
Celebryci to jednak niezwykle wpływowi ludzie, mogą mieć wpływ nawet na funkcjonowanie najważniejszych resortów. Właśnie udowodniła to popularna na całym świecie modelka Joanna Krupa, której ulec postanowił minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Działania celebrytki przekonały go, by diametralnej zmianie uległ system szkolenia polskich żołnierzy.
REKLAMA
Choć to wszystko brzmi niewiarygodnie i nieco kuriozalnie, decyzja ministra Tomasza Siemoniaka, by zgodzić się na sugestie zatroskanej o los zwierząt gwiazdy kierowane pod adresem polskiej armii wydają się godne pochwał. Modelka znana m.in. z łamów magazynu "Playboy" pomogła bowiem przekonać Ministerstwo Obrony Narodowej, by nasi żołnierze przestali wreszcie ćwiczyć swoje umiejętności na zwierzętach.
Żołnierz muchy nie skrzywdzi
Chodzi szczególnie o szkolenie oddziałów chemicznych i medycznych, którym przez dziesiątki lat zwierzęta służyły do testów i ćwiczeń. Większość z nich zostawała po prostu uśmiercana w imię konieczności doskonalenia umiejętności koniecznych do obrony ojczyzny. Joannie Kurpie, która jest aktywistką międzynarodowej organizacji broniącej praw zwierząt PETA, takie działania niezwykle się nie podobały.
Chodzi szczególnie o szkolenie oddziałów chemicznych i medycznych, którym przez dziesiątki lat zwierzęta służyły do testów i ćwiczeń. Większość z nich zostawała po prostu uśmiercana w imię konieczności doskonalenia umiejętności koniecznych do obrony ojczyzny. Joannie Kurpie, która jest aktywistką międzynarodowej organizacji broniącej praw zwierząt PETA, takie działania niezwykle się nie podobały.
Jakiś czas temu PETA postanowiła więc wystosować do ministra Tomasza Siemoniaka pismo wzywające Wojsko Polskie do zaprzestania dręczenia zwierząt. Podczas rozmów PETA z MON przedstawiono wojskowym szereg argumentów, które przemawiają za tym, iż w nowoczesnej armii nie powinno być miejsca na prowadzenie ćwiczeń na zwierzętach.
Argumentacja znanych obrońców zwierząt przemówiła do szefostwa MON, które niedawno poinformowało, iż wojskowy personel medyczny przestaje ćwiczyć na zwierzętach. Ich miejsce zajmą nowoczesne symulatory człowieka.
Symulatory lepsze
To wspaniała wiadomość jednak nie tylko dla zwierząt, które nie będą musiały już ginąć na poligonach. Cieszyć powinni się także polscy żołnierze. Symulatory znacznie lepiej odwzorowują bowiem urazy, które dotykają ludzi niż najlepiej nawet spreparowane do ćwiczeń zwierzęta. Medycy na polu walki będą działali więc o wiele sprawniej.
To wspaniała wiadomość jednak nie tylko dla zwierząt, które nie będą musiały już ginąć na poligonach. Cieszyć powinni się także polscy żołnierze. Symulatory znacznie lepiej odwzorowują bowiem urazy, które dotykają ludzi niż najlepiej nawet spreparowane do ćwiczeń zwierzęta. Medycy na polu walki będą działali więc o wiele sprawniej.
"Jestem dumna, że mój rodzinny kraj uznaje, że życie zwierząt ma znaczenie i że są bardziej humanitarne i skuteczne sposoby, aby edukować ludzi niż wykonywanie zabiegów ratujących życie medyczne bez narażania zwierząt na niepotrzebny ból i cierpienie" - napisała Joanna Krupa w podziękowaniach adresowanych do szefa MON.
Źródło: RP.pl
