
Specjalizująca się w smoleńskiej tematyce dokumentalistka Ewa Stankiewicz przedstawiła swoje tezy na spotkaniu w klasztorze dominikanów w Lublinie. Przekonywała, że żyjemy w niesuwerennym kraju, a władze dążą do dalszego ograniczenia wolności. Oceniła, że młodzi nie są dzisiaj uczeni samodzielnego myślenia i nie są w stanie stwierdzić, że nie żyjemy w wolnym kraju.
Mała zdrada dyplomatyczna dzieje się wtedy, gdy urzędnik państwowy ma do dyspozycji umowę, która jest korzystna dla Polski, a wybiera niekorzystną. Premier, który się na to zgadza, wyczerpuje wszystkie znamiona tej zdrady i za to jest do 10 lat pozbawienia wolności. Czy to jest kraj demokratyczny, praworządny, suwerenny? CZYTAJ WIĘCEJ
Kiedy jedna z słuchaczek zarzuciła Stankiewicz nakręcanie spirali nienawiści i szczucie, dokumentalistka odbiła piłeczkę, mówiąc, że zaczęła "Gazeta Wyborcza". Organizator spotkania o. Krzysztof Lorczyk przekonywał, że spotkanie nie miało charakteru politycznego, a Stankiewicz opowiadała o procesie tworzenia filmów dokumentalnych. Zastrzegł, że Kościół do polityki się nie miesza.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

