Latający samochód Volkswagen Hover Car
Latający samochód Volkswagen Hover Car Fot. YouTube

W najbliższą sobotę oczy światowej motoryzacji będą spoglądać w kierunku odległej Japonii. 1 grudnia w Tokio startują targi o nazwie "Konkuruj! I kształtuj nową przyszłość”, które mają pokazać, jaka przyszłość czeka motoryzację.

REKLAMA
A przyszłość pisana jest różnymi barwami. Auta z napędem elektrycznym i wodorowym oraz takie, które prowadzi się, poruszając ciałem - takie pojazdy przyszłości będzie można oglądać od soboty, 1 grudnia na halach wystawowych, podczas targów motoryzacyjnych w Tokio.
Nissan, Toyota, Volkswagen
Znane marki mają już nie tylko swoje typy, ale gotowe wzorce. Volkswagen stawia na zaprojektowane przez własnych inżynierów miejskie auto Up! z napędem hybrydowym łączącym silniki elektryczny i diesla o pojemności 0,8 litra. Pojazd pali 1,1 litra paliwa na 100 km.
Krok dalej posunęli się konstruktorzy Toyoty. Ich auto przyszłości to FCV – fani motoryzacji ten model powinni szczególnie zapamiętać. Podwozie wzorowane na katamaranie, duże wloty powietrza z przodu, napęd elektryczny, który energię czerpie z ogniw paliwowych. Tankowanie wodorem tego prototypu zajmuje trzy minuty, a z pełnym bakiem tego paliwa można przejechać 500 km. Ten prototyp zapowiada auto seryjne, które w salonach Toyoty pojawi się już około 2015 r.
Dłużny nie pozostaje także Nissan. Model BladeGlider z napędem elektrycznym, z fotelem dla kierowcy z przodu i miejscem dla dwojga pasażerów z tyłu zachwyci niejednego fana motoryzacji.
Możliwości jest więcej
To tylko kilka propozycji, bo możliwości jest o wiele więcej. Zdaniem wielu ekspertów najciekawszym samochodem przyszłości jest Hover Car - latający samochód. Auto miałoby korzystać z elektromagnetycznych dróg i zapewniać wysoki komfort podróżowania, zwinność (auto jest małą, dwuosobową kulką) i ekologiczny elektryczny silnik.
Alternatywą jest Music Car, czyli auto, które zgrywa się z naszą ulubioną muzyką. Dzięki technologii LED samochód dopasowuje kolor nadwozia do piosenki, której właśnie słuchamy.
Brzmi jak science – fiction? Niekoniecznie.