdego, kto nie zgadza się z wizją Polski, którą kreśli Jarosław Kaczyński.


Podobnym tropem poszedł niedawno przecież także Piotr Gursztyn z "Do Rzeczy", który w programie telewizyjnym zrównywał Edwarda Gierka z Adolfem Hitlerem. - Hitler miał większy mandat społeczny. Wygrał demokratyczne wybory - podkreślał. Tymczasem uważani za gości honorowych na Jasnej Górze kibole z Krakowa poszli w piątek jeszcze dalej i "ozdobili" miasto hasłami "Hitler wróć, Żydów truć". O tym, jak na prawicy z najtragiczniejszego fragmentu najnowszej historii zrobiono wygodny bat na każdego przeciwnika rozmawiamy z publicystą Piotrem Szumlewiczem.


Hitler to ostatnio najlepszy przyjaciel polskiej prawicy. Stał się użytecznym argumentem, by porównać do niego każdego, kto nie zgadza się z określoną wizją Polski.

Piotr Szumlewicz: Dokładnie tak. Prawicowców chyba tak mocno zaślepił antykomunizm, że nie potrafią zrozumieć, jak potężnych argumentów właśnie używają. Bardzo mocno relatywizują przy tym historię. Im zależy jednak tylko na tym, by jak najmocniej zdewaluować każdą myśl lewicową. No i każdego kogo za lewicowca uznają, nawet jeśli nigdy nim nie był.


Prawica naprawdę nie widzi różnicy między Adolfem Hitlerem, a Edwardem Gierkiem? A może to po prostu zwykłe wyrachowanie i socjotechnika?

Przypuszczam, że zazwyczaj to wyrachowana socjotechnika, którą uważają za bardzo skuteczną. Jednak ma też wrażenie, że w przypadku ludzi takich jak Piotr Gursztyn, czy bracia Karnowscy ich antykomunizm jest już tak daleko posunięty, iż nie wahają się wybielać nazizmu, by uderzyć w każdą ideę lewicową. Tak atakują też w każdego, kto nie mieści się w ich światopoglądzie. Za krwawą lewicę gorszą od nazizmu mają więc już nawet "Gazetę Wyborczą", czy Tomasza Lisa, którym do lewicy daleko, bo to reprezentanci środowisk bardzo liberalnych pod każdym względem, a nie lewicy. Ale dla Karnowskich lewicą jest każdy, kto krytykuje Kościół, czy nie popiera PiS-u.

Piotr Gursztyn porównuje lewicę do Hitlera
Hitler miał większy mandat społeczny. Wygrał demokratyczne wybory - przekonuje publicysta "Do Rzeczy"

Pan usłyszał od Piotra Gursztyna, że jest jak Hitler i Gierek, Tomasz Lis na okładce pisma braci Karnowskich jest niczym Goebbels. A przecież pokolenia pamiętające wojnę od takich porównań niezwykle mocno stroniły. Nawet w PRL-u nikt nie wyzywał komunistów do zbrodniarzy III Rzeszy. Tymczasem prawica właśnie nam Hitlera jakoś oswoiła. Wkrótce usłyszymy dzieci wyzywające się na podwórku od Hitlera i Goebbelsa?

Tego się właśnie obawiam. Kiedyś odwoływanie się w dyskusji do Hitlera to było coś nagannego. Publicysta, który sięgał po takie porównania był skazany na ostracyzm w środowisku. Prawica tę zasadę jednak łamie coraz częściej i daje ludziom do zrozumienia, że wojna i Holocaust to jednak był tak dawno temu. Skoro nikt właściwie tego już nie pamięta, to można o tym mówić, jak się chce. Poza tym wśród wielu prawicowców widzę taką antysemicka tęsknotę. Która przenosi się na całe społeczeństwo, bo we wielu Polakach w różnym wieku tkwi bardzo głęboko skrywany antysemityzm. Chodząc po ulicach Warszawy, Wrocławia, czy Krakowa widzę coraz więcej jego przejawów.

W piątek krakowski Prądnik Czerwony został oszpecony licznymi "graffiti", wśród których dominowało hasło "Hitler wróć Żydów truć".

Dotąd to były hasła garstki kiboli, a teraz pozwalają sobie na podobne słowa uchodzący za poważnych publicyści. I pomagają relatywizować historię, co może kiedyś przynieść dużo poważniejsze skutki.

Czy to nas po prostu nie ośmiesza w oczach historii? Naród, który tyle przez nazizm wycierpiał teraz używa tego wszystkiego do błahych utarczek politycznych.

To jest właśnie przerażające. I dlatego dziwi mnie zupełny brak reakcji środowiska dziennikarskiego. Prawicowe media coraz mocniej odwołują się do nazizmu i antysemityzmu, a nikt nie reaguje. Sam pisałem skargę do KRRiT w sprawie antysemickich treści nadawanych przez Radio Maryja i nie spotkało się to z żadną reakcją. Gdy młode dziewczyny opowiadały w innej stacji, że lubią seks, to spotkało się z karą, ale Radio Maryja może być antysemickie i nikt nie reaguje. To już ukazuje skalę problemu.