
Specjalizująca się w smoleńskiej tematyce dokumentalistka Ewa Stankiewicz przedstawiła swoje tezy na spotkaniu w klasztorze dominikanów w Lublinie. Przekonywała, że żyjemy w niesuwerennym kraju, a władze dążą do dalszego ograniczenia wolności. Oceniła, że młodzi nie są dzisiaj uczeni samodzielnego myślenia i nie są w stanie stwierdzić, że nie żyjemy w wolnym kraju.
Autorka filmu "Solidarni 2010" spotkała się w Lublinie z ok. 70 osobami w ramach cyklu Dominikańska Szkoła Wiary. Z reguły w jego ramach prowadzi się rozmowy o wierze i religii, ale Ewa Stankiewicz skupiła się na polityce i katastrofie smoleńskiej – opisuje "Gazeta Wyborcza". Dokumentalistka przekonywała, że nie żyjemy w wolnym kraju, bo władze nie broniły modlących się pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. Ale według niej Donald Tusk ma na sumieniu jeszcze poważniejsze przewinienia.
Ewa Stankiewicz
dokumentalistka
Kiedy jedna z słuchaczek zarzuciła Stankiewicz nakręcanie spirali nienawiści i szczucie, dokumentalistka odbiła piłeczkę, mówiąc, że zaczęła "Gazeta Wyborcza". Organizator spotkania o. Krzysztof Lorczyk przekonywał, że spotkanie nie miało charakteru politycznego, a Stankiewicz opowiadała o procesie tworzenia filmów dokumentalnych. Zastrzegł, że Kościół do polityki się nie miesza.
Stowarzyszenie Solidarni 2010, które zakładała Stankiewicz, nadal przejawia aktywność polityczną. Kilka miesięcy temu na ulicach Wrocławia wyrazili swoje poparcie dla kibiców Śląska Wrocław oraz narodowców, którzy próbowali przerwać wykład "stalinowskiego zbrodniarza" prof. Zygmunta Baumana. Manifestanci chcieli przy tym udzielić prezydentowi Wrocławia "przyspieszonych korepetycji na temat stalinizmu".
czytaj także:
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
