Nie lubię "ulotkarzy". Czy naprawdę w Polsce nie ma innej pracy?

Nie lubię "ulotkarzy". Czy naprawdę w Polsce nie ma innej pracy?
Nie lubię "ulotkarzy". Czy naprawdę w Polsce nie ma innej pracy? Fot. Marta Błażejowska / Agencja Gazeta
Nie znoszę rozdawania ulotek na ulicach. Nie lubię bałaganu, który powoduje to zjawisko oraz osób, które zachodzą mi drogę, aby zmusić mnie do wzięcia oferty reklamowej. Nie biorę ulotek, choć wiele osób od lat tłumaczy mi: "biorąc je dajesz tym ludziom pracę". Ale czy naprawdę pomogę komukolwiek biorąc kolejną informację o promocjach, z których nie chcę i nie mam zamiaru skorzystać?


W przejściu, pod metrem lub na schodach - wszędzie tam mogą dopaść cię ulotkarze. Ich taktyka jest bardzo różnorodna i zmienia się sezonowo. Jedni chcą "zabić cię" swoją uprzejmości, drudzy zwracają uwagę kolorowym przebraniem lub muzyką, a jeszcze inni zajdą ci drogę i niemalże wcisną ulotkę w twoją dłoń. Niezależnie od sposobu dotarcia, nie lubię takiej formy marketingu, gdyż jest moim zdaniem zbyt bezpośredni.


Wiele osób bierze ulotki tylko po to, aby spełnić dobry w swoim mniemaniu uczynek. Dlaczego dobry? Bo lepiej jak rozdają ulotki niż kradną lub siedzą na bezrobociu. Są przynajmniej uczciwi i nie robią nikomu krzywdy. No nie robią. Ale pożytku żadnego też z nich nie ma. Nie rujnuje to mojego życia, ale zwyczajnie wkurza.

Osoba rozdająca ulotki
Wpis na forum internetowym

Dlatego nie biorę ulotek, które po kilku sekundach trafiłyby wprost do śmietnika, choć tysiące z nich kończą po prostu na chodniku. Zastanawiam się, dlaczego młodzi ludzie decydują się na taką pracę. Czy odpowiedź naprawdę brzmi "bo innej nie ma"? Czy studenci, bo zadziwiają mnie najbardziej, nie są w stanie wykonywać pracy, która pomaga ludziom, a nie przeszkadza?

Kilka dni temu stałem przy warszawskiej Rotundzie i obserwowałem miny osób, które mijały ulotkarzy. Jedni omijali ich szerokim łukiem, inni brali ulotkę, ale na ich twarzach najczęściej widać było grymas i zniesmaczenie pt. "znowu nie jestem asertywny". Wiele osób bierze ulotki, bo – jak twierdzą – odruchowo odpowiadają w ten sposób na wyciągniętą do nich rękę. Nie wyobrażam sobie wykonywać pracy, która przeszkadza innym ludziom. Czym moim zdaniem mogliby się zająć ulotkarze?

Każdy może wykonywać pracę, która będzie na swój sposób użyteczna społecznie. Mam na myśli pracownika MPO, osobę która grabi liście, czy też ekspedienta. Bez przerwy widzę ogłoszenia w sklepach, które szukają sprzedawców. Nawet studenci bez żadnego doświadczenia w handlu mogą znaleźć pracę w takim sklepie (ja znalazłem). Fakt, nie jest to łatwa praca i też narażasz się na humory klientów. Ale sprzedawca w sklepie pomaga innym osobom, a nie zachodzi im drogę wciskając ulotkę.

Czy osoby rozdające ulotki słusznie się irytują? Jednemu z żalących się na forum ulotkarzy odpowiada na to pytanie internauta - Marcin.

Marcin
Wpis na forum internetowym

Piszesz, że wkurzającym jest to, że ktoś cię traktuje jak powietrze. Pragnę ci uświadomić, że wybrałeś sobie pracę, która - podobnie jak np. składanie ofert przez telefony czy roznoszenie reklam - jest w mniejszym lub większym stopniu uciążliwa dla innych osób. Nie oczekuj zatem (a już na pewno nie wymagaj z pretensją w głosie), że będziesz wielką sympatią darzony przez osoby, którym celowo i z własnej woli przeszkadzasz. CZYTAJ WIĘCEJ


Owszem, robię wyjątki. Czasem widzę również starsze osoby, w wieku mojej babci, które rozdają ulotki. Przyznaję, że wtedy nie zastanawiam się i praktycznie zawsze biorę od nich wszystko, co rozdają. Oni często nie mają szans na inną pracę i zapewne nie staliby na mrozie, gdyby nie zmusiła ich do tego skandalicznie niska emerytura. Do sklepu nikt ich nie zatrudni, a i sił mogłoby im zabraknąć. Ale co obok tych osób robią młodzi ludzie, którzy z uśmiechem i w rytm muzyki rozdają ulotki? Uczą się podstaw marketingu?

Tak naprawdę to nie jest tak, że nie lubię ulotkarzy. Wręcz przeciwnie. Wierzę, że mogą wykonywać pracę, która nie tylko nie będzie przeszkadzała mi w przejściu chodnikiem, ale wręcz będzie pomagała innym osobom. Będzie potrzebna i użyteczna. Są inne prace, które nawet w wieku 19-25 lat dają młodym szanse na rozwój kariery, również, a może przede wszystkim bez ukończonych studiów.

Ile można zarobić przy rozdawaniu ogłoszeń? Dwa pierwsze ogłoszenia z Warszawy, na które trafiłem gwarantują zarobek na poziomie 9-10 złotych za godzinę brutto. Trudno nie zgodzić się z argumentem, że lepiej rozdawać ulotki niż kraść. Ale dlaczego równać w dół? Czemu osoby wykonujące tę pracę miałyby kraść? Szukajmy lepszych alternatyw, a nie gorszych.

Szanuję pracę każdego człowieka. Jednak wydaje mi się, że osoby decydujące się na rozdawanie ulotek trochę nie szanują swojej pracy. Wynagrodzenie które otrzymują jest bardzo niskie, a największymi zwycięzcami są promowane w ten sposób firmy. Okazuje się bowiem, że najczęściej wymienianym źródłem informacji o istnieniu szkoły językowej jest dziś właśnie ulotka.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka