Antoni Macierewicz nie widzi nic złego w doniesieniach Sekielskiego o współpracy prof. Cieszewskiego z SB
Antoni Macierewicz nie widzi nic złego w doniesieniach Sekielskiego o współpracy prof. Cieszewskiego z SB Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Wyobraźmy sobie, co Antoni Macierewicz powiedziałby, gdyby jakiś dziennikarz oskarżył o współpracę z SB członka rządowej komisji do spraw wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Okazuje się bowiem, że gdy oskarżony jest członek komisji Macierewicza, to poseł Macierewicz – główny polski lustrator – nie widzi żadnego problemu. Mimo że gołym okiem widać, iże w paru punktach wyjaśnienia prof. Cieszewskiego nie trzymają się kupy (na blogu opisał to dziennikarz Krzysztof Leski). Napisaliśmy przemówienie, które Antoni Macierewicz wygłosiłby, gdyby jakieś prawicowe medium oskarżyło o współpracę z SB członka rządowego zespołu.

REKLAMA

– Teraz widać, że cały smoleński zespół znajdował się pod wpływami rosyjskiej agentury i wreszcie jest na to dowód. Profesor X, jak udowadnia znakomity dziennikarz śledczy Tomasz Sekielski, współpracował z komunistycznym aparatem przemocy. Nie ma wątpliwości, że polecenia polskiej Służbie Bezpieczeństwa wydawała Moskwa. Czy te więzy zostały na pewno w całości przerwane? A może Moskwa ma wpływ na wyjaśnianie przyczyn katastrofy? To są proszę państwa wstrząsające, fundamentalne, pilne pytania po materiale Sekielskiego w TVP.

Najbardziej obciąża Wałęsę to, że wtedy, gdy mógł uwolnić siebie i nas wszystkich, gdy został prezydentem, wtedy dołożył swoją cegiełkę do zniewolenia społeczeństwa. Ten trąd esbecki obciąża nas do dzisiaj.

Antoni Macierewicz o Lechu Wałęsie

niezalezna.pl, październik 2013

Można było spodziewać się takiego obrotu spraw. Działania rządowego zespołu wyjaśniającego katastrofę smoleńską od początku były przychylne Rosji i służyły ukrywaniu udziału rosyjskich służb specjalnych w zamachu w Smoleńsku. Teraz widać, że rządowy zespół znajdował się pod wpływami rosyjskiej agentury i wreszcie jest na to dowód.

Profesor X był sowieckim agentem i należy podejrzewać, że nadal jego mocodawcy znajdują się w Rosji. W ten sposób komuniści dalej realizują walkę przeciwko polskiej wolności i niepodległości. Pokazuje to, że Polska po prawie 30 latach od transformacji nie uwolniła się od sowieckich i postsowieckich wpływów, a Rosja realizuje swoje interesy poprzez byłych esbeków, którzy gotowi są pracować dla nich i kompromitować państwo polskie.

Macierewicz: Jeśli jeden z właścicieli stacji telewizyjnych zgodził się być w latach 80. agentem Departamentu I MSW... O kim pan mówi? O panu Solorzu.

Antoni Macierewicz

Fragment wywiadu dla "Rzeczpospolitej" z lutego 2007 r.

Tłumaczenia, że ten człowiek "uciekł do Kanady przed SB" to jest jakaś kpina. W tamtych czasach nie można było tak po prostu wyjechać z kraju bez pomocy agentury albo partyjnych aparatczyków. Wyjazd pana profesora do Kanady odbył się prawdopodobnie za wiedzą i zgodą jeśli nie Moskwy, to moskiewskich służbistów znajdujących się w Polsce. Radzę państwu sięgnąć do bloga dziennikarza Krzysztofa Leskiego. Leski napisał dziś, że profesor X opowiada bajeczki, że sobie wziął paszport i wyjechał za granicę. Przed 1985 rokiem na paszport czekało się do 6 tygodni. Nie można było trzymać go w domu. Czy profesor X uważa, że jesteśmy naiwni i uwierzymy w jego wyjaśnienia?

Trzeba pamiętać, że każda osoba, wspomniana w aktach SB, która wyjeżdżała za granicę, powinna zostać dokładnie prześwietlona pod kątem współpracy z sowieckimi i potem rosyjskimi służbami. Rosja nie pozbyła się swoich imperialistycznych zapędów i nadal próbuje utrzymywać wpływy w krajach swojego byłego imperium.

Część tych osób to byli członkowie PZPR, tego sowieckiego namiestnictwa. No i większość spośród nich była w przeszłości agentami sowieckich służb specjalnych.

Antoni Macierewicz o ministrach spraw zagranicznych III RP

Źródło: Telewizja Trwam, 20 sierpnia 2006

Obecność takiej osoby w rządowym zespole, badającym przyczyny największej tragedii w historii III RP, to skandal. To jest jak wpuszczenie lisa do kurnika albo wilka do owczarni. Jeśli w rządowym zespole pracują byli sowieccy agenci, a w ich przypadku nigdy nie należy podejrzewać, że zerwali swoje kontakty ze służbami, to oznacza to skandal na międzynarodową skalę. To oznacza, że praca całego zespołu jest kompletnie niewiarygodna.

Macierewicz o słowach Czempińskiego, że współzakładał PO Trudno się dziwić, że osoby - czy to wcześniej, czy obecnie - związane z PO reagują nerwowo na wypowiedzi Czempińskiego. Przecież z partią tą są związani także uczciwi ludzie, którzy dali się zwieść i oto dowiadują się teraz, że wspierali - jedni krócej, inni do dzisiaj - partię, która powstała z inspiracji TAKŻE byłych funkcjonariuszy SB. To jest moralnie kompromitujące, a w wymiarze politycznym katastrofalne dla Polski.

Antoni Macierewicz o powstaniu PO

Lipiec 2009, "Nasz dziennik"

Rosjanie mogli kierować pracami zespołu lub wpływać na nie i tym samym ukrywać wszelkie winy strony rosyjskiej dotyczące katastrofy. Ta skandaliczna sytuacja pokazuje, że po rozpadzie ZSRR agenci namiastki tego imperium wciąż mają się dobrze w polskich strukturach administracyjnych i polityce. Nie spodziewaliśmy się jednak po rządzie Donalda Tuska, że może do zespołu o tak ważnej misji delegować byłych esbeków i sowieckich zaparzańców.

Andrzej Olechowski cieszy się nieustającą sympatią i wsparciem nie tylko Czempińskiego, ale także innych środowisk funkcjonariuszy dawnych służb komunistycznych. W rozmowie, o której mówimy, były szef UOP nie ukrywał, że start Olechowskiego w wyborach prezydenckich jest dla niego bardzo ważny. Właśnie z nim oraz z Pawłem Piskorskim byli esbecy wiążą ogromne nadzieje na spełnienie swoich oczekiwań.

Antoni Macierewicz o Andrzeju Olechowskim i Pawle Piskorskim

21 lipca 2009 "Nasz dziennik"

Udział komunistycznych agentów w polskim życiu publicznym na takim szczeblu pokazuje, jak daleko ten zbrodniczy system jest w stanie się posunąć, by zaszkodzić Polsce i jej niepodległości. Na tym przykładzie widać, że dla Rosji jesteśmy tylko strefą wpływów, a nie suwerennym krajem, tu już nawet słowo "kondominium" nie jest odpowiednie, skoro byli esbecy mogą pracować przy takiej katastrofie, która wydarzyła się na terytorium ich dawnych, a może i obecnych, mocodawców.

To był po prostu człowiek drugiej strony, jak to niektórzy nazywają – taki śpioch. To jest nawiązanie do agenta-śpiocha. Ktoś przez wiele lat nie wypełnia swojej funkcji, potem dostaje sygnał i zaczyna pracować jako agent.

Jarosław Kaczyński o Januszu Kaczmarku

onet.pl, 17 lipca 2008

Żądamy od gabinetu Donalda Tuska natychmiastowego rozwiązania zespołu, w którym była komunistyczna agentura ma swoje istotne wpływy oraz unieważnienia wszelkich raportów oraz ocen dotyczących katastrofy smoleńskiej, a stworzonych przez w.w. Zespół. Jednocześnie oczekujemy od premiera przeprosin dla ofiar katastrofy i wszystkich Polaków za to, że przez trzy lata wmawiano im nieprawdy tworzone przez ludzi niewiarygodnych i niegodnych zaufania, byłych współpracowników zbrodniczego reżimu.

W sprawie ITI jest także relacja pana Klemby złożona publicznie w 2001 roku w wywiadzie telewizyjnym. Nikt na to nie chciał zwrócić uwagi, ale pan Klemba powiedział wtedy jasno, że ITI i pan Walter byli finansowani z FOZZ i byli związani z Zarządem II. To są jednak sprawy, nad którymi przechodzicie państwo do porządku dziennego.

Antoni Macierewicz o Mariuszu Walterze

Wywiad dla "Rzeczpospolitej" luty 2007

Prawo i Sprawiedliwość zaproponuje teraz powołanie nowego zespołu pod moim przewodnictwem, złożonego z niezależnych ekspertów, dobranych wspólnie przez wszystkie partie polityczne. Pragniemy wyrazić przy okazji niepokój, że rząd dopuszcza – świadomie lub nie, jeśli świadomie, to można mówić nawet o dymisji – udział sowieckich agentów w pracach jednego z najważniejszych zespołów w historii Polski. Pokazuje to też, że tamta opcja polityczna wciąż skażona jest wpływami rozmaitych zewnętrznych sił, jeśli przez tyle czasu ukrywano esbecką przeszłość tego człowieka.

Jak PiS ukarał Zytę Gilowską

W czerwcu 2006 roku Kazimierz Marcinkiewicz jako szef rządu PiS zdymisjonował Zytę Gilowską z funkcji ministra finansów. Zrobił to błyskawicznie tuż po tym, gdy Rzecznik Interesu Publicznego oskarżył prof. Gilowską o współpracę z SB. Prof. Gilowska okazała się być niewinna.

**************************************************** Antoni Macierewicz skomentował już doniesienia na temat prof. Cieszewskiego. Jak stwierdził w programie nie pokazano całego dziennika spawy. Podkreślił, że sam prof. Cieszewski i "znajomy historyk" Macierewicza wystąpili do IPN o ujawnienie dokumentów na temat profesora już we wrześniu, ale do tej pory Instytut nie odpowiedział.

Macierewicz zaznaczył, że nie prowadzi żadnej lustracji w swoim zespole ds. wyjaśniania katastrofy. - Osoby, które współpracują z zespołem, są z bardzo różnych opcji politycznych. To zarówno osoby o przeszłości w partii komunistycznej, a także i takie, które były w innych partiach i dziś wyznają bardzo różne poglądy polityczne - mówił.

Poseł PiS podkreślał, że mimo próśb prof. Cieszewski nie otrzymał dokumentów, pokazanych w programie, do wglądu przez emisją programu. Antoni Macierewicz dalej też wierzy w uczciwość swojego eksperta. - Narazie w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, by cokolwiek zostało w tej sprawie powiedziane, co podważa moje zaufanie. Dopóki nie zobaczę dowodów na współpracę, będę się trzymał tego, co wyczytałem w książkach, z czego wynika, że prof. Cieszewski walczył przeciwko komunistom a następnie sprytnie uciekł przed Służbą Bezpieczeństwa - ocenił Macierewicz.

Czytaj także: