
Prezydent Warszawy zapewnia, że dzięki referendum zmieniła sposób komunikowania się z wyborcami i to może dać jej trzecią kadencję w stołecznym ratuszu. Przekonuje jednak, że głosowanie było niepotrzebne i popiera prezydencki projekt ograniczenia możliwości organizacji głosowań nad odwołaniem władz samorządowych.
Na około 1200 chętnych do dopisania się do list, odmówiliśmy raptem 16 osobom — z przyczyn formalnych. Z tego 2 osoby odwołały się do sądu i w obu przypadkach sąd te skargi oddalił. Obwieszczenia burmistrzowie wywieszali dokładnie tak samo, jak przy innych wyborach. Sprawę obwieszczeń sprawdzał komisarz wyborczy i uznał, że spełniliśmy wszystkie wymogi. CZYTAJ WIĘCEJ
Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznaje też, że dzięki kampanii referendalnej PO wyciągnęła wnioski na zbliżające się kampanie wyborcze – przede wszystkim rozmowa z obywatelami. Jednak najpierw ugrupowanie musi się uporać z problemami wewnętrznymi, jakie pojawiły się podczas wyborów struktur. Aby zmniejszyć ich prawdopodobieństwo w warszawskiej PO urzędująca prezydent zastąpiła Małgorzatę Kidawę Błońską, która w bezpośrednim starciu mogłaby przegrać z Marcinem Kierwińskim, człowiekiem Grzegorza Schetyny. Gronkiewicz-Waltz zapewnia, że głośny problem pompowania kół w stolicy nie występuje.
Źródło: "Rzeczpospolita"

