Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Sprzęt ortopedyczny, mimo refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia, kosztuje o wiele więcej niż identyczny, ale kupiony prywatnie - informuje "Gazeta Wyborcza".

REKLAMA
Dofinansowanie specjalistycznego sprzętu ortopedycznego odbywa się na podobnej zasadzie, jak w przypadku leków. Wymaga jednak trochę więcej zachodu. Lekarz decyduje, czy pacjent wymaga specjalistycznego sprzętu do leczenia. Wtedy na specjalnym formularzu wystawia imienne zlecenie.
To jednak dopiero początek, bo zlecenie trzeba jeszcze potwierdzić w biurze NFZ. Dopiero potem udajemy się do sklepu. W "GW" możemy przeczytać, że z reguły "70 procent ceny sprzętu pokrywa NFZ. Resztę trzeba wyłożyć z własnej kieszeni".
Przed zakupem warto jednak porównać ceny w internecie. Okazuje się, że np. naramiennik do unieruchomienia barku, który w sklepach z logiem NFZ kosztuje 400-600 złotych w innych - już bez refundacji - można kupić nawet za 150-180 złotych. Jeszcze mniej zapłacimy, kupując bezpośrednio u producenta.
Ta różnica to skutek tego, że ceny sprzętu spadły, ale wycena resortu zdrowia nie zmieniała się od 2009 roku. "Dopóki rozporządzenie cenowe się nie zmieni, płacimy według cennika, który obowiązuje" - mówi w rozmowie z "GW" rzecznik prasowy NFZ, Andrzej Troszyński.

Justyna Kowalczyk operowana. Co dalej? Przez takie problemy kończono już kariery
Budżet NFZ można liczyć w grubych milionach. Mimo to w resorcie zdrowia wciąż brakuje pieniędzy, a jak widać wystarczyłoby trochę rozsądku i praktycznej polityki Funduszu.